W tym tygodniu otrzymałem ciekawy telefon od Pana Rafała, który opowiedział mi swoją historię związaną z postępowaniem przed okręgowym rzecznikiem odpowiedzialności zawodowej lekarzy (taki oskarżyciel w sprawach dyscyplinarnych lekarzy).

Pewnie się zdziwisz, ale Pan Rafał jest lekarzem. Sprawa dotyczy zatem niezbyt przyjemnych relacji wewnątrz samorządu zawodowego lekarzy. W związku z tym, że mamy piątek nie będę Cię zanudzać szczegółami sprawy.

clause-1462969_640Najważniejszą kwestią związaną ze sprawą Pana Rafała było to czy może on doprowadzić do wyłączenia rzecznika, który prowadzi postępowanie w sposób daleki od obiektywizmu.

Nie będę udawał, że wiem wszystko – musiałem przeanalizować kilka powiązanych ze sobą przepisów zawartych w różnych ustawach i odpowiedzieć na to pytanie.

Czy Pan Rafał może spróbować wyłączyć rzecznika od rozpoznawania sprawy? W uchylonej ustawie o izbach lekarskich (a właściwie to w rozporządzeniu wydanym przez ministra) było napisane wprost, że może.

W nowej nie ma takiego zapisu. Jednak zupełnie niepoważne byłoby twierdzenie, że rzecznik lub członek sądu lekarskiego ma prowadzić postępowanie mimo istnienia np. koligacji rodzinnych z obwinionym czy pokrzywdzonym.

Orzeczenie takiego podmiotu byłoby dotknięte bardzo poważną wadą i strona niezadowolona z orzeczenia mogłaby wnosić o wznowienie postępowania.

Moim zdaniem można wyłączyć rzecznika (z powyżej przytoczonych oraz innych powodów) od danej sprawy, podobnie zresztą jak poszczególnych członków składu sądu lekarskiego.

Aha. Pan Rafał tak naprawdę nie jest Panem Rafałem, w rzeczywistości nosi inne imię. Spotykamy się w przyszłym tygodniu omówić szczegóły naszej współpracy.

P.S.: Udanego weekendu Ci życzę;)

Rodzina zmarłego pacjenta może uczestniczyć w postępowaniu karnym

Michał Grabiec        28 lipca 2016        Komentarze (0)

Niestety wiele procesów, które prowadzę dotyczą przypadków skutkujących śmiercią pacjenta. Oczywiście są przypadki, w których najlepiej przygotowany personel nie jest w stanie pomóc pacjentowi, który umiera w trakcie ryzykownej operacji.

Prawie każda interwencja medyczna jest obarczona pewnym ryzykiem. Mniejszym lub większym.

Gliniarz-i-ProkuratorAle czasami fatalne skutki hospitalizacji są wynikiem np. błędnej organizacji pracy w szpitalu czy w jednostce ratownictwa medycznego. Rodzina pyta wówczas ordynatora oddziału dlaczego pacjent zmarł.

Personel często nabiera wody w usta i nie chce rozmawiać z rodziną. Skutkiem takich wydarzeń często jest złożenie do prokuratury przez rodzinę zmarłego pacjenta zawiadomienia o podejrzeniu popełnienia przestępstwa. Na przykład narażenia pacjenta na niebezpieczeństwo utraty życia.

Osoby takie mogą występować w każdej fazie postępowania karnego, bo zgodnie z kodeksem, razie śmierci pokrzywdzonego „prawa, które by mu przysługiwały, mogą wykonywać osoby najbliższe lub osoby pozostające na jego utrzymaniu, a w wypadku ich braku lub nieujawnienia – prokurator, działając z urzędu”.

Rozpoczyna się żmudna procedura postępowania przygotowawczego prowadzonego (z reguły) pod okiem prokuratury przez policję. Ostatnio po raz kolejny uczestniczyłem w przesłuchaniu personelu medycznego i powiem Ci, że znając  dokumentację medyczną udało mi się wychwycić kilka momentów kiedy to składane przez personel zeznania nie do końca zgadzały się z zapisami w dokumentacji medycznej.

Chodziło o moment w którym pacjent upadł i doznał ciężkiego urazu skutkującego jego śmiercią. Poszczególne placówki przerzucają winę na siebie nawzajem. Wzbudzone zostały pewne podejrzenia co do prawdomówności niektórych osób.

Wiem już też, że zeznania niektórych świadków będą się od siebie różnić, co sprawi, że możliwe będzie przeprowadzenie konfrontacji świadków (tak, w postępowaniu przygotowawczym także można próbować przeprowadzić taki dowód).

Moim zdaniem pomoc pełnomocnika w postępowaniu przygotowawczym jest bardzo korzystna dla całości procesu. Zresztą od funkcjonariuszy, z którymi mam przyjemność współpracować usłyszałem, że dobrze by w przesłuchaniu brał udział prawnik mający na co dzień styczność z kwestiami czysto medycznymi.

Pozwala to z lepszym efektem zgromadzić materiał dowodowy służący w nadchodzącym postępowaniu przed sądem (jeżeli uda się ustalić osoby odpowiedzialne i wnieść akt oskarżenia).

Mając mocne dowody łatwiej jest doprowadzić do wniesienia aktu oskarżenia. Obecnie wiele postępowań kończy się bowiem umorzeniem postępowania. Sprawa pozostaje wówczas najczęściej niewyjaśniona.

Sukces w procesie o ustalenie płci osoby transseksualnej

Michał Grabiec        27 lipca 2016        Komentarze (0)

Dwa miesiące temu pisałem na blogu o problemach czynionych niekiedy przez biegłych w procesach o ustalenie płci. Biegli seksuolodzy często starają się narzucać sądowi dostosowanie się do sztywno określonej procedury wymaganej do stwierdzenia, że osoba transseksualna tak naprawdę należy do innej płci niż płeć stwierdzona w akcie urodzenia.

37a06e4a72d6cb27621f1ed829bbee81_MMedycyna jest jednak nauką stale wymykającą się z pewnego szablonu ustalonego przez towarzystwa naukowe. Tak było w jednej z prowadzonych przeze mnie spraw w której biegły wymagał od pacjenta dokonania dodatkowych badań, które w ocenie mojej i mojego klienta nie powinny mieć zastosowania na tym etapie transpozycji płci.

W tej sprawie po długim czasie zapadł wreszcie wyrok. Przyznam, że czułem się w tym procesie tak jakby po drugiej stronie występował biegły niechętny uwzględnieniu powództwa o ustalenie płci.

Zastanawiałem się co zrobi w tej sytuacji skład orzekający. Sąd mógł zobowiązać powoda do dostarczenia dodatkowych badań (kosztownych i w dużej mierze niedostępnych w tym przypadku) albo uznać argumenty podnoszone przeze mnie w pismach procesowych oraz na rozprawach, że powinno się odejść od nadmiernej medykalizacji procesu ustalenia płci. Takie są zresztą zalecenia Rady Europy, która w jednym z zaleceń podkreślała ten problem.

Sąd opowiedział się za naszą argumentacją i uwzględnił w całości powództwo transseksualnego pacjenta.

Teraz pozostaje czekać na uprawomocnienie wyroku (albo apelację i kontynuowanie sprawy przed Sądem Apelacyjnym) i rozpoczęcie pozostałych procedur – zmiany numeru PESEL, wymiany dokumentów tożsamości.

W takich chwilach mam wrażenie, że ta praca ma sens. Pozwala pomóc osobom naprawdę tej pomocy potrzebującym.

 

Ostatnio niektóre media obiegła informacja o tym, że w jednym ze szpitali odmówiono pacjentowi wykonania operacji z powodu zbyt dużej wagi pacjenta. Szpital przekazał pacjentowi informację, że stół operacyjny nie wytrzyma obciążenia i odesłał pacjenta z kwitkiem do domu.

Pacjent będzie się starał się o zadośćuczynienie za doznaną krzywdę.

Na kilku portalach znalazłem bardzo negatywne komentarze oceniające pacjenta, w szczególności jego tuszę i roszczeniowość względem szpitala. Niektóre wpisy pewnie wynikają ze zwykłego hejterstwa, niektóre mogą jednak wynikać ze zwykłej niewiedzy.

doctor-161345_640Prawdopodobnie niektórzy powstrzymaliby się od negatywnej oceny gdyby wiedzieli, że otyłość może wynikać z innych przyczyn niż nadmierne łakomstwo. Wiele przypadków otyłości wynika np. z problemów hormonalnych, tarczycowych czy np. zespół Cushinga.  Czyli raczej niezależnych od pacjenta. Być może tak było jest w tym przypadku.

Czy pacjent jest nadmiernie roszczeniowy?

Pacjent ma prawo do „do poszanowania intymności i godności, w szczególności w czasie udzielania mu świadczeń zdrowotnych„. Wynika to wprost z ustawy o prawach pacjenta i Rzeczniku Praw Pacjenta.

Intymność w tym znaczeniu oznacza m.in. takie odnoszenie się do pacjenta żeby nie odczuwał on niepotrzebnego i nadmiernego wstydu, który i tak w pewnym zakresie objawia się w stresującym zetknięciu ze służbą zdrowia.

Z kolei za zachowanie naruszające godność może zostać uznane nieprzyjemne i lekceważące zwracanie się do pacjenta, traktowanie go z góry czy dokonywanie ocen samego pacjenta i jego stylu życia.

Z informacji do których udało mi się dotrzeć, wynika, że personel szpitala na sali pełnej chorych (potencjalnych świadków w procesie) powiedział pacjentowi, że jest za gruby na operację, co mogło wzbudzić uzasadnione poczucie wstydu u tej osoby. Podobno lekarze już wcześniej mieli też wiedzę o tuszy pacjenta i mimo tego nie poinformowali go, że operacja nie będzie mogła się z tej przyczyny odbyć.

Można w tym doszukać się naruszenia prawa pacjenta do zachowania godności. Pacjent nie został bowiem potraktowany jak wymagający szacunku podmiot i pełnoprawny uczestnik procesu leczenia.

Prowadziłem kiedyś zakończoną sukcesem sprawę w której pacjentka doznała niepotrzebnego  upokorzenia, gdyż w jej badaniu na fotelu ginekologicznym (oraz badaniu USG) uczestniczyła dowolna liczba osób wchodzących do gabinetu. Sytuacja byłą analogiczna – personel nie potraktował pacjentki z należytym szacunkiem.

Pacjent będzie dochodził zadośćuczynienia za krzywdę spowodowaną naruszeniem praw pacjenta. Procesy takie nie są proste, ale są do wygrania. Pacjent musi przede wszystkim wykazać to, że  zawinione zachowanie personelu spowodowało u niego poczucie krzywdy. Ma na to duże szanse.

Więcej o zadośćuczynieniu za naruszenie praw pacjenta przeczytasz w jednym z wiekowych, ale wciąż aktualnych artykułów z bloga.

 

Dzisiejsza Rzeczpospolita informuje o wydaniu przez Naczelny Sąd Administracyjny wyroku w sprawie naruszenia zbiorowych praw pacjentów przez protestujący personel szpitala. Sprawa dotyczyła strajków w przychodniach (na Podkarpaciu i na Lubelszczyźnie), które odbywały się w związku z trudnościami z wynegocjowaniem przez przychodnie (szpitale prowadzące przychodnie) kontraktów z NFZ.

rzecznik-praw-pacjenta-e1411996163137Na znak protestu placówki były przez kilka dni zamknięte. Sprawą zainteresował się Rzecznik Praw Pacjenta, który stwierdził, że doszło do naruszenia zbiorowych praw pacjentów.

Przez praktykę naruszającą zbiorowe prawa pacjentów rozumie się np. „bezprawne zorganizowane działania lub zaniechania podmiotów udzielających świadczeń zdrowotnych mające na celu pozbawienie pacjentów praw lub ograniczenie tych praw”.

W tym przypadku Rzecznik dopatrzył się naruszenia prawa pacjentów do dokumentacji medycznej (udowodnił, że konkretni pacjenci mieli do niej utrudniony dostęp) oraz prawa do świadczeń zdrowotnych (bo placówka była zamknięta z powodu protestu). Wojewódzki Sąd Administracyjny i teraz Naczelny Sąd Administracyjny zgodnie stwierdziły, że decyzja Rzecznika była prawidłowa.

Z instytucją Rzecznika miałem kilkukrotnie  do czynienia jako pełnomocnik pacjentów i przyznam, że działania tego podmiotu są w wielu przypadkach bardzo pomocne w prowadzeniu procesu sądowego ze szpitalem. Wielką korzyścią są także zmiany, które po wystąpieniach Rzecznika następują np. w regulaminach szpitalnych.

Już samo wystąpienie Rzecznika lub jego decyzja stanowią istotną wskazówkę dla sądu, że doszło do naruszenia praw pacjenta.

W wielu przypadkach pacjentowi łatwiej będzie dochodzić zadośćuczynienia za naruszenie praw pacjenta (np. naruszenia prawa do informacji o stanie zdrowia, wyrażenia zgody na leczenie, naruszenia prawa pacjenta do poszanowania intymności i godności).

Rzecznik może w wyjątkowych przypadkach przystąpić do procesu cywilnego, chociaż przyznam, że nie miałem dotychczas takiego przypadku. Natomiast do procesu w którym uczestniczę przystąpił natomiast całkiem niedawno Rzecznik Praw Obywatelskich który również ma takie uprawnienia.

Personel szpitala może protestować i domagać się podwyżek lub zmian w kontraktach. Niedorzeczne byłoby pozbawienie białego personelu takiego uprawnienia. Jednak obowiązkiem szpitala (przychodni)  jest takie zorganizowanie pracy placówki, żeby wówczas nie doszło do naruszenia praw pacjenta*. Konsekwencje dla szpitali mogą być bardzo przykre. Pisałem o nich we wpisie pt. „Praktyki naruszające zbiorowe prawa pacjentów„. Zachęcam do lektury.

* Tezy z uzasadnienia wyroku NSA sygn. akt II OSK 2843/15:

Do praktyki naruszającej zbiorowe prawa pacjentów należy przyjęcie takich regulacji wewnętrznych, które przez brak jasności zapisów wyłączają prawa pacjenta dla ochrony jego życia lub zdrowia przez dostęp do dokumentacji medycznej.”

„Nie można wywodzić naruszenia reguł demokratycznego państwa prawnego z dopuszczalności naruszenia elementarnych praw człowieka – prawa do ochrony życia i zdrowia. Trudności organizacyjne nie stanowią wartości, która ma pierwszeństwo przed ochroną elementarnych praw człowieka.”