W debacie o polskiej ochronie zdrowia coraz częściej pojawia się postulat, by wprowadzić system no fault. Dla jednych to rewolucja w bezpieczeństwie leczenia, dla innych kontrowersyjny pomysł na zmianę odpowiedzialności medyków. Jednak fakty są nieubłagane: w polskiej służbie zdrowia od lat toczy się wyniszczająca „wojna na paragrafy”. Czy rozwiązaniem tego impasu może być model, który rezygnuje z szukania winnych na rzecz naprawy błędów i błyskawicznej pomocy finansowej?

Spis treści:
- Medycyna na celowniku. Dlaczego obecny model odpowiedzialności zawodzi?
- Definicja bezpieczeństwa. Co oznacza system no fault?
- Pacjent w centrum uwagi. Szybka kompensacja zamiast dekady w sądzie
- Kultura sprawiedliwego traktowania – lekcja z lotnictwa i przemysłu
- System no fault w Polsce – gdzie jesteśmy w 2026 roku?
- Czy no fault lekarze traktują jako ucieczkę od odpowiedzialności?
- System no fault, w jakich krajach już działa i co z tego wynika?
- System no fault – podsumowanie
Medycyna na celowniku. Dlaczego obecny model odpowiedzialności zawodzi?
Sala operacyjną w środku nocy… Zespół medyczny walczy o życie pacjenta w warunkach ogromnego stresu. W obecnym stanie prawnym, jeśli w tym czasie dojdzie do nieumyślnego powikłania, uruchamia się machina karna. Zamiast analizować, co zawiodło w procedurach, szuka się „kozła ofiarnego”. Dane Prokuratury Krajowej są jednak nieubłagane: w ponad 90% spraw o tzw. śledztwa kończą się umorzeniem, bo nie dopatrzono się cech przestępstwa (źródło).
Dla pacjenta to sytuacja tragiczna – przez lata uczestniczy w procesach, które nie dają mu ani odpowiedzi, ani środków na dalsze leczenie. Dla medyka to paraliżujący strach, który prowadzi do „medycyny asekuracyjnej”: unikania trudnych zabiegów u pacjentów wysokiego ryzyka. Właśnie dlatego środowisko medyczne postuluje, aby wdrożyć system no fault.
Definicja bezpieczeństwa. Co oznacza system no fault?
Wiele osób, słysząc tę nazwę, obawia się bezkarności medyków. Jednak to, co oznacza system no fault w rzeczywistości, to odejście od orzekania o winie karnej w przypadku nieumyślnych zdarzeń niepożądanych. Zamiast tracić energię na wskazywanie winnego palcem, system skupia się na dwóch filarach: wsparciu poszkodowanego i analizie przyczyn błędu (tzw. root cause analysis).
W tym modelu system no fault staje się swoistym systemem wczesnego ostrzegania. Lekarz, który nie boi się więzienia za nieumyślną pomyłkę, zgłasza błąd natychmiast. Placówka może wtedy sprawdzić, czy przyczyną był brak szkolenia, wadliwy sprzęt czy błąd w komunikacji zespołu.
Pacjent w centrum uwagi. Szybka kompensacja zamiast dekady w sądzie
Największą korzyścią, jaką niesie system no fault w Polsce, jest zmiana losu pacjenta po wystąpieniu szkody. Tradycyjna droga sądowa to „droga przez mękę”. Wymaga udowodnienia winy, co jest trudne, kosztowne i trwa średnio od 5 do 10 lat. Często wyrok zapada, gdy pieniądze na rehabilitację nie są już w stanie cofnąć skutków błędu.
Dzięki Funduszowi Kompensacyjnemu Zdarzeń Medycznych, pacjent otrzymuje świadczenie niemal „z automatu” na podstawie samego faktu wystąpienia szkody. Nie musi walczyć z lekarzem w sądzie. To sprawia, że coraz częściej wskazuje no-fault jako rozwiązanie wybitnie propacjenckie. Pieniądze na leczenie trafiają do poszkodowanego w ciągu kilku miesięcy, co jest realnym wsparciem w najtrudniejszym momencie życia.
Kultura sprawiedliwego traktowania – lekcja z lotnictwa i przemysłu
Eksperci słusznie porównują medycynę do lotnictwa. W kokpicie samolotu błędy zdarzają się rzadko nie dlatego, że piloci są nadludźmi, ale dlatego, że stworzono kulturę raportowania. Jeśli pilot zgłosi pomyłkę, cała branża wyciąga wnioski. W medycynie wciąż dominuje kultura obwiniania, która zmusza personel do ukrywania incydentów.
Wprowadzenie systemu no fault pozwoliłoby na ocenianie lekarzy zgodnie z ich umiejętnościami i sytuacją, w jakiej się znaleźli. Czym innym jest bowiem błąd wynikający z rażącego niedbalstwa, a czym innym pomyłka młodego rezydenta pozostawionego bez wsparcia na 24-godzinnym dyżurze.
System no fault w Polsce – gdzie jesteśmy w 2026 roku?
Obecnie system no fault w Polsce jest w fazie intensywnej transformacji. Choć Fundusz Kompensacyjny już działa, środowisko lekarskie podkreśla, że to dopiero połowa drogi. Ważnym elementem zmiany jest pełna depenalizacja nieumyślnych błędów medycznych. Prace nad ustawami o jakości w ochronie zdrowia mają na celu usunięcie strachu, który obecnie paraliżuje relację lekarz-pacjent.
Ministerstwo Zdrowia deklaruje, że system ma być „nakierowany na pacjenta”. Dlatego system no fault jest postrzegany jako konieczność dziejowa, a nie tylko branżowy postulat.
Czy no fault lekarze traktują jako ucieczkę od odpowiedzialności?
To najczęstsze nieporozumienie. Należy jasno powiedzieć: lekarze nie traktują no fault jako „licencji na zabijanie”. System nadal nie chroni przed odpowiedzialnością w przypadkach:
- rażącego niedbalstwa,
- działania pod wpływem alkoholu lub środków odurzających,
- umyślnego narażenia pacjenta na niebezpieczeństwo.
W takich sytuacjach ścieżka karna pozostaje otwarta i surowa. No-fault dotyczy wyłącznie sytuacji nieumyślnych, wynikających ze skomplikowania procedur medycznych i ułomności systemowych. W teorii to sprawiedliwy podział: państwo bierze na siebie finansową opiekę nad pacjentem, a szpital bierze na siebie naukę na błędach.
System no fault, w jakich krajach już działa i co z tego wynika?
Polska nie musi wyważać otwartych drzwi. Analizując to, w jakich krajach system no fault przyniósł najlepsze efekty, warto spojrzeć na Nową Zelandię i kraje skandynawskie (Szwecja, Dania).
W Nowej Zelandii system ten działa od lat 70. XX wieku. Efekt? Liczba spraw sądowych spadła niemal do zera, a zaufanie obywateli do systemu opieki zdrowotnej jest jednym z najwyższych na świecie. Pacjenci wiedzą, że jeśli coś pójdzie nie tak, system ich nie opuści. Z kolei w Skandynawii nacisk na raportowanie zdarzeń niepożądanych pozwolił wyeliminować wiele systemowych błędów, co drastycznie zmniejszyło liczbę zgonów możliwych do uniknięcia.
System no fault – podsumowanie
Wprowadzenie system no fault to nie tylko zmiana w kodeksach, to zmiana w mentalności. To przejście od szukania winnego do szukania rozwiązania. Dla pacjenta oznacza to szybszą pomoc finansową i bezpieczniejszy szpital. Dla lekarza – możliwość pracy bez prokuratorskiego oddechu na plecach.
Jeżeli podejrzewasz, że w Twoim przypadku doszło o błąd medyczny, nie zostawaj z tym sam. Dochodzenie roszczeń i wsparcie pacjentów w starciu z systemem to nasza specjalizacja. Skontaktuj się z nami, aby bezpłatnie przeanalizować Twoją sytuację i sprawdzić, czy przysługuje Ci odszkodowanie.
Zajrzyj też na nasz blog o prawie medycznym, na którym znajdziesz setki artykułów o tym, jak działają fundusze kompensacyjne i jakie masz prawa w szpitalu.
Źródło: