Zadośćuczynienie za nieudaną operację usunięcia endometriozy

Michał Grabiec        21 kwietnia 2017        Komentarze (0)

Pacjentka, z uwagi na zgłaszane dolegliwości bólowe brzucha była diagnozowana przez kilku lekarzy. Ostatecznie została skierowana przez lekarza ginekologa do szpitala w celu usunięcia zmiany w podbrzuszu, którą najprawdopodobniej była nieprawidłowa lokalizacja błony śluzowej macicy czyli tzw. endometrioza.

Zgodnie z aktualną wiedzą medyczną, popartą wydaną w sprawie opinią biegłych, lokalizacja i rozmiar endometriozy powinny zostać zbadana palpacyjnie oraz badaniem USG przy użyciu głowicy liniowej.

W przypadku wykonania m.in. tych badań można powziąć podejrzenie że u pacjentki doszło do wykształcenia się endometriozy oraz dojść do wstępnych ustaleń co do jej wielkości. Właśnie wielkość zmiany jest kluczowa dla tego przypadku

USG pacjentki zostało przeprowadzone głowicą endowaginalną, której walory diagnostyczne pod kątem endometriozy są ograniczone. Wykonano także nie do końca potrzebne badanie rezonansem magnetycznym.

Operatorzy po otwarciu pacjentki doszli bowiem do wniosku, że zmiana jest zbyt duża i nie może zostać wycięta. Na skutek nieprawidłowej diagnostyki pacjentka została poddana operacji, której efekty były mniej niż znikome. W ocenie biegłych możliwe było wcześniejsze ustalenie faktycznego rozmiaru endometriozy i należyte przygotowanie się do tej operacji.

Można stwierdzić, że ryzyko (zakażenia, znieczulenia) któremu pacjentka została poddana było zupełnie niepotrzebne. Na pewno przecież wiesz, że każda operacja niesie za sobą ryzyko powikłań.

Biegli uznali, że działaniem zgodnym z aktualną wiedzą medyczną powinna być inaczej przeprowadzona diagnostyka – wstępna kwalifikacja do operacji. Efektem tej diagnostyki powinna być operacja, usunięcie jak największego fragmentu endometriozy i ewentualne podanie leków w celu zlikwidowania pozostałości zmiany.

Wycinek powinien natomiast trafić do badania histopatologicznego (co miało miejsce). Podsumowując – błędna diagnostyka spowodowała niewłaściwe leczenie. I nie są to wywody przemądrzałego prawnika, tylko tezy płynące z opinii biegłych. Pacjentka ponownie trafiła na stół operacyjny. Zabieg usunięcia endometrioz został tym razem przeprowadzony w innej placówce i odbył się bez żadnych powikłań.

Pacjentka wystąpiła z pozwem o zadośćuczynienie związane z niepotrzebnym stresem, ryzykiem i dolegliwościami bólowymi będącymi skutkiem pierwszej operacji. Łącznie proces rekonwalescencji pacjentki przebiegał także dłużej niż gdyby miała miejsce jedna, a nie dwie operacje.

Właśnie ta pierwsza operacja jest powodem dla którego pacjentka wystąpiła na drogę postępowania o zadośćuczynienie za doznaną krzywdę. Aktualnie jesteśmy po wydaniu pierwszej opinii przez zespół biegłych.

Czy warto skorzystać z pomocy prawnika w sprawie o ustalenie płci?

Michał Grabiec        20 kwietnia 2017        Komentarze (0)

W medycynie dość znanym problemem jest samodzielne leczenie się pacjentów i korzystanie z usług tzw. doktora Google. Lekarze utyskują, że pacjenci coraz częściej trafiają do nich z postawioną diagnozą i przychodzą jedynie w celu wypisania recepty.

Sytuacji nie poprawiają zalewające rynek prasy pozycje, w których zachęca się pacjentów do samodzielnego leczenia schorzeń. Dodatkowo gdzieś w internecie przeczytasz, że wywar z rabarbaru najlepiej pomaga w leczeniu zapalenia otrzewnej i tragedia gotowa.

Niedorzeczność takiego stanu rzeczy obrazują głupie wydarzenia w stylu ospa party czy kampanie antyszczepionkowe których efekty są znane.

Ten sam problem występuje w przypadku usług prawniczych, przy czym skutki także potrafią być dosyć przykre. Na jednym z trans-portali można przeczytać, że skierowanie sprawy o ustalenie płci do prawnika jest bez sensu, bo można zrobić to za darmo samodzielnie.

Czyżby? Ostatnio zgłosił się do mnie klient, który kilkukrotnie próbował przeprowadzić to postępowanie samodzielnie. Efekty są takie, że pozew został raz zwrócony, raz odrzucony oraz jednokrotnie umorzono postępowanie. Po kilku latach sprawa nawet nie jest na początku.

Klient jest załamany, gdyż nieprawidłowa płeć metrykalna ma duży wpływ na możliwość prowadzenia normalnego życia  i psychiczny komfort osoby trans.

Analiza akt sprawy prowadzi do wniosku, że wszystkie dokumenty medyczne są raczej w porządku (badania kariotypu, opinia psychologa itp.), problem tkwi w niedochowaniu warunków formalnych, terminów, nieprawidłowej opłacie sądowej czy nieodpowiednim sformułowaniu wniosków dowodowych.

A prawnicy raczej wiedzą jak takie rzeczy robić, gdyż na tym polega ich praca. Podobnie lekarze lepiej znają się na leczeniu niż redaktorzy czasopism o tytułach w stylu „Pacjencie ulecz się sam”.

Pytanie brzmi zatem czy lepiej spróbować i liczyć na łut szczęścia czy lepiej skontaktować się z prawnikiem (lekarzem), który wie co można w Twojej sytuacji zrobić.

Ugoda z lekarzem stomatologiem za błąd przy założeniu mostu protetycznego

Michał Grabiec        19 kwietnia 2017        Komentarze (0)

Dobrym obyczajem, ale też wymogiem formalnym drogi sądowej jest pisemne zgłoszenie swojej sprawy szpitalowi, jeszcze przed skierowaniem do sądu pozwu o zapłatę odszkodowania, zadośćuczynienia czy renty.

Większość umów OC (np. szpitala) zawiera postanowienie zobowiązujące szpital aby o każdej nowej sprawie, w której pacjent zgłasza swoje żądanie finansowe poinformował ubezpieczyciela. Szpitale przekazują zatem nową sprawę ubezpieczycielowi i dalsza korespondencja idzie dwutorowo: do szpitala i do ubezpieczyciela szpitala.

Bardzo często jest to czysta formalność, gdyż zarówno szpital jak i ubezpieczyciel, bez względu na okoliczności, stają okoniem twierdząc, że leczenie było jak najbardziej prawidłowe. Nawet dzisiaj do kancelarii dotarło pismo w, którym kierownik szpitala napisał, że „reasumując wszystkie świadczenia medyczne zostały pacjentowi udzielone zgodnie z aktualną wiedzą medyczną i należytą starannością”.

Czyli sprawa trafi prawdopodobnie do sądu.

Na szczęście nie zawsze tak jest, gdyż zdarzają się przypadki wypłacenia przez szpital (z reguły prywatny), lekarza lub ubezpieczyciela dobrowolnie odpowiedniej kwoty tytułem odszkodowania i zadośćuczynienia.

Niedawno jeden z dosyć znanych lokalnie lekarzy stomatologów popełnił istotne pomyłki przy zakładaniu w żuchwie pacjentki mostu składającego się z 10 zębów. Pacjentka po leczeniu nie czuła zgryzu. Doszły do tego także inne dolegliwości (ból żuchwy) oraz problemy z mówieniem (seplenienie).

Pierwotnie lekarz absolutnie wykluczał możliwość popełnienia błędu i odmawiał racji przytaczanym przez pacjentkę argumentom o źle przeprowadzonym leczeniu.

Dopiero przygotowana w toku postępowania przed izbą lekarską, bardzo negatywna opinia biegłego przekonała stomatologa o konieczności porozumienia się z pacjentką i wypłacenia odszkodowania i zadośćuczynienia.

Sprawa zakończyła się polubownie podpisaniem ugody. Pacjentka uzyskała w ten sposób kilkanaście tysięcy złotych.

Odszkodowanie i zadośćuczynienie za błąd lekarza stomatologa

Michał Grabiec        18 kwietnia 2017        Komentarze (0)

Nie można powiedzieć, że wokandy polskich sądów pękają w szwach od postępowań związanych z błędami w sztuce medycznej. Jest to jednak dość liczna grupa procesów, z którymi muszą zmagać się sędziowie oraz pełnomocnicy reprezentujący swoich klientów.

Wśród procesów o błąd w sztuce dużą część zajmują sprawy związane z nieprawidłowym leczeniem stomatologicznym, powikłaniami po zabiegach dentystycznych. Zdarza się też, że lekarze stomatolodzy nie realizują w swoich gabinetach obowiązku realizowania praw pacjenta, takich jak chociażby prawo do wyrażenia świadomej i swobodnej (i często pisemnej zgody), prawo do informacji o stanie zdrowia czy prawo dostępu do dokumentacji medycznej

Zapewne wiesz, że takie naruszenia też są źródłem odpowiedzialności cywilnej lekarza dentysty (za wyjątkiem prawa do dokumentacji medycznej). Jeżeli jednak nie słyszałeś o zadośćuczynieniu za naruszenie praw pacjenta to zapraszam do lektury tego wpisu.

Niedawno przed Sądem Apelacyjnym w Katowicach zapadł wyrok orzekający na rzecz pacjenta łącznie kwotę 106 tysięcy złotych tytułem zadośćuczynienia i odszkodowania. Pozwanym w procesie był ubezpieczyciel kliniki stomatologicznej, co jest w pełni dopuszczalne, gdyż pacjent może z powodzeniem zamiast sprawcy szkody pozwać właśnie ubezpieczyciela.

Sprawa dotyczyła nieprawidłowego leczenia uzębienia polegającego na zastosowaniu  implantów przez stomatologa. Całe leczenie miało zostać zakończone w kilka tygodni od pierwszego zabiegu.

Pacjent zdecydował się na leczenie, jednak  chciał też zapoznać z proponowaną metodą leczenia. Stomatolog zapytany o szczegóły proponowanego leczenia poinformował ustnie pacjenta, że jest to nowatorska metoda.

Pacjent nie uzyskał  innej informacji – zarówno co do przebiegu leczenia jak i o jego ewentualnych powikłaniach.  Nie została sporządzona pisemna zgoda na leczenie. Znieczulonemu miejscowo pacjentowi  stomatolog usunął  3 zęby oraz wprowadził 6 implantów. Po usunięciu szwów okazało się, że pacjent nie jest w stanie założyć protezy, której wcześniej używał.

Pacjent czuł się coraz gorzej, nie mógł spożywać innych niż płynne posiłków. Przyjmował także antybiotyki i leki sterydowe. Wystąpiła wysoka gorączka.

Lekarz podjął się dalszego leczenia i założył pacjentowi protezę zębową. Pojawiły się kolejne uciążliwości i dolegliwości. Powód zdecydował się na zrobienie zdjęcia panoramicznego uzębienia, aby stwierdzić, jaki jest rzeczywisty stan jego szczęki.

Z prywatnej opinii uzyskanej przez pacjenta wynikało, że zarówno wstawienie implantów jak również założenie protezy zębowej zostały wykonane nieprawidłowo i leczenie powinno zostać rozpoczęte od nowa. Wiązało się to z koniecznością usunięcia założonych implantów.

Pacjent kontynuował leczenie naprawcze u innego stomatologa, jednak nie udało się w całości wyeliminować skutków wcześniejszego leczenia. Nadal pacjent uskarżał się na ból oraz stany zapalne szczęki.

W oparciu o opinię biegłego stomatologa sąd prawie w całości uwzględnił żądanie pacjenta i zasądził od ubezpieczyciela kwotę 106 tysięcy złotych. W zakres tej sumy wchodzi:

  • odszkodowanie za poniesione koszty leczenia, w tym leczenia naprawczego prowadzonego przez innego stomatologa – w przybliżeniu 31 tysięcy złotych;
  • zadośćuczynienie za krzywdę (cierpienia psychiczne i fizyczne) będącą bezpośrednim skutkiem nieprawidłowego leczenia – w przybliżeniu 60 tysięcy złotych;
  • zadośćuczynienie za naruszenie praw pacjenta do uzyskania prawa do informacji o proponowanej metodzie leczniczej, braku wyrażenia objaśnionej zgody – w przybliżeniu 15 tysięcy złotych.

Sąd nakazał także aby ubezpieczyciel zwrócił pacjentowi koszty procesu. Wyrok jest prawomocny, gdyż sąd apelacyjny rozpatrywał apelację ubezpieczyciela od wyroku sądu okręgowego. Apelacja ubezpieczyciela została w całości oddalona.

O ile nie budzą wątpliwości kwoty odszkodowania i zadośćuczynienia za doznaną krzywdę, to warto zwrócić uwagę na stosunkowo wysoką sumę zadośćuczynienia za naruszenie praw pacjenta.

Kwota 15 tysięcy złotych została uznana przez sądy za niewygórowaną, co powinno się odczytywać jako podtrzymanie trendu odchodzenia od zasądzania jedynie symbolicznych zadośćuczynień za zawinione naruszenie praw pacjenta.

Marzeniem polskiego lekarza rezydenta jest opuszczenie kraju

Michał Grabiec        11 kwietnia 2017        Komentarze (0)

Rynek zdrowia przekazał dzisiaj dosyć niepokojącą, aczkolwiek wcale nie zaskakującą, informację o niezadowoleniu panującym wśród młodych lekarzy rezydentów. Artykuł znajdziesz tutaj. Niezadowolenie ma oczywiście źródło w warunkach pracy, zarobkach i jakości kształcenia.

Kim jest rezydent?

Sprawnie drogę do zostania rezydentem opisało na swojej stronie internetowej Porozumienie Rezydentów, podaję więc link do opisowej definicji pojęcia rezydent.

Trochę nieciekawie się robi jeżeli przyjąć, że dużą część personelu lekarskiego w szpitalach stanowią właśnie rezydenci, a według materiału prasowego 45 % z nich chce opuścić kraj po zakończeniu specjalizacji.

Czyli w sytuacji gdy ginekolog w trakcie specjalizacji (czyli formalnie bez pełnych uprawnień) ukończy szkolenie i stanie się „lekarzem medycyny specjalistą ginekologii”, wówczas jego celem staje się opuszczenie Polski.

Na Uniwersytecie Medycznym w Opolu krąży taki dowcip, że władze uniwersytetu mogłyby dać sobie spokój z pozorami i przejść na kształcenie studentów w języku niemieckim, tak aby łatwiej im było w późniejszej pracy.

Można się oczywiście burzyć. Wielokrotnie słyszałem: „Jak to? Wykształceni za darmo na polskiej uczelni i jadą leczyć za granicę.”

Ja bym się specjalnie nie obruszał. Pewnie sam bym tak zrobił na ich miejscu.