Odszkodowanie i zadośćuczynienie za błąd w medycynie estetycznej

Michał Grabiec        15 listopada 2018        Komentarze (0)

Dzisiejsza gazeta.pl informuje o przykrych konsekwencjach wykonania zabiegu estetycznego w gabinecie kosmetycznym. Zachęcam do przeczytania artykułu pt. “Córka uciekała na mój widok”. Pani Marta ostrzyknięcie u pseudoekspertki przypłaciła martwicą skóry na czole“, w którym opisano błąd w medycynie estetycznej.

Tego typu firmy oferują cały wachlarz usług realizowanych w celu poprawy “błędów urody” lub walki z estetycznymi skutkami upływającego czasu. Do tego typu zabiegów zaliczamy przecież permanente makijaże, wypełnianie twarzy kwasem hialuronowym, toksyną botulinową czy zabiegi mezoterapii igłowej. Oferty dotyczą także zabiegów wolumetrii twarzy, czyli modelowania twarzy kwasem.

błąd w medycynie estetycznejCzęsto zabiegi medycyny estetycznej łączą się z przekłuciem skóry i wprowadzeniem jakiejś substancji do organizmu klientki (mimo wszystko najczęściej z usług kosmetycznych korzystają Panie, chociaż to też ulega pewnej zmianie). A w takim przypadku łatwo o pomyłkę i błąd w medycynie estetycznej.

W kancelarii również prowadzimy podobne sprawy. Jakiś czas temu zwróciła się do nas klientka, która miała wykonany zabieg mezoterapii igłowej. Niestety doszło bardzo przykrych konsekwencji. Osoba wykonująca zabieg skorzystała z innej substancji aniżeli dotychczas stosowana i wprowadziła tę substancję pod skórę pacjenkti wykonując dziesiątki drobnych wkłuć.

Jak się potem okazało był to błąd. Substancja ta nie jest bowiem przeznaczana do wstrzykiwania pod skórę. Może być wykorzystana do mezoterapii przy użyciu urządzeń takich jak dermapen czy dermaroller, które charakteryzują się krótszymi igłami, lecz absolutnie nie do mezoterapii igłowej wykonywanej za pomocą strzykawki.

Błąd w medycynie estetycznej. Jakie skutki?

Skutki są przykre. Skutki w postaci opuchlizny  i zeszpecenia twarzy są widoczne do dnia dzisiejszego, mimo, że zabieg wykonano kilka miesięcy temu. Niepewne są perspektywy co do wyleczenia i usunięcia skutków błędu. Dermatolodzy nie są pewni czy te konsekwencje kiedykolwiek znikną z twarzy Pani Weroniki. Była już klientka salonu piękności doznaje także rozstroju psychicznego, gdyż po prostu wstydzi się swojego wyglądu.

Na dzień dzisiejszy trwają negocjacje ugodowe. Właściciel gabinetu kosmetologicznego zaproponował już pewną kwotę tytułem zadośćuczynienia i odszkodowania za pomyłkę swojego personelu i w efekcie błąd w medycynie estetycznej. Kwestią otwartą pozostaje właśnie suma, która może usatysfakcjonować Panią Weronikę.

Kwota ta będzie zależała zresztą od tego, jak długo będu utrzymywały się skutki błędu. A takich spraw może być coraz więcej. We wskazanym na wstępie artykule napisano wiele o wykonywaniu zabiegów przez osoby, które nie są lekarzami medycyny estetycznej, lecz osobami legitymującymi się podejrzanymi certyfikatami czy zaświadczeniami.

Zakażenie gronkowcem złocistym w szpitalu

Michał Grabiec        14 listopada 2018        Komentarze (0)

Zakażenie gronkowcem złocistym to temat rzeka. Istnieje wiele różnych szczepów gronkowca złocistego. W praktyce procesów sądowych o odszkodowanie i zadośćuczynienie za zakażenie szpitalne ma to kolosalne znaczenie. Niektóre z gronkowców są szczepami szpitalnymi, inne są obecne u ludzi, którzy nie mają nic wspózakażenie gronkowcem złocistymlnego ze służbą zdrowia.

Zakażenie gronkowcem złocistym szczepu MRSA

Jeszcze jakiś czas temu uważano, że gronkowiec złocisty MRSA (tzw. metycylinooporny gronkowiec złocisty) jest bakterią typowo szpitalną. Bakterią oporną na dużą część antybiotyków i trudną do zwalczenia. Jest zresztą wpisany na listę czynników alarmowych. Znaczy to, że każde jego stwierdzenie powinno wprowadzić szpitalny zespół ds. zakażeń szpitalnych w stan zwiększonej czujności i wrażliwości na ryzyko rozniesienia zakażenia po całym szpitalu.

Obecnie w literaturze medycznej i w sądowych opiniach coraz częściej możemy znaleźć stwierdzenie, żę gronkowiec złocisty MRSA jest obecny również w środowisku pozaszpitalnym. Nadal w większości przypadków sądy okręgowe i rejonowe dochodzą do wniosku, że w przypadku szczepu MRSA, zakażenie gronkowcem złocistym ma miejsce w szpitalu, jednak w przyszłości szczep MRSA może zostać uznany za zwykłą bakterię, która bytuje na organizmie człowieka.

Jest to zresztą całkiem prawdopodobne. Obecnie za najgroźniejszą bakterię uważa się New Delhi, o której pisałem już jakiś czas temu. Artykuł o zakażeniach tą bakterią znajdziesz w artykule pt” “Zakażenia bakterią New Delhi“. Kilka lat temu nikt nie słyszał o nowej bakterii, jednak drobnoustroje też ewoluują.

Zakażenie gronkowcem złocistym MSSA

Gronkowiec złocisty MSSA  (tzw. metycylinooporny) jest łagodniejszą odmianą gronkowca. Z reguły faktycznie bytuje na skórze człowieka i nie powoduje większego zagrożenia. Zdarzają się jednak sytuacje, że dochodzi do zakażenia bakterią MSSA w szpitalu. Najczęsciej zdarza się to na przykład przy wymianie wenflonu, kiedy to pielęgniarka nie zachowuje należytej staranności przy tej czynności (brudne ręce) i powoduje wniknięcie bakterii do organizmu człowieka. Ostatnio nawet w postępowaniu przed wojewódzką komisją ds. orzekania o zdarzeniach medycznych udało mi się ustalić zdarzenie medyczne przy tego rodzaju zakażeniu.

 

Błąd diagnostyczny przedmiotem opinii biegłego

Michał Grabiec        13 listopada 2018        Komentarze (0)

Są takie dni kiedy wracasz do domu i nie masz siły absolutnie na nic. No może poza kuflem dobrego piwa i spontanicznym wpisem na blogu. Właśnie wróciłem z sądowej wyprawy, gdzie występowałem…jakże by inaczej – jako pełnomocnik w sprawie o błąd  medyczny, a dokładniej błąd diagnostyczny.

błąd diagnostycznyNiby nic nadzwyczajnego, gdyby nie fakt, że dzień pracy zaczął się pobudką o 5 rano. Skończył się kilka minut temu. Statystyka? 1100 przejechanych kilometrów, pewnie jakiś mandat za nieznacznie przekroczoną prędkość (ostatnio notorycznie to się zdarza).

Wszystko fajnie gdyby nie fakt, że świadkowie nie zjawili się, gdyż sąd nieprawidłowo doręczył wezwania na rozprawę. Jestem pełen podziwu sam dla siebie, że zachowałem zimną krew 🙂

No ale nic. Przynajmniej udało się wejść w merytoryczny spór z pełnomocnikiem drugiej strony i dopuścić korzystne z mojego punktu widzenia dowody.

Sama sprawa ciekawa, chociaż nie odbiega od innych podobnych. Chodzi o zarzucany szpitalowi błąd diagnostyczny polegający na niezdiagnozowaniu na szpitalnym oddziale ratunkowym złamania kości ręki.

W sumie nie jest istotne to, czy reprezentujesz w takim procesie szpital, czy też poszkodowanego pacjenta. Tak czy inaczej najważniejsza w sprawie będzie opinia biegłego, którego ocena zaważy na ocenie diagnostyki dokonanej na szpitalnym SOR. W tym przypadku nie obejdzie się bez biegłego z zakresu ortopedii i traumatologii.

Inna sprawa, że opinia na pewno nie będzie się wszystkim podobała. Po zgłoszeniu przez którąś ze stron zastrzeżeń do opinii, sąd prawdopodobnie poprosi biegłego o wydanie opinii uzupełniającej. Powiem Ci szczerze, że ona też nie sprawi, że wszyscy będą zadowoleni. Któraś ze stron złoży wniosek o opinię innego biegłego, który (być może) ponownie oceni, czy w sprawie personel SOR popełnił błąd diagnostyczny i nie rozpoznał złamania ręki.

Od jakości samej pierwszej opinii, oraz treści zarzutów do niej będzie zależało to, czy sąd poprosi innego biegłego o wydanie drugiej opinii. Nie są to wcale sytuacje rzadkie. Często zresztą same opinie się między sobą różnią, a biegli stawiają zupełnie rozbieżne wnioski.

Rozwiązania mogą być różne, wiele zależy od szczegółów sprawy. Jeśli chcesz żebym się jej przyjrzał, zapraszam do kontaktu poprzez formularz umieszczony na blogu.

Najważniejsze pytania (FAQ) w procesie o ustalenie płci

Michał Grabiec        26 października 2018        Komentarze (0)

Kilka lat specjalizacji i kilkadziesiąt przeprowadzonych postępowań sprawiają, że faktycznie mogę śmiało powiedzieć, że znamy się na sprawach zwiazanych z prowadzeniem procesów o korektę płci metrykalnej. Czy proces o ustalenie płci jest trudnym postępowaniem? Różnie.

Zdarza się, że potrafimy uwinąć się w 4-5 miesięcy z całym postępowaniem, co jest w realiach funkcjonowania polskiego wymiaru osiągnieciem bardzo dobrym. Mieliśmy do czynienia z procesami, które trwały nawet dwa lata. Chociaż w tym drugim przypadku musieliśmy odkręcić nieco zamiesznia spowodowanego przez naszego klienta, który chciał sam poprowadzić postępowanie.

Pomyślałem, że warto zebrać pytania i wątpliwości klientów i pokrótce na nie odpowidzieć:

  • Ile wynosi opłata sądowa w postępowaniu?

Różnie, zależy od praktyki danego sądu. Niektóre sądy stoją na stanowisku, że opłata powinna wynosić 600 zł, inne, że 30 zł. To czy chcemy próbować przekonać sąd o niższej wysokości opłaty ma wpływ na długość postępowania. Jeżeli chcesz mieć sprawę rozpoznaną w miarę szybko – opłata wynosi 600 zł.

  • Czy są jakieś dodatkowe koszty postępowania?

Tak. Opłata skarbowa od udzielonego pełnomocnictwa w wysokości 17 zł. Jeżeli chcesz współpracować z nami, również ustalimy wcześniej nasze wynagrodzenie za prowadzenie sprawy od początku do końca. Do tego dochodzi koszt opinii biegłego – średnio 500 zł – 1000 zł.

  • Czy musi w procesie o ustalenie płci występować biegły?

Temat na doktorat. Sąd Apelacyjny w Łodzi stwierdził niedawno, że niekoniecznie. Ja się w pełni zgadzam z tym stanowiskiem. Biegły powinien występować w sytuacji, gdy istnieją jakieś wątpliwości. Jeżeli pacjent przedstawi rzetelne zaświadczenie o stanie zdrowia i stwierdzeniu zaburzeń identyfikacji płci (ICD 10 -6.4), wówczas może obejść się bez takiej opinii. Często jednak sądy mimo wszystko  chcą mieć opinię.

  • Czy opinia biegłego jest zawsze korzystna?

Nie. Jednak miałem kiedyś do czynienia z sytuacją, że pomimo negatywnej opinii bieglego sąd ustalił płeć moje klienta.

  • Czy można przegrać proces o ustalenie płci?

Można. Sąd może oddalić powództwo, może odrzucić i zwrócić pozew albo umorzyć postępowanie. Niestety z wszystkimi tymi sytuacjami miałem do czynienia w przypadku gdy klient sam próbował prowadzić swoje postępowanie. Najgorzej jest z oddaleniem powództwa, bo wtedy musimy tłumaczyć się z groźnego skutku w postaci tzw. powagi rzeczy osądzonej (zasady, na podstawie której sąd nie powinien dwukrotnie prowadzić postępowania o to samo).

  • Jaki wpływ na proces o ustalenie ma leczenie hormonalne?

Dobrze jeżeli osoba wnosząca o ustalenie płci podlega leczeniu hormonalnemu, jednak nie jest to najważniejsza kwestia.

  • Czy mogę wykonać operację przed wyrokiem o ustaleniu płci?

Zgodnie z polskim prawem, lekarz nie powinien takiej operacji wykonać. Są też zalecenia Polskiego Towarzystwa Seksuologicznego mówiące o tym, że operacja powinna być jednym z ostatnich kroków procedurze korekty płci. Są jednak dość liczne sytuacje, że klienci trafiają do sądu już po zabiegach chirurgicznych.

  • Czy rodzice zawsze są tylko “figurantami” w procesie o ustalenie płci?

Z reguły rodzice nie uczestniczą aktywnie w całym postępowaniu. Jednak mają status strony i mogą w pełni z tego korzystać. Mogą składać zarzuty do opinii biegłego, zażalenia i apelacje. Nie są to sytuacje częste, ale się zdarzają.

  • Co jeżeli nie żyje jeden rodzic lub oboje rodziców nie żyją?

Z reguły wystarczające jest wówczas ustanowienie kuratora dla osoby zmarłej. Lepiej od razu w pozwie wskazać potencjalnego kuratora, bo znacznie skraca to cały proces.

  • Czy od razu po wyroku mogę zmienić imię, nazwisko, PESEL?

Nie. Trzeba poczekać kilka tygodni na uprawomocnienie wyroku i przesłanie go przez sąd do urzędu stanu cywilnego.

  • Czy to wszystko co muszę wiedzieć?

Nie. Niuansów jest całkiem sporo. Przyznam, że widziałem też wzory pozwów o ustalenie płci na stronach internetowych i uważam, że można wyrządzić sobie więcej szkody niż pożytku samodzielnie prowadząc proces. Są oczywiście przypadki skutecznego samodzielnego przeprowadzenia postępowania. Jednak profesjonalizacja procesu sądowego wymaga spełnienia wielu wymogów formalnych, czy praktyk znanych z doświadczenia przy prowadzeniu procesów.

Jeżeli masz również inne wątpliwości dotyczące procesu o ustalenie płci osoby transseksualnej, po prostu zapytaj.

Zdarzenie medyczne w wykonaniu wojewódzkich komisji – wady i zalety

Michał Grabiec        25 października 2018        Komentarze (0)

Około 6 lat temu weszły w życie przepisy dotyczące funkcjonowania wojewódzkich komisji ds. orzekania o zdarzeniach medycznych. Gdy w 2013 roku prowadziłem swoje pierwsze postępowanie o zdarzenie medyczne,  pojawiało wiele pytań i wątpliwości do tego dosyć osobliwego trybu dochodzenia roszczeń o zadośćuczynienie i odszkodowanie za błąd medyczny.

Pamiętam, że sprawa dotyczyła zarzutów pacjenta względem szpitala, który oskarżał szpital o perforację jelita grubego w trakcie zabiegu kolonoskopii.

Idąc do Urzędu Wojewódzkiego w Katowicach na posiedzenie zastanawiałem się jak to będzie wyglądało. Czy komisja będzie chciała by przy wypowiedzi wstawać, tak jak to dzieje się w sądzie? Czy posiedzenie będzie miało miejsce w majestatycznym wnętrzu Sali Jurajskiej, czy też w znajdującej się nieopodal niewielkim pomieszczeniu, w którym z ledwością zmieszczą się 4 osoby? No i wreszcie czy komisja stwierdzi zdarzenie medyczne na pierwszym posiedzeniu, czy też trzeba będzie poczekać na zakończenie postępowania.

Po kilku latach i przeprowadzeniu kilkudziesięciu tego typu postępowań mogę wyrobić sobie jakiś pogląd o funkcjonowaniu tych podmiotów. I mam raczej mieszane uczucia. Ze względu na to, że mógłbym na ten temat napisać całkiem sporo, ograniczę się do dowolnie wybranych 3 plusów i 3 minusów tego nadzwyczajnego trybu. Jeżeli posiadasz swoje przemyślenia na ten temat, zapraszam do komentowania artykułu.

Plusy wojewódzkich komisji ds. orzekania o zdarzeniach medycznych:

  • Czas postępowania

Ustawa wymaga by postępowanie przed komisją zakończyło się w 4 miesiące. Jest to termin niedochowywany przez składy komisji. Dotychczas zaledwie 1 (!) raz zdarzyło mi się by komisja wydała orzeczenie w tak krótkim terminie. Ostatnio otrzymałem opinię po ponad rocznym okresie oczekiwania. Komisja napisała, że “nie ma prawnych instrumentów do zdyscyplinowania opiniujących“. Niby owszem, ale zawsze można po prostu zadzwonić do kancelarii, że sprawa się przedłuży.

Jednak mimo niedotrzymywania terminów, to postępowanie przed wojewódzką komisją ds. orzekania o zdarzeniach medycznych jest znacznie krótsze niż postępowanie sądowe.

  • Koszty

200 zł + około 500 zł = 700 zł. Z reguły są to całkowite koszty postępowania. Czyli 200 zł opłaty za wszczęcie postępowania oraz koszty opinii konsultanta (odpowiednik biegłego). Koszty ponosi przegrywający postępowanie, czyli tak jak w sądzie.

  • Charakter postępowania

Przepisy wprawdzie regulują co nieco jak postępowanie wojewódzkich komisji ds. orzekania o zdarzeniach medycznych powinno przebiegać, a każda komisja dodatkowo wydaje swój wewnętrzny regulamin postępowania, to jednak jest inaczej niż w sądzie. Raczej wszyscy siedzą, członkowie komisji nie są ubrani w togi, nie mają przewieszonego łańcucha z orłem, co zmniejsza stres i formalizm uczestników postępowania. Dla prawników jest to raczej obojętne, ale pacjenci i lekarze przesłuchiwani przed komisjami mają wyraźnie więcej “luzu” niż w toku zwyczajowego procesu sądowego.

Minusy wojewódzkich komisji ds. orzekania o zdarzeniach medycznych:

  • Wolna Amerykanka

Co skład komisji to obyczaj, nie mówiąc już o zwyczajach czysto regionalnych. Generalnie w większości składów nie ma problemu z uzyskaniem protokołu z posiedzenia czy innych pism zalegajacych w aktach postępowania. Niektóre komisje udostępniają te dokumenty nawet elektronicznie, co jest całkiem niezłym rozwiązaniem – pozwala zaoszczędzić czas i koszty. Jednak niektóre składy całkowicie odmawiają udostępnienia dokumentów, powołując się na…RODO. No tak…

Fakt faktem w postępowaniu przed komisją nie stosuje się przepisów dotyczących sporządzania odpisów i kopii z akt postępowania, więc taki opór (poza powoływaniem się na RODO) ma jakieś uzasadnienie.

  • Niska “waga” orzeczeń.

Zarówno pacjent, jak i szpital nie mogą być z reguły pewni tego czy postepowanie zakończy ich spór. Jeżeli nie dojdzie do podpisania przed komisją ugody, wówczas dalsza droga postępowania jest nadal otwarta, a zdarzenie medyczne jest przedmiotem postępowania sądowego. Znaczy to, że może nadal toczyć się postępowanie w tej samej sprawie, jednak już przed sądem cywilnym. A jest to troche sprzeczne z samą istotą postępowań, bo twórcy komisji zamierzali odciążyć sądy od natłoku spraw. Nie udało się.

  • 1 zł za smierć pacjenta

Strasznym wizerunkowym ciosem dla pacjentów (i także niektórych szpitali) były sprawy, w których pacjent po wygraniu procesu otrzymywał od szpitala propozycję zadośćuczynienia w kwocie jednej złotówki. Można nie zgadzać się z orzeczeniem o ustaleniu zdarzenia medycznego, ale propozycja w takiej wysokości godzi w powagę instytucji wydającej orzeczenie.

Można by pisać wiele, jednak ten tekst byłby strasznie długi. Można zarzucać, że szpitale nie muszą być ubezpieczone od zdarzeń medycznych. Można mieć pretensje do ustawowodawcy, że skuteczne postępowanie o zdarzenie medyczne można wszcząć w bardzo ograniczonych ramach czasowych. Długo by pisać co można usprawnić w tym trybie postępowania, by wreszcie komisje zaczęły spełniać postawione przed nimi cele.