Zaburzenia psychiczne to nie powód do wstydu

Michał Grabiec        30 maja 2021        Komentarze (0)

Zaburzenia psychiczne towarzyszą naszej cywilizacji od tysiącleci. W historii człowieka znajdziemy mnóstwo przypadków szalonych królów, cesarzy i papieży, którzy według współczesnej wiedzy medycznej zostaliby prawdopodobnie uznani za osoby z klinicznymi objawami zaburzeń psychicznych. Dzieła historyczne najczęściej milczą na temat szarych członków ówczesnych społeczeństw i skupiają się na osobach ze świecznika. Francuski król Karol VI, angielski władca Henryk VI czy nawet biblijny król Izraela Saul to osoby, którzy zachowywali się niekiedy dość…zaskakująco. Możliwe, że diagnoza psychiatryczna powiedziałaby więcej o stanie psychicznym tychże władców.

Również wielcy artyści często mierzyli się z zaburzeniami o podłożu psychicznym. Taki Vincent van Gogh, w 1880 roku namalował obraz przedstawiający osobę siedzącą na krześle, z założonymi na głowie rękami znajdującą się (według wizji malarza) depresji. Sam artysta zmarł prawdopodobnie w wyniku samobójstwa, do którego popełnienia przyczyniły się zaburzenia lękowe. Według rożnych źródeł z nawracającą depresją zmagał się także Winston Churchill. Sam zresztą określał nawiedzające go zjawisko mianem “czarnego psa”(ang. black dog).

Zaburzenia psychiczne w odbiorze społecznym

Przez wieki zjawisko “chorób psychicznych” było uznawane za coś wstydliwego, nagannego. Coś co należało ukrywać przed samym sobą, rodziną, sąsiadami czy społeczeństwem. Oczywiście na zaburzenia psychiczne nie cierpieli wyłącznie wielcy tego świata. Podobnie sytuacja wygląda obecnie – chorują zwykli ludzie oraz ludzie ze świecznika. Nie zmieniło się jedno. nadal zaburzenia psychiczne, choroba psychiczna, “problemy z głową” są stygmatem zamykającym wiele drzwi. Nierzadko także źródłem wykluczenia ze społeczeństwa. Często wystąpienie choroby psychicznej (zaburzeń psychicznych) wiązało się z karą boską zesłaną przez stwórcę jako kara za grzechy własne lub przodków.

zaburzenia psychiczne

Chyba najwyższy czas zmienić nasze nastawienie do osób z zaburzeniami psychicznymi. Odpowiedzcie sobie szczerze czy w Waszej rodzinie nie było nigdy osoby, która była uznawana za “czubka”, “świra”, “psychicznego” lub “wariata”. Czy zaburzenia o podłożu psychicznym są lub były tak samo traktowane jak choroby serca, płuc czy nerek? Otóż prawdopodobnie nie.

Widmo choroby psychicznej (wł. zaburzeń psychicznych) jest barierą, która sprawia, że wizyta u psychiatry jest odkładana w czasie, odrzucana jako coś niewłaściwego. Widoczna jest tutaj stygmatyzująca rola języka, gdyż właśnie słowo “czubek” czy “wariat” jest czymś co skutecznie odstręcza od podjęcia terapii. Jeszcze jakiś czas temu, jeden ze śląskich szpitali neuropsychiatrycznych nosił nazwę “Zakładu dla Idiotów“. Język się zmienia i coraz częściej spotkamy się z bardziej empatycznym podejściem do osób, które cierpią lub są podejrzewane o zaburzenia natury psychicznej.

Zaburzenia psychiczne i polityka

Jeszcze długa droga do pełnej akceptacji – w mediach społecznościowych nadal znajdziemy wypowiedzi polityków czy dziennikarzy twitujących, że inny polityk jest “chory psychicznie”, albo “powinien trafić do psychiatryka”. Na szczęście wielu internautów reaguje w odpowiedni sposób i zwraca uwagę na niewłaściwy kontekst takiej wypowiedzi. Jednak nadal daleko do pełnej normalizacji zjawiska zaburzeń psychicznych. Które, jak często powtarzam klientom – są po prostu stanem medycznym podlegającym diagnozie i terapii.

W dniu pisania tego artykułu, jeden z posłów, który już dawno powinien dać sobie spokój z polityką napisał o innym polityku na Twitterze:

“Miejsce tego człowieka jest w domu wariatów. Jeśli jednak psychiatrzy uznają Go za poczytalnego, to będzie musiał zapłacić mega odszkodowanie za straty, jakie ponoszą warszawiacy.”

Niemal równocześnie, działacz młodzieżówki innej formacji politycznej zaproponował testy psychiatryczne dla przyszłych posłów i senatorów. Nie jest to nowy pomysł. Już abstrahując od wykluczającego założenia samej idei, to taki mechanizm byłby świetnym instrumentem do wyrzucania niewygodnych kandydatów z list wyborczych. O tym się jednak nie mówi. Łatwiej użyć argumentu zaburzenia psychicznego jako inwektywy pod adresem drugiej osoby. To pokazuje jak daleka droga przed polskim społeczeństwem.

Późna diagnoza – gorsze wyniki leczenia

Do czego właściwie zmierzam? Otóż w wielu opiniach psychiatrycznych, które biegli wydali w prowadzonych przeze mnie sprawach, podkreślono rolę zbyt późno postawionej diagnozy/podjętego leczenia. Psychiatrzy podkreślają, że rozwijające się latami schorzenie z kręgu schizofrenii, choroba afektywna dwubiegunowa, depresja i cała masa innych zaburzeń najlepiej leczyć na początku. Im później tym gorzej.

A właśnie strach, obawa przed odtrąceniem czy wyśmianiem często stanowi hamulec przed wizytą u psychiatry czy wykupieniem leków w aptece. Klienci, którzy zlecili sprawę o przymusowe leczenie szpitalu, często są osobami, którym kilka lat wcześniej udzielałem porady prawnej. Po spotkaniu w kancelarii uznali, że “to jeszcze nie czas”. Często efektem jest to, że kilka lat później stan kliniczny pacjenta jest na tyle ciężki, że trudno już zachować nawet pozory normalności. I trzeba zacząć działać. Natychmiast. Bo lepiej już nie będzie.

Podjęcie tego kroku i złożenie do sądu wniosku o leczenie to zawsze trudna decyzja. Czasami nie ma jednak alternatywy. I to jest akurat wina wielu lat zaniedbań polskiego prawodawcy. Gdyby w trybie wnioskowym można było skierować daną osobę na leczenie w przychodni, zamiast w zamkniętym ośrodku, prawdopodobnie łatwiej byłoby podjąć decyzję o skierowaniu takiego wniosku. Społeczny odbiór skierowania na leczenie w poradni zdrowia psychicznego byłby zupełnie inny niż “zamknięcia w psychiatryku”.

Ale do tego pewnie daleka droga. Jak na razie odczarujmy język. Potem zmieńmy polityków. I leczmy pacjentów. Jako ludzie i obywatele tego kraju, zasługują na poważne traktowanie.

{ 0 komentarze… dodaj teraz swój }

Dodaj komentarz

Wyrażając swoją opinię w powyższym formularzu wyrażasz zgodę na przetwarzanie przez Grabiec Legal Kancelaria Radcy Prawnego Michał Grabiec Twoich danych osobowych w celach ekspozycji treści komentarza zgodnie z zasadami ochrony danych osobowych wyrażonymi w Polityce Prywatności

Administratorem danych osobowych jest Grabiec Legal Kancelaria Radcy Prawnego Michał Grabiec z siedzibą w Katowicach.

Kontakt z Administratorem jest możliwy pod adresem m.grabiec@grabiec-legal.pl.

Pozostałe informacje dotyczące ochrony Twoich danych osobowych w tym w szczególności prawo dostępu, aktualizacji tych danych, ograniczenia przetwarzania, przenoszenia danych oraz wniesienia sprzeciwu na dalsze ich przetwarzanie znajdują się w tutejszej Polityce Prywatności. W sprawach spornych przysługuje Tobie prawo wniesienia skargi do Generalnego Inspektora Ochrony Danych Osobowych.

Poprzedni wpis: