Biegli sądowi – naglący problem postępowań sądowych

Michał Grabiec        31 sierpnia 2016        4 komentarze

Otrzymałem kilka dni temu zabawne pismo. Biegli sądowi z szacownego instytutu naukowego odpowiedzieli sądowi na pytanie dotyczące oceny prawidłowości postępowania personelu medycznego w skomplikowanym przypadku dotyczącym błędu w sztuce medycznej.

W procesie występujemy z żądaniem zadośćuczynienia, odszkodowania i renty z tytułu niezdiagnozowania u pacjenta zakażenia gronkowcem. Sepsa rozwijała się w organizmie, zbyt późno wdrożono odpowiednie leczenie.

Hand-holding-a-stethoscope-on-white-background-1025139E900B587ANie jest zaskakujący koszt wykonania opinii (wstępne szacunki instytut określił na kilkanaście tysięcy zł), bo jeżeli chodzi o pracę wysokiej klasy fachowców, trzeba liczyć się z wysokim wynagrodzeniem.

Niezbyt pocieszający jest oszacowany przez biegłych czas sporządzenia opinii – od 12 do 18 miesięcy. W tym zakresie system opiniowania przez biegłych od dawna budzi spore zastrzeżenia, co zauważył ostatnio Rzecznik Praw Obywatelskich zwracając się z pismem do Ministra Sprawiedliwości. Więcej o tym temacie przeczytasz na stronie RPO.

Groteskowa natomiast wydała mi się adnotacja instytutu, że  biegli przyjmą zlecenie z sądu, jednak tylko i wyłącznie pod warunkiem, że nie dojdzie do bezpośredniego spotkania na rozprawie sądu i stron z biegłymi. Oznaczać to będzie, że biegli nie będą musieli stawić się na rozprawie.

Niby wszystko w porządku, każdy szanuje swój czas i nie chce go marnować na próżne wypady. Jednak stawianie takich warunków w stosunku do sądu ma w sobie coś lekceważącego i roszczeniowego w stosunku do wymiaru sprawiedliwości. Przynajmniej ja to tak odbieram.

Nie czas i miejsce na gorzkie żale zafrasowanego pełnomocnika – sprawa opiniowania przez biegłych zostanie koniec końców uregulowana. Prace nad ustawą trwają, zobaczymy jakie będą jej owoce.

{ 4 komentarze… przeczytaj je poniżej albo dodaj swój }

Wojciech Nowak Sierpień 31, 2016 o 08:17

Tempo pracy biegłego sądowego wpływa negatywnie na zaufanie do wymiaru sprawiedliwości, a powinien on, zgodnie z par. 12 ust. 1 pkt 4 Rozporządzenia Min. Sprawiedliwości o biegłych sądowych, dawać rękojmię należytego wykonywania jego obowiązków, i chodzi nie tylko o merytoryczny poziom, ale i terminowość. Niezależnie brak mi tutaj usprawiedliwienia, o którym mowa w art. 287 kpc, chyba że nie było zakreślonego terminu. Opinia instytutu wydaje się najmocniejsza, ale w tej sytuacji procesowej rozważyłbym wniosek o zmianę biegłego, nawet na takiego spoza okręgu, a ewentualne wnioski strony przeciwnej powołania znów instytutu jako najlepszego itp. padają pod zarzutem, że nie daje on rękojmi należytego wykonywania obowiązków z przyczyn podanych powyżej.

Odpowiedz

rafal Sierpień 31, 2016 o 10:12

normalnym jest, że jeśli marna stawka kilkudziesięciu złotych za godzinę jest liczona od ilości, to biegli idą na ilość na nie na jakość i opinia będzie u nich na biurku leżeć rok- 2 lata, tylko i wyłącznie po to, żeby „nabić” sobie godzin, o to do biegłych pretensji mieć nie można, a raczej do osoby, która ustaliła stawkę za ilość a nie za jakość
biegłych brakuje i wcale się nie dziwie, że komuś np. jak jest z Katowic to może nie chcieć się jechać na rozprawę do Białegostoku, ja od razu takie odrzucałem, więc warunek wcale nie z kosmosu

Odpowiedz

Michał Grabiec Sierpień 31, 2016 o 11:08

Panie Rafale, kwestia wynagrodzeń biegłych jest faktycznie niefortunna. Sądy też często zaniżają wynagrodzenie biegłych, co jeszcze dodatkowo zwiększa niechęć biegłych do opiniowania.

Zrozumiałbym, że biegły nie chce jechać kilkuset kilometrów, wtedy faktycznie można zorganizować telekonferencję z sądu i umożliwić bezpośredni kontakt zainteresowanych podmiotów. Ale w sprawie, którą opisałem dojazd zająłby biegłemu niespełna godzinę, więc uważam, że przyjazd na rozprawę nie jest to poza zasięgiem biegłego. Pozdrawiam.

Odpowiedz

Michał Grabiec Sierpień 31, 2016 o 11:00

Panie Wojciechu, biegły jest spoza okręgu. Sąd nawet nie miał wątpliwości, że jest to najlepsze rozwiązanie. Pełnomocnik szpitala też zresztą nie miał obiekcji. Pozdrawiam.

Odpowiedz

Dodaj komentarz

Poprzedni wpis:

Następny wpis: