Zawód prawnika jest jednak dziwny

Michał Grabiec        09 grudnia 2016        Komentarze (0)

Po przebyciu kilkuset kilometrów i przecięciu obszarów czterech województw przyszedł dzień by stawić się na długo oczekiwane posiedzenie przed komisją ds. zdarzeń medycznych.

Pobudka o skandalicznej porze (4:30), gdyż posiedzenie wyznaczono na 8:00. Wcześniej oczywiście przygotowanie poruszającego serca wystąpienia, które miało zmienić bieg postępowania przegranego w pierwszej instancji, którego zresztą wtedy nie prowadziłem.

Wszystko po co? Właśnie analizuję protokół z posiedzenia komisji. Dokument zajmuje 3 strony, z czego około 1/2 strony to udział pełnomocnika rodziny pacjenta. Niezbyt imponująco.

Półtora dnia poświęcone na rezultat, który można spokojnie zmieścić czcionką Times New Roman rozmiaru (chyba) 12, na połowie arkusza A4. Deprymujące.

Mimo pozornie tak mizernych efektów, wyjazd okazał się owocny. Komisja podważyła profesorską opinię wydaną przez biegłego onkologa czym przychyliła się do naszej argumentacji zgłoszonej we wniosku o ponowne rozpatrzenie sprawy.

Będziemy czekać na drugą opinię. Reszta protokołu posiedzenia to pytania, na które ma odpowiedzieć nowy biegły.

Fikcyjne L4 podstawą wszczęcia postępowania karnego

Michał Grabiec        08 grudnia 2016        Komentarze (0)

Jadąc dzisiaj na posiedzenie wojewódzkiej komisji ds. orzekania o zdarzeniach medycznych usłyszałem w radiu TOK FM informację o wszczęciu postępowania karnego przeciwko lekarzowi za masowe wystawianie fikcyjnych L4.

Z doniesień medialnych wynika, że chodzi o kilkadziesiąt nierzetelnych zaświadczeń lekarskich.

Tajemnicą poliszynela jest to, że takie dokumenty są niekiedy wykorzystywane do przewlekania postępowań sądowych, przede wszystkim procesów karnych. Zarzuty w tej sprawie usłyszą prawdopodobnie także prawnicy zamieszani w ten proceder.

Sam miałem kiedyś problem ze stawiennictwem jednego z uczestników na rozprawach sądowych – właśnie z uwagi na obstrukcję procesową uprawianą przez tę osobę.

Sprawa dalej w toku.

Rozstrój zdrowia czy uszkodzenie ciała?

Michał Grabiec        07 grudnia 2016        Komentarze (0)

Osoba poszkodowana jest zainteresowana odwróceniem negatywnych skutków związanych ze szkodą, która została jej wyrządzona.

Jeżeli chodzi o odszkodowanie za naprawę samochodu (utracony majątek) to możliwe jest pełne wyrównanie wyrządzonej szkody. Było auto – nie ma auta.  Jest za to odszkodowanie na nowy pojazd, często lepszy i okazalej wyposażony niż samochód, który uległ kasacji.

Ze szkodami medycznymi jest inaczej, gdyż w takich przypadkach trudno mówić o wygranych i przegranych. Nawet uzyskanie wysokiego odszkodowania nie jest w stanie zrekompensować utraconego zdrowia fizycznego i psychicznego.

Szkoda wyrządzona na skutek błędu w sztuce medycznej lub zaniedbania personelu może przybrać dwie podstawowe formy:

  • uszkodzenie ciała;
  • rozstrój zdrowia.

Obydwa przypadki szkody na osobie są podstawą do uzyskania odszkodowania bądź zadośćuczynienia. Jednak uszkodzenie ciała różni się istotnie od rozstroju zdrowia.

Wyroków definiujących zarówno uszkodzenie ciała i rozstrój zdrowia jest wiele. Przytoczę starszy ode mnie, ale wciąż aktualny wyrok Sądu Najwyższego z 1975 roku:

„uszkodzenie ciała jest to (…) oddziałanie na ciało ludzkie, które pozostawia na nim wyraźny ślad będący wynikiem naruszenia tkanek organizmu, bez względu na to czy chodzi o uszkodzenie jedynie powierzchowne czy też uszkodzenie poważne np. powiązane ze złamaniem kości, uszkodzeniem mięśni itp.

Rozstrojem zdrowia natomiast w rozumieniu tych przepisów będzie takie oddziałanie na organizm ludzki, które pociąga za sobą zakłócenie jego funkcji.”

Sąd Najwyższy rozsądnie zauważył, że czas trwania skutków nie ma w tym przypadku znaczenia dla wystąpienia uszkodzenia ciała lub rozstroju zdrowia.

Długotrwałość cierpień i rodzaj skutków ma natomiast znaczenie dla określenia wysokości zadośćuczynienia (i odszkodowania).

Jeżeli chodzi o uszkodzenie ciała sprawa wydaje się prosta i nie wymaga dalszego komentarza. Jeżeli doszło do pozostawienia fizycznego  śladu w tkankach pacjenta, mamy do czynienia z uszkodzeniem ciała.

Wyrok jednak dosyć niejasno odnosi się do rozstroju zdrowia definiując go jako „zakłócenie funkcji organizmu„.

Co to znaczy? Chodzi np. o działanie poszczególnych układów organizmu człowieka. Jeżeli dojdzie zatem do zakłócenia funkcjonowania układu pokarmowego, immunologicznego, oddechowego, wówczas możemy mówić o rozstroju zdrowia.

Za rozstrój zdrowia można także uznawać wystąpienie u pacjenta nerwicy czy choroby psychicznej.

Rozstrój zdrowia może zostać spowodowany np. zakażeniem bakterią. Jeżeli pustoszący organizm drobnoustrój (gronkowiec złocisty) zakłóci działanie układu nerwowego bądź krwionośnego, wtedy możemy mówić o rozstroju zdrowia spowodowanym zakażeniem bakterią.

Oczywiście samo wystąpienie rozstroju zdrowia czy uszkodzenia ciała nie wystarczy żeby skutecznie powalczyć w sądzie. Do tego muszą zostać spełnione pozostałe przesłanki odpowiedzialności odszkodowawczej.

 

Odszkodowanie i zadośćuczynienie w procesie karnym

Michał Grabiec        06 grudnia 2016        Komentarze (1)

Nie jestem raczej zwolennikiem składania zawiadomień o podejrzeniu popełnienia przestępstw przeciwko lekarzom i pielęgniarkom. W większości przypadków nie jest to tryb najlepszy z punktu widzenia interesów pacjenta czy jego rodziny.

Zamiast skupić się na kwestiach czysto odszkodowawczych prowadzone jest postępowanie karne zmierzające do skazania oskarżonego. Natomiast popełnienie błędu w sztuce niekoniecznie musi być tożsame z popełnieniem przestępstwa (chociażby narażenia na niebezpieczeństwo utraty życia lub zdrowia).

Często zresztą jedynym podmiotem, który zawinił (np. organizacyjnie) jest podmiot leczniczy przeciwko któremu postępowania karne nie są prowadzone.

Na pewno jest to droga najprostsza. Składamy formalne (albo nieformalne – do protokołu) zawiadomienie o podejrzeniu popełnienia przestępstwa i prokurator prowadzi postępowanie. Sam albo przy naszym wsparciu.

W teorii, bo w praktyce prokuratorzy najbardziej żwawo kierują postępowania dotyczące szkód okołoporodowych i leczenia dzieci, gdyż są to sprawy najbardziej dramatyczne. Inne sprawy nie są już tak ochoczo prowadzone przez organy ścigania.

Jeżeli już podjęto decyzję o wyborze drogi karnej, warto wiedzieć jakie uprawnienia ma pacjent i jego rodzina. Jest to związane ze szczególnym statusem jaki posiadają te osoby. Jest to status tzw. pokrzywdzonego.

Bycie pokrzywdzonym umożliwia złożenie oświadczenia o przystąpieniu do procesu w charakterze oskarżyciela posiłkowego. Wtedy pacjent (jego rodzina) występują obok prokuratora w procesie.

To też w teorii, bo zdarzyło się, że prokurator nie wpuścił pełnomocnika oskarżyciela posiłkowego do ławy i biedny pełnomocnik musiał pełnić swoją funkcję z perspektywy ław przeznaczonych dla publiczności.

Kodeks karny zawiera jeden ważny z punktu widzenia pokrzywdzonego przepis:

„W razie skazania sąd może orzec, a na wniosek pokrzywdzonego lub innej osoby uprawnionej orzeka, stosując przepisy prawa cywilnego, obowiązek naprawienia, w całości albo w części, wyrządzonej przestępstwem szkody lub zadośćuczynienia za doznaną krzywdę; przepisów prawa cywilnego o możliwości zasądzenia renty nie stosuje się.”

Istnieje zatem szansa uzyskania odszkodowania i zadośćuczynienia w drodze procesu karnego. Jak napisałem kilka zdań wcześniej, nie jest to najlepszy tryb, gdyż sądy karne nie są przyzwyczajone do myślenia w kategoriach cywilnych (odszkodowanie i zadośćuczynienie są pojęciami ściśle cywilnymi).

Często  kwoty odszkodowań czy zadośćuczynień są niższe niż w przypadku procesów cywilnych.

Nawet jeżeli nie występujesz w takim procesie jako oskarżyciel posiłkowy i nie interesuje Cię naprawienie szkody w procesie karnym, możesz wziąć udział w rozprawie sądowej. Zgodnie z art. 350 § 4 Kpk:

„O terminie i miejscu rozprawy głównej zawiadamia się pokrzywdzonego„.

Kiedy zgłosić wnioski dowodowe w procesie?

Michał Grabiec        05 grudnia 2016        Komentarze (0)

Na pewno oglądając kiedykolwiek film lub serial, w którym ważną rolę odgrywał proces sądowy, rzucił Ci się w oczy charakterystyczny sposób przedstawienia w tej produkcji (przeważnie amerykańskiej) roli i funkcji prawnika procesowego.

Prawnik biega jak szalony przed ławą przysięgłych próbując, najczęściej z oszałamiającym skutkiem, przekonać ławników o swojej racji.

Z reguły też na ostatniej rozprawie podekscytowany prawnik przyprowadza na rozprawę dopiero co odnalezionego świadka, którego zeznania zmieniają bieg historii (a przynajmniej tego konkretnego procesu).

Często prawnik wyciąga z teczki ważny dokument, który kompletnie rujnuje strategię procesową przeciwnika. Potem wiadomo – flesze aparatów, tłum dziennikarzy i nieśmiertelna sława.

Jak to się ma do rzeczywistości? Nijak. Przynajmniej jeżeli chodzi o nowe dowody. Procedura cywilna jest tak naprawdę dosyć nudna i rządzi się swoimi surowymi prawami.

Jeden z przepisów mówi:

„Sąd pomija spóźnione twierdzenia i dowody, chyba że strona uprawdopodobni, że nie zgłosiła ich we właściwym czasie bez swojej winy lub że uwzględnienie spóźnionych twierdzeń i dowodów nie spowoduje zwłoki w rozpoznaniu sprawy albo że występują inne wyjątkowe okoliczności.”

Jeżeli zatem pojawią się nowe dowody, wówczas możemy je powołać. W procesach medycznych takimi dowodami mogą być np. nowe rachunki dokumentujące koszty leczenia.

Znacznie trudniej będzie uzasadnić zgłoszenie na ostatniej rozprawie nowych świadków. Jeżeli Twój pełnomocnik procesowy nie uzasadni tego, wówczas nie będzie możliwe przeprowadzenie spóźnionego dowodu. A czasami uzasadnienie takiej opieszałości może być trudne lub wręcz niemożliwe. Warto zatem od razu wyłożyć argumenty na stół.

Jeżeli okaże się, że powód dysponował dokumentami (np. zdjęcia uszkodzeń ciała), ale ich nie przedstawił w terminie, wówczas sąd nie będzie brał tych dowodów pod uwagę

Podobnie jest z dowodem z opinii biegłego. Jeżeli strona nie złożyła w pozwie lub w dalszym piśmie procesowym wniosku o dopuszczenie dowodu z opinii biegłego, trudno jej będzie później się z tego wytłumaczyć.

Sąd może pomóc stronie (niereprezentowanej przez pełnomocnika) i dopuścić dowód z urzędu, ale nie jest to reguła:

„Sąd może dopuścić dowód niewskazany przez stronę.”

Widzisz, że sąd może, ale nie musi tego zrobić. Jeżeli zatem sąd nie przeprowadzi dowodu z urzędu, to nie można skutecznie czynić z tego powodu zarzutu. Tak przynajmniej wynika z orzecznictwa Sądu Najwyższego.

Jak widzisz, postępowanie dowodowe jest zagadnieniem dosyć zagmatwanym. Idąc do sądu masz trzy możliwości:

  1. Wkuć do głowy kodeks postępowania cywilnego;
  2. Liczyć, że sąd załatwi proces za Ciebie;
  3. Skorzystać z pomocy pełnomocnika.

Twój wybór.