Przepustka ze szpitala psychiatrycznego

Michał Grabiec        04 maja 2020        Komentarze (0)

Pobyt na oddziale zamkniętym szpitala psychiatrycznego może kojarzyć się z dosyć drastycznymi scenami z kultowego filmu “Lot nad kukułczym gniazdem“, gdzie pacjenci są celem sadystycznych zapędów siostry oddziałowej. Pobyt w szpitalu nie jest niczym przyjemnym. Podobnie ze szpitalem psychiatrycznym – nie jest to miejsce, gdzie przeciętny człowiek chciałby spędzać swoje życie.

Jednak pobyt w szpitalu nie ma charakteru bezwzględnego i możliwe są od niego pewne wyjątku. Przepustka ze szpitala psychiatrycznego jest możliwa na podstawie ustawy o ochronie zdrowia psychicznego.

Przepustka ze szpitala psychiatrycznego jest pewnego rodzaju sprawdzianem. Ordynator oddziału, lub inny lekarz może udzielić pacjentowi przepustki jeśli wystąpi brak zagrożenia życia osoby chorej albo życia lub zdrowia innych osób. W takim przypadku pacjent zostaje na kilka dni wypuszczony ze szpitala i może w tym czasie przebywać w swoim naturalnym środowisku.

Przebieg takiego krótkiego epizodu jest odpowiedzią na pytanie, czy możliwe jest rozważenie wypuszczenie pacjenta na stałe. Przepisy ustawy nie mówią na jak długo można pacjenta w ten sposób “przetestować”.

Jednak krajowy konsultant w dziedzinie psychiatrii wydał jakiś czas temu zalecenia, z których wynika, że

“Przepustkę wydaje się na okres do 3 dni; w uzasadnionych przypadkach i w związku z wydarzeniami losowymi przepustkę można wydać na okres do 7 dni.”

Krótkotrwała przepustka nie powinna prowadzić do zaprzestania leczenia – w tym przecież celu pacjent został przyjęty do szpitala. W dokumencie przepustki lekarz powinien wskazać jakie leki pacjent powinien przyjmować, w jakiej dawce i odstępach czasu. Możliwe jest wpisanie dodatkowych zaleceń.

Przepustka nie zastępuje prawa pacjenta do przebywania z osobami bliskimi. W tym zakresie nadal obowiązuje ustawa o prawach pacjenta i pacjent z zaburzeniami psychicznymi powinien mieć możliwość widzenia się z rodziną.

Co szczególnie ważne, w przypadku chorych z potencjalnych ryzykiem samobójstwa (zespoły depresyjne, psychotyczne, reakcje sytuacyjne itp.) lub u osób, u których występowały myśli bądź próby samobójcze, w dokumentacji lekarz dokonuje wpisu, iż w chwili udzielenia przepustki dokonał oceny ryzyka samobójstwa i ono nie występuje. Realne ryzyko samobójstwa jest przeciwwskazaniem do udzielenia przepustki.

Inne treści o leczeniu w szpitalu psychiatrycznym znajdziesz na przykład w artykułach pod tytułami:

Ubezwłasnowolnienie osoby z zaburzeniami psychicznymi

Michał Grabiec        23 kwietnia 2020        Komentarze (0)

Przymusowe leczenie psychiatryczne często nie rozwiązuje wszystkich problemów. Złożenie wniosku i uzyskanie korzystnego (z punktu widzenia tak chorego, jak i jego rodziny) orzeczenia o potrzebie przymusowego leczenia psychiatrycznego pozwala na podjęcie leczenia i ustabilizowanie stanu zdrowia osoby dotkniętej przypadłością natury psychicznej. Czasami jednak konieczne jest ubezwłasnowolnienie osoby z zaburzeniami psychicznymi.

O ile pobyt na oddziale zamkniętym szpitala rozwiązuje problemy medyczne, o tyle nijak ma się do pozostałych sfer życia osoby chorej. Przecież nie możemy zapomnieć o tym, że taka osoba nadal może być właścicielem mieszkania, spłacać kredyt, korzystać z innej pomocy medycznej. Niekiedy z uwagi na swój stan zdrowia (ale także wiek), konieczne jest złożenie do sądu okręgowego wniosku o ubezwłasnowolnienie osoby z zaburzeniami psychicznymi.

Przyjąłem jakiś czas temu sprawę Pana Stefana, którego syn ciężko zachorował. Sprawa o przymusowe leczenie jest już w toku. Ale pozostają pozostałe trudne tematy – syn zaciągnął kredyt. Większość środków wkładu własnego pochodziła od rodziców, ale spłatą kredytu miał już zając się Marcin – syn Pana Stefana. Taka sytuacja była wtedy, gdy choroba Marcina była jeszcze na dość początkowym etapie (był mniej więcej 2015 rok).

Po jakimś czasie i kilku zawirowaniach życiowych Marcin przestał odzywać się do rodziny, zaczął być agresywny w stosunku do innych osób. Zaczął przejawiać objawy choroby afektywnej dwubiegunowej (CHAD).

W obecnej sytuacji nic nie wskazuje by Marcin był stanie zadbać o swoje codzienne sprawy, nie mówiąc już o terminowej spłacie kredytu mieszkaniowego. Ojciec pacjenta zaczął się martwić, że bank wypowie Marcinowi umowę kredytową i przejmie na własność mieszkanie. Jest to całkiem realne. Problemem jest to, ze żaden bank nie udzieli informacji (RODO+tajemnica bankowa), czy kredyt jest spłacany i czy umowa z bankiem nadal obowiązuje.

Jedynym rozwiązaniem wydaje się w takiej sytuacji złożenie wniosku o ubezwłasnowolnienie osoby z zaburzeniami psychicznymi i uzyskanie statusu opiekuna/kuratora osoby ubezwłasnowolnionej. Osoba taka może uzyskać w banku informację o sprawach majątkowych ubezwłasnowolnionego.

Opiekun czy kurator ma także znacznie szersze uprawnienia – chociażby w dziedzinie wyrażenia zgody na leczenie pacjenta. Często się bowiem zdarza, że osoba chora nie wyraża zgody na leczenie. Kieruje się przy tym zupełnie irracjonalnymi przesłankami. Twierdzi na przykład, że lekarze chcą celowo zabić pacjenta.

Połączenie przymusowego leczenia z nieubezwłasnowolnieniem także nie rozwiąże wszystkich problemów. Może co najwyżej pomóc utrzymać tę sytuację w jako takim porządku i pomóc w popadnięciu w jeszcze większe tarapaty.

Pacjent zmarł na choroby współistniejące…

Michał Grabiec        31 marca 2020        Komentarze (0)

Słowa, że pacjent zmarł na choroby współistniejące słyszymy niemal w każdym komunikacie informującym o zgonie osoby zakażonej wirusem SARS-cov-2. Nie ma w tym nic śmiesznego, jednak gorliwość raportowania władz państwowych o współwystępowaniu chorób innych niż COVID-19 budzi zdziwienie i podejrzenie czy na pewno wiemy wszystko, co chcielibyśmy. Polacy są autorami świetnych memów, z których mogliśmy się już dowiedzieć m.in., że 2PAC nie został zastrzelony, lecz zmarł na choroby współistniejące, podobnie zresztą jak Jezus Chrystus czy Olo Żwirski w filmie “Psy”.

Dlaczego otrzymujemy komunikaty, że pacjent zmarł na choroby współistniejące?

Tajemnica tkwi prawdopodobnie w drobnym szczególe, a mianowicie we wzorze karty zgonu. Dokument ten funkcjonuje jako załącznik do rozporządzenia ministra zdrowia z dnia 11 lutego 2015 roku w sprawie karty zgonu i wygląda mniej więcej tak:

Lekarz powinien w treści dokumentu stwierdzić i wpisać aż 3 różne przyczyny zgonu:

  • przyczyna zgonu bezpośrednia,
  • przyczyna zgonu wtórna;
  • przyczyna zgonu pierwotna (zasadnicza).

Możesz domyśleć się, że różnica między tymi pojęciami jest niekiedy dosyć mglista. Jeżeli zmarły pacjent nie ma wykonywanej sekcji zwłok, wówczas może być trudne stwierdzenie czy podana przyczyna była powodem bezpośrednim czy też pierwotnym….

A sekcja zwłok wykonywana jest w przypadkach szczególnych, takich jak śmierć przed upływem 12 godzin od przyjęcia do szpitala czy konieczność prowadzenia postępowania karnego w sprawie śmierci człowieka.

Problem nie jest czysto teoretyczny, bo Narodowy Instytut Zdrowia Publicznego – Państwowy Zakład Higieny (PZH) wraz z Ministerstwem Zdrowia wydały komunikat w tej sprawie i wytyczne dla lekarzy, którzy orzekają o śmierci osób, które zostały zakażone koronawirusem. Link do sposobu wypełnienia karty zgonu znajdziesz tutaj.

W praktyce trudne może być jednoznaczne stwierdzenie, czy główną przyczyną śmierci danej osoby jest wirusowe zapalenie płuc, czy też choroba osłabiająca odporność – na przykład choroby nowotworowe.

PZH rekomenduje w takich przypadkach wpisywanie chorób nowotworowych jako przyczyn wyjściowych. Jednak prawdopodobnie (tutaj powinien wypowiedzieć się lekarz) są już znane przypadki, gdy pacjent zakażony koronawirusem umiera w wyniku choroby podstawowej, czyli na przykład nowotworu. Praktyka wypełnienia karty zgonu jest zatem nie do końca jasna i może sprawiać problemy lekarzom, którzy mają w sumie istotniejsze zajęcia niż dobrze wyglądające statystyki.

Zwłaszcza, że dosyć często zdarzało się, że lekarz wypełniał kartę zgonu w sposób nie do końca prawidłowy. Niekoniecznie z własnego powodu – w kilku znanych mi przypadkach, wyniki badań mikrobiologicznych (w których potwierdzana była obecność bakterii czy wirusa w krwi, ranie czy płynie mózgowo-rdzeniowym) były gotowe kilka dni po zgonie, gdy karta zgonu była już wypisana. To wszystko sprawia, że statystyki mogą (choć nie muszą) nie do końca oddawać rzeczywisty stan rzeczy, również w przypadku zgonów na tle COVID-19.

Autor ilustracji: thommas68/Pixabay

Opinia biegłego psychiatry w sprawie o leczenie psychiatryczne

Michał Grabiec        27 marca 2020        2 komentarze

Za kilka dni odbędzie się posiedzenie sądu w sprawie o przymusowe leczenie psychiatryczne w postępowaniu, które prowadzę jako pełnomocnik rodziny pacjenta. Posiedzenie się odbędzie, gdyż sprawy prowadzone na podstawie ustawy o ochronie zdrowia psychicznego należą do tzw. spraw pilnych, czyli tych, które odbywają się mimo epidemii COVID-19. Wprawdzie zalinkowany komunikat obowiązuje do 31 marca, jednak wobec postępu epidemii, trudno sobie wyobrazić by ten szczególny okres nie został przedłużony (o ile już nie został). Zresztą sądy już odraczają rozprawy, które miały odbyć się w kwietniu.

Opinia biegłego psychiatry

Ta sprawa jest dosyć specyficzna, bo pacjent nie chciał poddać się badaniu przez biegłego sądowego, psychiatrę. Nie stawiał się na wezwania do biegłego, nie wpuszczał biegłego do domu, gdy ten próbował przeprowadzić badanie w miejscu zamieszkania chorego. Przyznam, że zdarzyło mi się to dopiero pierwszy raz, a postępowań o umieszczenie w szpitalu prowadzę całkiem sporo.

Dopiero współdziałanie nas, sądu i Policji doprowadziło do tego, że pacjent poddał się badaniu. Po prostu psychiatra musiał wejść do mieszkania w asyście Policji. Wcześniej rodzina ustaliła daty przebywania chorego w mieszkaniu. Akcja wymagała więc pewnej organizacji i wykraczała poza standardowe postępowanie w sprawach o przymusowe leczenie psychiatryczne.

Opinia biegłego psychiatry

Wczoraj wpłynęła do kancelarii opinia biegłego psychiatry, w której lekarz postawił diagnozę – schizofrenia paranoidalna. Z opinii wynika, że pacjent nie zdaje sobie sprawy ze swojej choroby, ma stałe poczucie zagrożenia ze strony otoczenia, prezentuje treści urojeniowe. Pacjent izoluje się od wszystkich i niekiedy jest agresywny względem członków rodziny.

Według treści opinii, jedynym sposobem na poprawę zdrowia pacjenta jest umieszczenie go w szpitalu psychiatrycznym. Według dokumentacji medycznej, którą dołączyliśmy do wniosku, pacjent już kilkukrotnie miał zalecone podjęcie terapii, jednak zawsze twierdził, że jest osobą zdrową i nie musi podejmować leczenia. Jest to standardowa reakcja osoby chorej.

Przymusowe leczenie (chociażby kilka tygodni kontrolowanej podaży leków) pozwala przywrócić choremu część świadomości i podjąć decyzję o świadomym kontynuowaniu leczenia. Jeżeli stan zdrowia pacjenta się polepszy, jest on wypisywany ze szpitala psychiatrycznego. Pobyt w szpitalu psychiatrycznym to nie jest wyrok i kara więzienia, ale…

Nie jest to rozwiązanie idealne…

Żeby było jasne – jestem świadom tego, że przymusowa hospitalizacja to ciężki temat. Wspominałem o tym już nie raz, chociażby w artykule “Skierowanie wniosku o przymusowe leczenie psychiatryczne to szalenie trudna decyzja“.

Wiem też, że nie zawsze taka droga ostatecznie pomaga pacjentowi. Możliwa jest dalsza eskalacja konfliktów rodzinnych, czy nawet zerwanie stosunków. Dodatkowo, pobyt na oddziale zamkniętym to nie jest sielanka i warto by rodzina odwiedzała pacjenta, troszczyła się o niego i doglądała czy personel dobrze wykonuje swoje obowiązki. Wprawdzie raczej po szpitalach nie grasują siostry Mildred (“Lot nad kukułczym gniazdem“), jednak warto sprawdzić czy z chorym wszystko ok.

Prawidłowo przeprowadzone leczenie w szpitalu psychiatrycznym to tak naprawdę grupowa terapia rodzinna i samo postanowienie sądu o umieszczeniu w zakładzie nie rozwiązuje wszystkich problemów.

Jednak w aktualnym stanie prawnym (i medycznym) jest to czasami jedyny ratunek dla osoby chorej, która sama nie dostrzega swojej choroby.

Jak napisałem na początku, posiedzenie sądu w tej sprawie odbędzie się za kilka dni. Sądy są obecnie opustoszałe, przy wejściu trzeba pozwolić na zmierzenie sobie temperatury, odpowiedzieć na kilka pytań i zdezynfekować ręce. Oczywiście nie mogę być pewien jakie orzeczenie zapadnie. Opinia biegłego jest wprawdzie jednoznaczna, ale sąd ocenia sprawę samodzielnie i możliwe, że będzie chciał zasięgnąć opinii uzupełniającej, być może nawet biegły został wezwany na posiedzenie.

Zobaczymy. Jestem dobrej myśli.

Autor grafiki: Tumisu/Pixabay

W związku z trudną sytuacją, w jakiej znalazła się polska służba zdrowia, nasza kancelaria pragnie w możliwie najlepszy sposób wspomóc lekarzy, lekarki, pielęgniarki i pielęgniarzy, ratowników i ratowniczki medyczne,osoby zajmujące się diagnostyką laboratoryjną, a także salowe i salowych??‍❤️‍?‍?

Można śmiało powiedzieć, że nasza praca jest w dzisiejszych czasach mniej potrzebna niż służba medyków. Jednak nie chcąc pozostać zupełnie obojętnymi wobec epidemii koronawirusa, pragniemy zaoferować bezpłatną pomoc prawną dla osób bezpośrednio zaangażowanych w batalię z SARS-cov-2.? Wiemy, że to niewiele, ale może w pewnym zakresie komuś pomoże w tej ciężkiej sytuacji.

Bezpłatna pomoc prawna

Na czym jak na czym, ale prawo medyczne to nasza codzienność, więc przynajmniej w tym możemy się przydać. Dzwońcie, piszcie. Jesteśmy dla Was?‍⚕️?‍⚕️

Post ukazał się też na naszym profilu facebook’owym, do śledzenia, którego zachęcam.

Więcej o skutkach prawnych koronawirusa w Polsce przeczytasz w artykule pt. “Czy to już stan klęski żywiołowej w związku z epidemią COVID-19?” oraz “Ograniczenia praw obywatelskich w związku z zagrożeniem epidemicznym COVID 19“.