Wzór wniosku o ubezwłasnowolnienie wraz z objaśnieniem dostępny na blogu

Michał Grabiec        10 października 2018        Komentarze (1)

Kilka dni temu, pisałem, że niebawem na blogu ukaże się nowy e-book, tym razem opisujący procedurę złożenia wniosku o ubezłwłasnowolnienie. Zapowiedź nowej publikacji miała miejsce w artykule zamieszczonym w dniu 2 października pod tytułem „Wniosek o przymusowe leczenie psychiatryczne a ubezwłasnowolnienie pacjenta„.

Żeby nie być gołosłownym, informuję, że zadanie zostało wykonane i od dzisiaj możesz pobrać z bloga wniosek o ubezwłasnowolnienie. E-book obejmuje stan prawny i dorobek orzeczniczy aktualne na dzień dzisiejszy.

Niewykluczone, że kiedyś zmieni się linia orzecznicza i sądy zmodyfikują swoje stanowisko do niektórych kwestii, takich jak na przykład ustanowienie doradcy tymczasowego dla osoby objętej wnioskiem.

Link do pozycji „Wniosek o ubezwłasnowolnienie – wzór z objaśnieniem znajdziesz pod tym linkiem. Autorami e-booka są prawnicy kancelarii GW LEGAL czyli aplikant adwokacki Joanna Krupa oraz ja.

Oczywiście jest to opracowanie dość ogólne, gdyż trudno na kilku stronach opisać wszystkie możliwe sytuacje, które mogą mieć miejsce przy formułowaniu wniosku o ubezwłasnowolnienie częściowe lub całkowite pacjenta.

Tak czy inaczej, zapraszam do lektury.

Rzecznik Praw Pacjenta w wystąpieniu z dnia 26 września skierowanym do prezesów sądów okręgowych i sądów apelacyjnych zaapelował o zwrócenie sędziom uwagi na możliwość odstąpienia od obciażania strony przegrywającej sprawę o błąd w sztuce medycznej od kosztów tego procesu.

Pełną treść wystąpienia znajdziesz tutaj.

Rzecznik argumentuje, że w sprawach błędów medycznych pacjenci są głęboko przekonani o słuszności swoich racji, „a prawdą jest jednak, że wyniku tego typu spraw nie można z góry przewidzieć i wielu pacjentów przegrywa swoje procesy„.

Rzecznik apeluje zatem o „uwrażliwienie sędziów” na stosowanie przewidzianej w procedurze instytucji odstąpienia o obciążania strony przegrywającej proces kosztami. W ustawie brzmi to tak:

„W wypadkach szczególnie uzasadnionych sąd może zasądzić od strony przegrywającej tylko część kosztów albo nie obciążać jej w ogóle kosztami.”

Jak to wygląda w praktyce?

Faktycznie prawdą jest, że wyników wielu procesów nie można przewidzieć. Można je co najwyżej oszacować, jednak każda sprawa jest inna i różne czynniki mogą wpłynąć na powodzenie lub porażkę. Nie wiem jednak, czy apel rzecznika odniesie jakikolwiek efekt. Sędziowie znają i stosują tę instytucję.

Czasami sędziowie rzeczywiście odstępują od obciążenia pacjenta kosztami postępowania. Sytuacja taka ma miejsce głównie w przypadkach, gdy powód-pacjent jest osobą wyraźnie poszkodowaną, z dużym uszczerbkiem fizycznym lub znacznym rozstrojem zdrowia.

Niekiedy jest to wynik zawinionych działań szpitala, czasem niestety tragiczny zbieg okoliczności. Zdarza się, że sędziowie odstępują od obciążania kosztami procesu w I instancji, jednak zasądzają koszty postępowania apelacyjnego.

Dlaczego?

Sądy argumentują, że pacjent znał już wynik procesu, mógł zapoznać się z uzasadnieniem, opiniami biegłych i na ich podstawie podjąć decyzję o dalszej walce. Jeżeli po lekturze tych dokumentów podjął decyzję o apelacji, znaczy to, że akceptował ryzyko niepowodzenia. I to uzasadnia obciążenie go kosztami w sprawie o błąd w sztuce medycznej.

Praktyka sądów jest różna.

Zdarza się też, że sądy wcale nie korzystają z tej instytucji uzasadniając, że przecież pacjent-powód mógł zapoznać się ze stanowiskiem szpitala. Sek w tym, że czasami stanowisko szpitala jest bardzo lakoniczne i nie pozwala na weryfikację twierdzeń pacjenta. Z punktu widzenia szpitala czy lekarza, bardzo korzystne może być zatem rzetelne i wyczerpujące uzasadnienie się do zgłoszonego przez pacjenta roszczenia. Jak widzisz, praktyka jest różna i wpływ na nią ma wiele różnych czynników.

Jak by nie oceniać inicjatywy rzecznika (jest przecież mocą ustawy powołany do dbania o interesy pacjentów), odnoszę jednak wrażenie, że niewiele ona zmieni.

Antyobywatelski projekt ustawy o szczepieniach ochronnych w Sejmie

Michał Grabiec        05 października 2018        12 komentarzy

Od kilku dni po mediach krąży informacja o procedowaniu przez parlament ustawy dotyczącej zniesienia obowiązków szczepień. Sam fakt przetoczenia się przez Sejm podobnej ustawy jest nieporozumieniem, chociaż podobnych absurdów w historii polskiego parlamentaryzmu było więcej. Przypomnieć można chociażby aż za bardzo zaszczepionego posła Gabriela Janowskiego, który w obronie polskiego cukru swego czasu radośnie podskakiwał przy mównicy sejmowej.

Teraz przedstawiciele ruchów antyszczepionkowych, zwani również ruchami proepidemicznymi są w natarciu i korzystają z łaski poparcia ze strony parlamentarzystów.

Mamy natomiast do czynienia z projektem, co do którego rozsądni (przede wszystkim lekarze, bo to raczej ich działka) mają jednoznacznie negatywny stosunek. Wśród popierających projekt znalazł się natomiast znachor proponujący leczenie raka przy pomocy witaminy C. W zasadzie z teoriami absurdalnymi nie powinno się wcale dyskutować, jednak kwestia trafiła pod obrady parlamentu i niestety stała się sprawą poważną.

I nikogo nie przekonuje zdanie wielu podmiotów, w tym stanowisko Naczelnej Rady Lekarskiej, z której  wynika, że „szczepienia są najlepszą metodą profilaktyki chorób zakaźnych dla wszystkich osób, niezależnie od wieku.”

Powinniśmy poczekać aż do Sejmu wpłynie projekt ustawy stwierdzającej, że Ziemia jest płaska, albo oficjalnie kwestionującej teorię Darwina, „bo przecież ja na pewno nie pochodzę od małpy”. A żeby ukoronować nowy porządek, na gruzach Pałacu Kultury i Nauki stanie kolumna „Matki Boskiej Hetmanki Polskiej”, co zresztą już postulował jeden z ministrów.

Oprócz jawnego absurdu rzuca się w oczy jeszcze jeden aspekt. Hipokryzja.

Jeden z posłów twierdzi, że jest to obywatelski projekt ustawy, pod którym podpisało się ponad 100 tysięcy obywateli. Ciekawe, że gdy projekt komitetu „Ratujmy Kobiety” zebrał ponad 400 tysięcy podpisów, wówczas taka argumentacja nie spowodowała skierowania sprawy do dalszych prac.

Obłuda i głupota level hard.

RODO w gabinecie dentystycznym

Michał Grabiec        04 października 2018        Komentarze (0)

Na portalu Infodent24.pl pojawiło się kilka przygotowanych przeze mnie artykułów dotyczących RODO. Możesz nie wiedzieć, ale oprócz zajmowania się procesami w sprawach medycznych również udało mi się znaleźć trochę czasu na zaznajomienie się i zgłębienie tematyki ochrony danych na grunie RODO i polskiej ustawy o ochronie danych.

Obecnie pełnię funkcję inspektora ochrony danych (IOD) w czterech szpitalach. Nasza kancelaria pomaga także kilku przedsiębiorcom z branży medycznej w stałym monitoringu przestrzegania przez te podmioty zasad ochrony danych.

Zapraszam do lektury:

Zakażenie gronkowcem złocistym a brudny parawan

Michał Grabiec        03 października 2018        Komentarze (0)

Parawany od jakiegoś czasu kojarzą się z wypoczynkiem nad polskim morzem. Nie wiedzieć czemu Polacy tak umiłowali sobie zabieranie tego gadżetu na bałtyckie plaże. Władca Polski Mateusz Morawiecki jakiś czas temu zapowiadał międzynarodową ekspansję polskiej myśli cywilizacyjnej, więc prawdopodobnie niebawem plaże Hurghady, Fuertaventury czy San Escobar zagęszczą się od fantyzyjnych parawanów zatkniętych tam przez polskich wczasowiczów.

We wrześniu miałem przyjemność przebywać kilka dni w postkomunistycznym łotewskim kurorcie nieopodal Rygi i nie widziałem tam żadnego parawanu, co wzbudziło pewne rozczarowanie, gdyż uważam, że postsowieckie plaże powinny w pierwszej kolejności paść łupem polskiego parawaningu.

No dobra, ale co ma parawan do zakażeń szpitalnych?

Jak się dowiadujemy z lektury artykułu zamieszczonego w Rynku zdrowia, „Utrzymanie czystości w otoczeniu pacjenta to kluczowy element, jeśli chodzi o zapobieganie infekcjom związanym z opieką zdrowotną”. W sumie żadem przełom, jednak kluczowe znaczenie parawanu dla prawidłowej polityki przeciwzakażeniowej to jednak jakaś nowość.

A dlaczego?

Otóż jak dowiadujemy, po jakimś czasie od wyprania na 87,5 % parawanów występował oporny na metycylinę Staphylococcus aureus (MRSA), czyli patogen alarmowy związany ze znaczną liczbą przypadków zakażeń szpitalnych.

A jak zapewne już wiesz, w procesach związanych z zakażeniami szpitalnymi kluczowe znaczenie ma wykazanie przed sądem tego czy szpital prowadzi prawidłową profilaktykę przeciwdziałania zakażeniom szpitalnym. Z kolei zakażenie gronkowcem złocistym jest często tematem, którym zajmują się polscy sędziowie.

W procesach tego typu ukształowała się bowiem pewna praktyka:

To pacjent musi uprawdopodobnić w znacznym stopniu to, że do zakażenia doszło w konkretnej placówce. Czyli przedstawia wynik badania mikrobiologicznego wraz z antybiogramem i opisem jaka bakteria została wykryta na przykład w ranie pooperacyjnej. Jeżeli jest to gronkowiec złocisty (Staphyloccocus aureus) MRSA, wówczas mamy duże prawdopodobieństwo, że do zakażenia doszło w szpitalu.

Następnym etapem jest wykazanie przez szpital tego, że nie ponosi winy w spowodowaniu zakażenia. No i właśnie – jednym z argumentów, którym będzie mógł posłużyć się szpital jest raport szpitalnego zespołu ds. kontroli zakażeń szpitalnych, z którego wynikałoby, że regularnie dokonuje się czyszczenia szpitalnych parawanów.

Oczywiście jest to broń obosieczna – w razie ustalenia w toku postępowania dowodowego, że szpital dba o czystość parawanów, jest to okoliczność niekorzystna dla powoda – pacjenta.W przeciwnym wypadku, jest to okoliczność obciążająca pozwany szpital w procesie, na przykład o zakażenie zakażenie gronkowcem złocistym.