Komu powierzyć swoją sprawę sądową?

Michał Grabiec        11 stycznia 2017        5 komentarzy

Z wizytą u prawnika jest trochę jak z kupowaniem butów. Wejdziesz do jednego sklepu, przymierzysz, wyjdziesz. I tak aż do satysfakcjonującego zakończenia zakupów. Obecnie, dzięki prokonsumenckim przepisom bez problemu możesz kupić w internecie nową parę i po paru dniach ją odesłać do sprzedawcy, który zwróci Ci pieniądze.*

Nie jest tajemnicą, że klienci szukając wsparcia prawnego poszukują prawników, lustrują strony internetowe, blogi, porównują ceny. Wejdą na stronę, „przymierzą” prawnika i pójdą zobaczyć czy gdzieś nie znajdą lepszej oferty.

Problem jest taki, że w przypadku prowadzenia sprawy sądowej z reguły chodzi o dużo większe pieniądze niż w przypadku zakupu obuwia. Umowa zawarta z kancelarią czy firmą odszkodowawczą jest też trudniejsza do rozwiązania niż odesłanie butów do sklepu internetowego. Często umowa jest tak napisana, by uniemożliwić klientowi korzystne od niej odstąpienie. I zaczyna się problem.

Często zdarza mi się, że dzwoni potencjalny klient i mówi, że podpisał umowę z firmą odszkodowawczą, która bez żadnych opłat wstępnych podjęła się prowadzenia sprawy w zamian za wysoki procent od uzyskanego odszkodowania.

Widziałem ofertę firmy odszkodowawczej, która informuje, że „dopłaca do odszkodowań„. Nie do końca rozumiem jak można prowadzić przedsiębiorstwo (z definicji – w celu uzyskania zysku) i dopłacać klientom za przyniesienie sprawy, ale faktycznie nie jestem Paulem Krugmanem i pewne fakty z dziedziny ekonomii mogą być dla mnie tajemnicą.

Problem jednak w tym, że często efekt jest odwrotny od tego jakiego klient oczekiwał. Klienci skarżą się, że na każdą rozprawę w sądzie przychodzi inna osoba, która dodatkowo niezbyt orientuje się temacie. Nierzadko problemem jest uzyskanie skanu jakiegoś dokumentu (opinii biegłego, protokołu rozprawy). Podobno zdarzają się przypadki wydania niekorzystnego wyroku i niepoinformowania klienta o tym fakcie. Przepada wówczas termin na złożenie apelacji i jest, mówiąc w skrócie, po sprawie.

Powyższe przypadki są spowodowane tym, że wiele firm liczy na uzyskanie szybkiego odszkodowania od ubezpieczyciela (i procent od niego). Gdy sprawa trafia do sądu i zaczynają się trudności, sprawa przestaje być interesująca dla wielu firm odszkodowawczych.

Co zrobić by nie zostać na lodzie?

  • Najlepiej zastanowić przed zleceniem komuś sprawy. Lampka alarmowa powinna zaświecić się już w momencie, gdy ktoś oferuje coś za darmo. Być może to przykre, ale za rzetelną reprezentację w procesie trzeba jednak zapłacić. Nie zawsze „cena = jakość”, jednak często „za darmo = byle jak”;
  • Nie podpisywać pochopnie żadnych umów czy oświadczeń. Lepiej spokojnie przeanalizować przekazane dokumenty. Najczęściej dzień, czy dwa zwłoki nie mają wpływu na możliwość wygrania sprawy, a pozwolą uniknąć późniejszego bólu głowy.

Myślenie nie boli. Pozwala jednak oszczędzić czas i nerwy. Jeżeli podejrzewasz, że możesz skutecznie wystąpić do sądu ze swoją sprawą, zrób to. Wiedz jednak, że każda skomplikowana sprawa wymaga zaangażowania i poświęcenia jej czasu.

.

.

*Coś o tym wiem, bo moja żona jest mistrzynią w przynoszeniu do domu coraz to nowych par. Trzeba jednak uczciwie przyznać, że ma wyjątkowo dobry gust.

Postępowanie z tytułu odpowiedzialności zawodowej pielęgniarek i położnych

Michał Grabiec        10 stycznia 2017        Komentarze (0)

Jeżeli regularnie czytujesz artykuły zamieszczane na stronie, to zapewne wiesz, że duża ich część poświęcana jest kwestiom odpowiedzialności zawodowej lekarzy. Informacje na ten temat znajdziesz na przykład tutaj albo tutaj.

nurse-309792_640Jednak nie można zapominać, że oprócz lekarzy, na oddziałach szpitalnych dużą rolę odgrywają pielęgniarki i położne.

Do obowiązków pielęgniarek i pielęgniarzy należą między innymi:

  • planowanie i sprawowanie opieki pielęgnacyjnej nad pacjentem;
  • samodzielne udzielanie (w określonym zakresie) świadczeń zapobiegawczych, diagnostycznych, leczniczych i rehabilitacyjnych oraz medycznych czynności ratunkowych;
  • realizacja zleceń lekarskich w procesie diagnostyki, leczenia i rehabilitacji.

Z kolei do obowiązków położnych należą takie czynności jak:

  • rozpoznawanie ciąży, sprawowanie opieki nad kobietą w przebiegu ciąży fizjologicznej, a także prowadzeniu w określonym zakresie badań niezbędnych w monitorowaniu ciąży fizjologicznej;
  • prowadzenie porodu fizjologicznego oraz monitorowanie płodu z wykorzystaniem aparatury medycznej;
  • przyjmowanie porodów naturalnych, w przypadku konieczności także z nacięciem krocza, a w przypadkach nagłych także porodu z położenia miednicowego;
  • podejmowanie koniecznych działań w sytuacjach nagłych, do czasu przybycia lekarza, w tym ręcznego wydobycia łożyska, a w razie potrzeby ręcznego zbadania macicy.

Są to wiec zawody wymagające wysokich umiejętności i ponadprzeciętnej staranności. Czasami zdarzają się zaniedbania powodujące negatywne konsekwencje dla pacjentów będących pod szpitalną.

Co jeżeli dojdzie do zaniedbań?

Oprócz możliwości poniesienia odpowiedzialności karnej czy cywilnej, pielęgniarki i położne podlegają odpowiedzialności zawodowej, która jest podobna do odpowiedzialności zawodowej lekarzy.

Zgodnie z ustawą:

„Członkowie samorządu podlegają odpowiedzialności zawodowej za naruszenie zasad etyki zawodowej lub przepisów dotyczących wykonywania zawodu, zwane dalej „przewinieniem zawodowym”.”

Postępowanie prowadzone jest przez rzecznika odpowiedzialności zawodowej, który przeprowadza postępowanie wyjaśniające i postępowanie umarza albo decyduje się na wniesienie do sądu wniosku o ukaranie.

W trakcie postępowania przesłuchiwani są pokrzywdzeni, świadkowie, może zostać przeprowadzony dowód z opinii biegłych.

Nieco inaczej niż w przypadku lekarzy wygląda zażalenie na postanowienie o odmowie wszczęcia postępowania albo na postępowanie o umorzeniu postępowania. W przypadku lekarzy zażalenie rozstrzyga okręgowy sąd lekarski, w przypadku pielęgniarek i położnych zażalenie trafia bezpośrednio do Naczelnego Rzecznika.

W przypadku stwierdzenia przez sąd pielęgniarek i położnych, że doszło do popełnienia przewinienia zawodowego, sąd może nałożyć następujące kary:

Sąd pielęgniarek i położnych może orzec następujące kary:

1)upomnienie;

2)nagana;

3)kara pieniężna;

4)zakaz pełnienia funkcji kierowniczych w podmiotach leczniczych na okres od 1 roku do 5 lat;

5)zakaz pełnienia funkcji z wyboru w organach samorządu na okres od 1 roku do 5 lat;

6)ograniczenie zakresu czynności w wykonywaniu zawodu na okres od 6 miesięcy do 2 lat;

7)zawieszenie prawa wykonywania zawodu na okres od 1 roku do 5 lat;

8)pozbawienie prawa wykonywania zawodu

Katalog kar jest zatem zbliżony do zakresu przewidzianego w ustawie o izbach lekarskich.

Od orzeczenia przysługuje stronom (a zatem pokrzywdzonemu, obwinionemu oraz rzecznikowi odpowiedzialności zawodowej) prawo wniesienia odwołania do Naczelnego Sądu, który może utrzymać orzeczenie sądu okręgowego w mocy, uchylić, a nawet zmienić. Orzeczenie Naczelnego Sądu jest prawomocne.

Pacjentka przeszła w 2009 roku, w jednym ze szpitali rozległą i inwazyjną operację kręgosłupa. Rok wcześniej pacjentka poddała się w innym szpitalu operacyjnemu usunięciu migdałków. W dzieciństwie przeszła żółtaczkę. W międzyczasie korzystała także z pomocy specjalistów, m.in. ginekologa czy ortopedy.

W trakcie przygotowań do kolejnego zabiegu kręgosłupa, na podstawie badania krwi pacjentki wykryto, że cierpi ona na wirusowe zapalenie wątroby typu C (WZW). Odkrycie to było szokiem dla pacjentki, gdyż nie spodziewała się takiej diagnozy. Towarzyszących pacjentce bóli mięśniowo-stawowych nie łączyła ona z zapaleniem wątroby, lecz z innymi dolegliwościami.

Rozpoczął się kilkuletni proces sądowy ze szpitalem, który został wskazany jako sprawca zakażenia powódki wirusem HCV (wywołującym WZW).

Pacjentka nie ukrywała tego w jakich miejscach się dotychczas leczyła, jednak szpital poddał w wątpliwość informacje wskazywane przez powódkę. W odpowiedzi na pozew szpital zwrócił się z wnioskiem o udzielenie przez Narodowy Fundusz Zdrowia informacji z jakich procedur medycznych pacjentka korzystała. Odpowiedź NFZ potwierdziła okoliczności dotyczące leczenia wskazane w pozwie przez powódkę.

Szpital podnosił także przedawnienie roszczenia. Do zakażenia miało dojść w 2009 roku, natomiast proces sądowy rozpoczął się w 2013 roku. Jednak sąd słusznie uznał, że pacjentka dopiero w 2012 roku dowiedziała się o zakażeniu i od tego momentu rozpoczął bieg 3-letni termin przedawnienia roszczenia. W praktyce, proces mógł zostać rozpoczęty nawet w 2015 roku.

W toku postępowania biegły wskazał, że nie jest możliwe jednoznaczne wskazanie miejsca zakażenia, gdyż teoretycznie mogło do niego dojść także w trakcie zabiegu usunięcia migdałków.

Jest to stały element procesów odszkodowawczych dotyczących zakażeń szpitalnych – z reguły brak możliwości 100 % ustalenia źródła zakażenia.

Jednak zakres ingerencji operacji kręgosłupa (oraz ilość towarzyszących procedur, których skutkiem było przerwanie ciągłości tkanek powódki) pozwalał na przyjęcie z dużym prawdopodobieństwem, że do zakażenia doszło w pozwanym szpitalu. Biegły ocenił to prawdopodobieństwo na około 80 %.

Sąd zasądził na rzecz powódki kwotę 100 tysięcy złotych tytułem odszkodowania i zadośćuczynienia wraz z odsetkami od momentu zgłoszenia szpitalowi szkody. Wyrok jest prawomocny.

Jakie kary nakłada sąd lekarski?

Michał Grabiec        08 stycznia 2017        Komentarze (0)

W postępowaniu z tytułu odpowiedzialności zawodowej (nazywanym też postępowaniem dyscyplinarnym) sąd lekarski w przypadku stwierdzenia, że doszło do popełnienia przez lekarza przewinienia zawodowego, może orzec tylko ściśle określone kary.

Są to:

1)upomnienie;

2)nagana;

3)kara pieniężna;

4)zakaz pełnienia funkcji kierowniczych w jednostkach organizacyjnych ochrony zdrowia na okres od roku do pięciu lat (np. funkcji dyrektora w szpitalu);

5)ograniczenie zakresu czynności w wykonywaniu zawodu lekarza na okres od sześciu miesięcy do dwóch lat;

6)zawieszenie prawa wykonywania zawodu na okres od roku do pięciu lat;

7)pozbawienie prawa wykonywania zawodu.

Jeżeli sąd lekarski nałoży karę zawieszenia lub pozbawienia prawa wykonywania zawodu może dodatkowo połączyć tę karę z zakazem pełnienia funkcji kierowniczych w jednostkach organizacyjnych ochrony zdrowia.

Kary mogą zostać nałożone przez okręgowy sąd lekarski w I instancji, albo Naczelny Sąd Lekarski w II instancji. Od orzeczenia okręgowego sądu lekarskiego przysługuje bowiem prawo wniesienia odwołania do Naczelnego Sądu Lekarskiego. Prawo to przysługuje pokrzywdzonemu, lekarzowi oraz rzecznikowi odpowiedzialności zawodowej.

Orzeczenie Naczelnego Sądu Lekarskiego także może zostać zaskarżone. Temu celowi służy nadzwyczajny środek zaskarżenia czyli kasacja, która jest wnoszona do Sądu Najwyższego.

Jak wspomniano akapit wyżej, jest to środek nadzwyczajny. Oznacza to, że kasacja może zostać wniesiona wyłącznie z powodu niezwykłych okoliczności takich jak np. nienależyte obsadzenie sądu lekarskiego czy nałożenie kary nieznanej ustawie.

Takie przypadki zdarzają się niezmiernie rzadko, co nie oznacza, że nie dochodzi do przypadków skutecznego wnoszenia kasacji w postępowaniu z tytułu odpowiedzialności zawodowej. Kasacja, zgodnie z ustawą, musi zostać sporządzona i podpisana przez radcę prawnego bądź adwokata.

Sąd Najwyższy nie rozstrzyga sprawy in meriti, lecz oddala kasację (sprawa się wówczas kończy) albo uchyla orzeczenie i przekazuje sprawę do ponownego rozpoznania.

 

Zadośćuczynienie za krzywdę doznaną na skutek amputacji palca noworodka

Michał Grabiec        05 stycznia 2017        Komentarze (0)

Co jakiś czas media obiegają informacje o przypadkach zaniedbań personelu polskich szpitali. Oczywiście do masowej świadomości trafiają przypadki najbardziej drastyczne, obarczone silnym, negatywnym ładunkiem emocjonalnym.

Natomiast bardzo wiele spraw, które trafiają na wokandy sądowe wcale nie jest aż tak spektakularnych czy drastycznych. Sprawy, których przedmiotem jest zdrowie pacjenta są naturalnie obarczone silniejszymi emocjami niż sprawy dotyczące źle położonej więźby dachowej. Nie znaczy to jednak, że każda z nich musi sięgać zenitu medialnej atrakcyjności.

W jednej ze spraw, która nie znalazła szerszego rozgłosu, noworodkowi urodzonemu metodą cesarskiego cięcia lekarz zalecił karmienie dziecka za pośrednictwem założonego na ręce wenflonu (wlew dożylny).  Przyczyny takiej decyzji lekarza nie są istotne z punktu widzenia procesu.

Wenflon należy co jakiś czas wymienić, co w tym przypadku miała wykonać opiekująca się noworodkiem pielęgniarka. Pielęgniarka chciała rozciąć przyklejony do skóry dziecka plaster (przytrzymujący wenflon) przyniesionymi w tym celu nożyczkami.

Na skutek nieszczęśliwego zbiegu wypadków zamiast rozcięcia plastra dziecku obcięto niewielki fragment palca u dłoni. Usiłowano następnie przyszyć fragment palca, jednak z uwagi na obumarcie tkanek, zabieg ten nie odniósł skutku.

Rodzice dziecka (formalnie występującego jako powód w sprawie) wystąpili do sądu z pozwem o zadośćuczynienie za krzywdę spowodowaną tym nieszczęśliwym wydarzeniem.

Biegli ocenili, że zawiniona przez pielęgniarkę amputacja wywoła niewielki stopień zeszpecenia i upośledzenia funkcji ręki. Biegli ponadto nie wykluczyli, że powódka może w przyszłości cierpieć z tego powodu na nerwicę.

Generalnie stwierdzono, że powódka będzie mogła w przyszłości wykonywać zdecydowaną większość zawodów, może mieć natomiast trudności z używaniem dziesięciu palców do pisania na klawiaturze. Biegły stwierdził uszczerbek na zdrowiu w wysokości 7 %.

Ostatecznie, na rzecz małoletniej powódki sąd zasądził kwotę 30.000,00 zł zadośćuczynienia za doznaną krzywdę. Sąd stwierdził, że taka kwota jest właściwa, gdyż rekompensuje cierpienia fizyczne i psychiczne związane z uszkodzeniem palca.

Jest to wyrok sprzed kilku lat. Prawdopodobnie znając dzisiejsze realia, kwota zadośćuczynienia byłaby nieco wyższa.