Przykra niespodzianka. Jadąc dzisiaj rano pociągiem do Sądu Okręgowego we Wrocławiu na rozprawę w przedmiocie ustalenia płci otrzymałem telefon z sądu, że rozprawa się nie odbędzie, gdyż biegły udał się na zasłużony wypoczynek. Wszystko fajnie, takie rzeczy się zdarzają.

37a06e4a72d6cb27621f1ed829bbee81_MNiezrozumiały jest tylko moment wykonania telefonu – podejrzewam, że informacja o urlopie była znana w sekretariacie sądu wcześniej wcześniej. No cóż, pełnomocnik sam sobie winien – mógł zadzwonić wczoraj do sądu.

Tyle frustracji. Jeżeli już rozmawiamy o sądowym ustaleniu płci, to chciałbym Ci powiedzieć parę słów na temat opiniowania przez biegłych w tego typu sprawach.

Otóż sędziowie sami często nie wiedzą do końca z czym takie postępowanie się wiąże. Z tej przyczyny bardzo wzrasta rola biegłego lekarza jako osoby stwierdzającej czy zasadne jest sądowa korekta płci. Biegły w takiej sprawie niejako „wchodzi w buty” sędziego. A biegli potrafią namieszać, pomimo tego, że nie taka ich rola.

W jednym z prowadzonych przeze mnie procesów biegły (jeden z dwóch) kategorycznie stwierdził, że powód jest osobą odmiennej płci. Jednak dla porządzku metodologicznego pracy lekarskiej, biegły zażądał wykonania dodatkowych badań.

No pasarán. Zgodnie z Zaleceniem Rady Ministrów Rady Europy CM/REC/2010 warunki fizyczne wymagane dla dokonania korekty płci powinny być regularnie poddawane przeglądom w celu zlikwidowania tych, które mają charakter nadmiernie dotkliwy.

Zalecenia nie są wprawdzie źródłem prawa, ale warto wskazywać na ich treść z uwagi na przydatność w drodze do interpretacji przepisów dotyczących ustalenia płci.

W dziedzinie diagnozowania transseksualizmu stopniowo odchodzi się obecnie od nadmiernej medykalizacji tej procedury. Powoli następuje na przykład zaniechanie wymagania tzw. „testu realnego życia”, jako niezbędnej czynności diagnostycznej.

Niektórzy biegli jednak nadal uparcie twierdzą, że należy wykonać wymagane badania / interwencje chirurgiczne / procedury medyczne. Wszystko zależy jakie (niekoniecznie aktualne) zalecenia medyczne biegli postanowią zastosować.

W takim przypadku warto wskazać na treść uchwały Sądu Najwyższego z 1978 roku w której sąd stwierdził, że można dokonać korekty płci jeżeli „cechy nowo kształującej się płci są przeważające i stan ten jest nieodwracalny.

Nie zważając na pewne niefortunne sformułowania w uzasadnieniu uchwały, należy jednak zgodzić się z jej zasadniczą treścią i przesłaniem. Warto zatem polemizować z biegłym.  Może to uchronić powoda przed przewlekającym się postępowaniem / ryzykiem oddalenia powództwa / kosztami nowych badań / niepotrzebną na tym etapie ingerencją chirurgiczną. Niepotrzebne skreślić.

15.05.2016 r. – Charytatywny turniej piłki nożnej dla chorych Adama i Lei

Michał Grabiec        12 maja 2016        Komentarze (0)

15 maja 2016 roku (niedziela) na gliwickim Orliku przy ul. Jasnej 31 rozpocznie się o godzinie 10:00 charytatywny turniej piłki nożnej na rzecz chorych Adama i Lei. Dzieciaki cierpią na nieuleczalną chorobę genetyczną, która powoduje śmiertelne uszkodzenie mózgu – Sanfilippo.

AdamLeavsSanfilippoPilkarze

Choroba Sanfilippo wpływa na metabolizm i prowadzi do poważnych uszkodzeń ośrodkowego układu nerwowego (OUN). Osoby dotknięte Sanfilippo cierpią na brak enzymu niezbędnego do rozbicia cząsteczek cukru.

Biorąc udział w turnieju lub w inny sposób wspierając inicjatywę rodziców, możesz wspomóc badania kliniczne nad uleczeniem tej choroby. Szczegóły inicjatywy oraz możliwe formy pomocy znajdziesz także na facebook’u oraz na stronie internetowej inicjatywy.

Zachęcam do pomocy!

 

Zawezwanie do próby ugodowej przerywa bieg przedawnienia

Michał Grabiec        11 maja 2016        Komentarze (2)

W naszej krajowej rzeczywistości obserwuje się działania ustawodawcy zachęcające obywateli do polubowngo rozstrzygania sporów. Czasami kolejne nowelizacje prawa wyglądają na wylewanie dziecka z kąpielą, ale jednak jest to stały i narastający trend w prowadzeniu sporów.

W takiej sytuacji dobrym sposobem na rozpoczęcie procesu medycznego może być zawezwanie do próby ugodowej. Jest to jednak nie jedyny atut złożenia wniosku o zawezwanie do próby ugodowej.

Wniosek taki jest szczególnie przydatny w sytuacji, gdy zbliża sie termin przedawnienia sprawy. Zawezwanie do próby ugodowej przerywa bowiem bieg przedawnienia roszczenia.

clock-407101_640Jeżeli zatem zbliża się upływ 3 – letniego terminu przedawnienia sprawy wynikającej (na przykład) z zakażenia szpitalnego, a pacjent nadal nie zgromadził niezbędnej dokumentacji medycznej, wówczas jedynym realnym ratunkiem dla wniesienia pozwu w terminie może być wcześniejsze złożenie wniosku o zawezwanie do próby ugodowej.

Po skutecznym uniknięciu biegu przedawnienia, termin rozpoczyna biec na nowo. Zatem po zgromadzeniu dokumentacji medycznej, można skutecznie wytoczyć powództwo i uniknąć jego oddalenia ze względu na przedawnienie.

Ile to kosztuje? Stosunkowo niewiele. Jeżeli pacjent będzie w procesie żądał kwoty do 10.000 zł, wówczas opłata sądowa wyniesie 40 zł.

W zdecydowanej większości przypadków (żądanie pozwu wyższe niż 10.000 zł) opłata sądowa wyniesie 300 zł. To już troche większa suma.

Jednak korzyści złożenia wniosku są w takiej sytuacji dla pacjenta niezaprzeczalnie większe – nadal może skierować do sądu pozew o zadośćuczynienie, odszkodowanie czy rentę i uzyskać wyrównanie szkody wyrządzonej błędem medycznym.

Kancelarie odszkodowawcze często zgadzają się na niskie ugody

Michał Grabiec        08 maja 2016        Komentarze (4)

Idziesz sobie ulicą i nagle dostrzegasz zakurzonego Poloneza z szyldem „Odszkodowania za błędy lekarzy. Bez żadnych opłat„. Podany jest oczywiście numer telefonu do przedstawiciela firmy odszkodowawczej. Taka oferta może wydawać się kusząca – firma odszkodowawcza za darmo poprowadzi sprawę i potrąci swoje wynagrodzenie dopiero od wygranej sprawy. Rzeczywistość nie jest aż taka różowa, o czym informował ostatnio portal wyborcza.biz w artykule „Kancelarie pod nadzorem?”.

W praktyce firmy odszkodowawcze często zadowalają się szybką ugodą i bardzo wysoką prowizją od tej ugody (20% – 50 %). Bardzo często kończy się to uzyskaniem zaledwie kilkunastu czy kilkudziesięciu tysięcy złotych za nieodwracalne i tragiczne skutki błędu. Z reguły podpisanie takiej ugody zamyka drogę do dochodzenia dalszych roszczeń. Tego typu procederem kilkukrotnie zajmował się m.in. Rzecznik Ubezpieczonych. Zresztą przeszukując Internet bez trudu znajdziesz wiele tego typu przypadków.

Zamiast tego, zlecając sprawę wyspecjalizowanej w sprawach medycznych kancelarii radcowskiej lub adwokackiej, w sądzie pacjent może uzyskać wyższe zadośćuczynienie i np. dożywotnią rentę.

W jednej z prowadzonych przeze mnie spraw udało się zakończyć pacjentowi współpracę z firmą odszkodowawczą i rozpocząć sądową procedurę uzyskania zadośćuczynienia. Oczywiście koszt prowadzenia sprawy jest wówczas wyższy, ale ostateczne kwoty uzyskane wyrokiem sądowym (lub ugodą sądową) bardziej odzwierciedlają stopień krzywdy niż naprędce podpisana ugoda.

Zresztą jeżeli Twoja sytuacja jest naprawdę nieciekawa, wówczas możesz złożyć wniosek o zwolnienie z obowiązku uiszczenia opłaty sądowej od pozwu oraz wnieść o ustanowienie pełnomocnika z urzędu. Wskazując konkretnego radcę prawnego, Okręgowa Izba Radców Prawnych z reguły uwzględnia prośbę pacjenta i wyznacza wybranego radcę prawnego. Sam prowadzę kilka spraw jako tak wyznaczony pełnomocnik z urzędu.

Jak widzisz są lepsze rozwiązania niż zlecanie swojej ważnej sprawy panom od zakurzonego Poloneza.

 

 

Błędy w szpitalach zdarzały się zawsze. Medycyna jest na tyle skomplikowaną dziedziną wiedzy, że praktycznie niemożliwe jest określenie uniwersalnego, zawsze dobrego i skutecznego modelu działania w każdym przypadku. Dlatego zawód lekarza, z definicji szlachetny, w szczególności narażony jest na ryzyko popełnienia pomyłki zawodowej. Czasami ta pomyłka może wynikać z wieloletniej rutyny, złej organizacji pracy lub braku indywidualnego podejścia do pacjenta.

Prowadzę proces sądowy o zadośćuczynienie w którym mój klient, kilkunastoletni chłopiec, dochodzi roszczeń od jednego z uniwersyteckich szpitali. Sprawa jakich wiele w polskich realiach. Szpital od samego początku utrzymywał, że wszystkie czynności medyczne były wykonywane w sposób lepszy niż przewidują standardy w tego typu przypadkach. Skoro było tak dobrze,  dlaczego jest tak źle?

2015-03-07 20.42.29Przed procesem szpital ignorował próby polubownego rozwiązania sporu. Nie starał się także złagodzić cierpienia pacjenta. Jakiś czas temu miałem okazję przesłuchiwać w tej sprawie ordynatora szpitala, lekarza z wieloletnim stażem i tytułem profesora medycyny. Od pytania do pytania pan doktor przyznał, że być może źle zorganizowana jest praca personelu medycznego w szpitalu.

Pacjent trafił do szpitala z bólami w okolicy biodra, co mogło sygnalizować zapalenie wyrostka robaczkowego, który ostatecznie został usunięty metodą laparoskopową. Pacjent skarżył się również na dolegliwości bólowe w okolicach podudzia, co powinno wzbudzić dodatkowe podejrzenia. Ból w nodze odnotowano w karcie medycznych czynności ratunkowych, natomiast nie został ustalony przez lekarza przyjmującego pacjenta.

Przesłuchiwany lekarz przyznał, że nie zwracał uwagi na kartę medycznych czynności ratunkowych, bo nie ma takiej praktyki w szpitalu. Ostatecznie u pacjenta doszło do szeregu następstw, które (w naszej ocenie) mogły zostać powstrzymane lub zahamowane w przypadku w pełni prawidłowej diagnozy. Zdiagnozowanie dolegliwości bólowych w podudziu mogło wskazać na inne źródło kłopotów zdrowotnych pacjenta i pozwoliłoby podjąć właściwe leczenie.

Szpital w żadnym momencie nie starał się złagodzić tragicznych skutków leczenia. Nie okazano pacjentowi emocjonalnego wsparcia, nie starano się złagodzić następstw popełnionego błędu.

Ta okoliczność ma wpływ na zwiększenie stopnia krzywdy wyrządzonej pacjentowi i na wysokość dochodzonego w procesie zadośćuczynienia (oprócz odszkodowania i renty). Wysokość zadośćuczynienia ustalana jest także podstawie tego, w jaki sposób pacjent był traktowany po doznaniu uszczerbku, czy otoczono go należytą opieką i podjęto działania zmierzające do naprawienia zaistniałych lub ograniczenia dalszych negatywnych skutków nieprawidłowego leczenia.

W orzecznictwie sądowym i literaturze prawniczej wielokrotnie podkreślono, że postawa sprawcy szkody może mieć bowiem wpływ na stopień krzywdy i wysokość zadośćuczynienia.

Aktualnie sprawa jest na etapie opiniowania przez biegłych. Szpital mimo początkowych oporów zaczął dopuszczać możliwość zawarcia ugody sądowej. Jak na razie pacjent otrzymuje miesięcznie solidną kwotę na koszty leczenia, gdyż sąd udzielił zabezpieczenia roszczenia zgłoszonego w pozwie. Więcej o zabezpieczeniu roszczeń przeczytasz w artykule – „Warto złożyć wniosek o zabezpieczenie roszczenia”.