Coś jest nie tak. Minęło ledwie kilka dni od wejścia w życie przepisów nowelizującą ustawę o prawach pacjenta i Rzeczniku Praw Pacjenta (oraz ustawy o zawodach lekarza i lekarza dentysty), a już nasz bohaterski rząd proponuje kolejne ulepszenie przepisów.

Niby chcącemu nie dzieje się krzywda, ale zmienianie  wciąż tego samego jest nieco dziwne. Jeżeli radca prawny musiałby co rusz poprawiać przygotowaną przez siebie umowę, regulamin, pozew czy cokolwiek innego to:

  1. brakłoby mu czasu na zarabianie pieniędzy;
  2. klienci pomyśleliby, że jest niepoważny ;
  3. na skutek punktu 2 nie miałby klientów;
  4. koniec końców musiałby zmienić zawód.

Jeżeli stomatolog musiałby co rusz poprawiać wykonane przez siebie prace to:

  1. z uzębienia pacjenta niewiele by pozostało;
  2. sprawa skończyłaby się w sądzie;
  3. stomatolog nie miałby klientów;
  4. ale za to miałby postępowanie dyscyplinarne.

Przypomnijmy zatem:

  • 6 grudnia 2018 roku – powstaje ustawa o zmianie ustawy o zawodach lekarza i lekarza dentysty oraz niektórych innych ustaw (w tym ustawy o prawach pacjenta i Rzeczniku Praw Pacjenta);
  • 9 lutego 2019 roku – ustawa  wchodzi w życie, czyli po 14 dniach od jej podpisania przez Pana Prezydenta Andrzeja Dudę. Ustawa wprowadza instytucję sprzeciwu pacjenta wobec ujawnienia dotyczącej go tajemnicy lekarskiej oraz reguluje sądowe postępowanie w przedmiocie ujawnienia tej tajemnicy lub udostępnienia dokumentacji medycznej.

Po czym znienacka dowiadujemy się, że ukazał się rządowy projekt ustawy o zmianie ustawy o prawach pacjenta i Rzeczniku Praw Pacjenta. Projekt datowany jest na dzień 22 stycznia 2019 roku i – jak czytamy w uzasadnieniu projektu, jego celem jest:

o prawach pacjenta

doprecyzowanie przepisów (!!! – dopisek autor) dotyczących sprawowania w podmiotach leczniczych udzielających stacjonarnych i całodobowych świadczeń zdrowotnych dodatkowej opieki pielęgnacyjnej nad pacjentem małoletnim albo posiadającym orzeczenie o znacznym stopniu niepełnosprawności. Inicjatywa zmian jest realizowana przy wsparciu i we współpracy z Kancelarią Prezydenta RP.

Dalej czytamy, że:

Dziecko ma prawo do tego, aby cały czas przebywali razem z nim w zakładach leczniczych ww. podmiotów rodzice albo opiekunowie. W związku z czym rodzicom należy stwarzać możliwie dogodne warunki pobytu razem z dzieckiem oraz zachęcać i ułatwiać im realizację tego prawa. Obecność osób bliskich jest korzystna dla dziecka, przyspiesza proces leczenia, łagodzi stres i wzmacnia poczucie bezpieczeństwa. Pobyt rodziców albo opiekunów przy dziecku w szpitalu nie może narażać ich na ponoszenie dodatkowych wydatków.

Wszystko fajnie.

Tylko doprawdy trudno zrozumieć dlaczego do takich wniosków dochodzi się  ok. 1,5 miesiąca po uchwaleniu ustawy już nowelizującej ten sam akt prawny. Nie zmienił się minister zdrowia. Z tego co kojarzę również Pan prezydent Andrzej Duda wciąż zasiada na prezydenckim tronie. Jedynie wybrany dość nieszczęsliwie dla polskich dzieci Rzecznik Praw Dziecka objął urząd w grudniu 2018 roku. Jednak rzecznik praw maluchów nie ma inicjatywy ustawodawczej, więc nie tędy droga.

Odpowiedź może być jedna. Jako uchwalający prawo mechanizm, jakim jest państwo, doszliśmy do takiego poziomu niekompetencji legislacyjnej, że nowelizacje gonią nowelizacje i niebawem ciężko będzie się w tym całym bałaganie rozeznać.

W marcu spodziewajmy się zatem ustawy zmieniajcej nowelizację poprzedniej ustawy nowelizacyjnej. Przypomina się  prawnomedyczna definicja takiej jednostki chorobowej – “rozwolnienie legislacyjne“.

Nasz niezłomny prawodawca nie ustaje w wysiłkach by ułatwić życie osobom stosującym ustawę o prawach pacjenta i Rzeczniku Praw Pacjenta. Kilka dni temu weszła w życie nowelizacja ustawy o prawach pacjenta. W pakiecie zmieniono także ustawę o zawodach lekarza i lekarza dentysty.

Ustawodawca ten nie zważa jednak, że zaserwowana zmiana weszła w życie 9 lutego 2019 roku. Biedni prawnicy “od spraw medycznych” musieli zatem obudzić się w sobotę z przejmującym poczuciem funkcjonowania w zmienionej rzeczywistości prawnej. A zmiany nie są symboliczne, o czym niżej:

Osoba bliska pacjentowi

Ustawa zmieniła nieco definicję osoby bliskiej. Od 9 lutego 2019 roku, za osobę bliską uznajemy krewnego drugiego stopnia, czyli na przykład brata lub siostrę. Bracia i siostry mogą być zatem wdzięczni ustawodawcy i cieszyć powrotem na łono rodziny pacjenta.

Przepisy z  nieznanych przyczyn utrzymują przymus traktowania na przykład teściowej jako osoby bliskiej. Fikcja racjonalności prawodawcy w tym przypadku brutalnie zderza się z rzeczywistoscią wielu małżeństw.

Tajemnica informacji związanych z pacjentem

“Osoby wykonujące zawód medyczny są obowiązane zachować w tajemnicy informacje związane z pacjentem, w szczególności ze stanem zdrowia pacjenta”. Jest to ogólna zasada dotycząca zachowania tajemnicy przez osoby wykonujące zawód medyczny.  Żeby nie było za łatwo, istnieją też pewne wyłomy od tej reguły. Również najnowsza nowelizacja namieszałą co nieco w dotychczasowym stanie prawnym.

W myśl  przepisów tajemnica nie obowiązuje gdy:

1) tak stanowią przepisy odrębnych ustaw (na przykład w przypadku przesłuchania przez sądem karnym);

2) zachowanie tajemnicy może stanowić niebezpieczeństwo dla życia lub zdrowia pacjenta lub innych osób (sytuacje związane chociażby z podejrzeniem roznoszenia przez pacjenta chorób zakaźnych i koniecznością wdrożenia nadzoru epidemiologicznego);

3) pacjent lub jego przedstawiciel ustawowy wyraża zgodę na ujawnienie tajemnicy;

4) zachodzi potrzeba przekazania niezbędnych informacji o pacjencie związanych z udzielaniem świadczeń zdrowotnych innym osobom wykonującym zawód medyczny, uczestniczącym w udzielaniu tych świadczeń (czyli po polsku – przekazania kolejnym lekarzom dotychczas zdobytej wiedzy o pacjencie).

Nowelizacja ustawy o prawach pacjenta wprowadziła zasadę, że w powyższych przypadkach ujawnienie tajemnicy może nastąpić “wyłącznie w niezbędnym zakresie“. Można mieć wątpliwości czy konieczne było aż takie doprecyzowanie, gdyż wynikało to z rozsądnej interpretacji przepisów. Nie zepsuto jednak zbyt wiele, za co należy się prawodawcy dozgonna wdzięczność.

nowelizacja ustawy o prawach pacjentaW przypadku, gdy pacjent lub jego przedstawiciel ustawowy wyrażą zgodę na ujawnienie tajemnicy, także może zostać wskazany zakres ujawnienia tejże tajemnicy. Podobnie jak wyżej, zmiana nie do końca potrzebna, gdyż także  wynika ze zdrowego rozsądku – pacjent mógł już wcześniej  określić, że zgadza się na ujawnienie informacji dotyczących leczenia w szpitalu X, ale już niekoniecznie w szpitalu Y.

Sprzeciw pacjenta – droga sądowa

Ustawa wprowadza nową instytucję prawną – udzielany za życia sprzeciw pacjenta wobec ujawnienia tajemnicy po jego śmierci. Sprzeciw taki jest włączany do dokumentacji medycznej, natomiast pacjent powinien zostać poinformowany o skutkach sprzeciwu. Chodzi zapewne o skutki prawne, chociaż tego akurat ustawa nie precyzuje.

Sprzeciw pacjenta może zostać przełamany na drodze sądowej. Sąd może “odtajnić” informacje dotyczące pacjenta jeżeli jest to niezbędne:

1) w celu dochodzenia odszkodowania lub zadośćuczynienia, z tytułu śmierci pacjenta;

2) dla ochrony życia lub zdrowia osoby bliskiej.

Sąd ostatniego miejsca zamieszkania zmarłego może także rozstrzygać potencjalny spór pomiędzy osobami bliskimi – na przykład żoną i rodzicami zmarłego pacjenta dotyczący zakresu ujawnianej tajemnicy.

Wniosek taki może zostać złożony także przez lekarza (lub innego przedstawiciela zawodu medycznego) jeżeli ma on wątpliwości czy dana osoba może być uznana za osobę bliską pacjentowi. Postępowanie będzie toczyło się w trybie nieprocesowym, co sprawia, że owocem całej procedury będzie wydanie przez sąd postanowienia o ujawnieniu tajemnicy lub też odmowie jej ujawnienia.

Sąd postępowaniu powinien wziąć pod uwagę następujące czynniki:

1) interes uczestników postępowania;

2) rzeczywistą więź osoby bliskiej ze zmarłym pacjentem;

3) wolę zmarłego pacjenta;

4) okoliczności wyrażenia sprzeciwu.

Udostępnianie dokumentacji medycznej

Podobne zasady dotyczą sprzeciwu pacjenta wobec udostępniania dokumentacji medycznej. Dotychczas dokumentacja medyczna była udostępniana osobie upoważnionej za życia przez pacjenta lub osobie, która była jego przedstawicielem ustawowym.

Teraz dokumentacja może zostać udostępniona także osobie bliskiej, co jest dosyć istotną zmianą. Żeby nie nadużywać tego uprawnienia przez osoby podające się za  “osoby bliskie” pacjentowi, nowelizacja wprowadziła również kontrolę sądową. W takim przypadku sądem rozpoznającym “proces o wydanie dokumentacji medycznej” będzie także sąd rejonowy, który będzie działał z inicjatywy osób bliskich lub osoby wykonującej zawód medyczny.

Żeby nie było za wesoło – według najnowszych doniesień – liczba wakatów w sądach się dalej dramatycznie powiększa. W całym 2018 roku nominacje sędziowskie otrzymało zaledwie dwadzieścia kilka osób.

Możliwe zatem, że nie będzie komu orzekać w przedmiocie ujawnienia tajemnicy lekarskiej lub upoważnienia do udostępnienia dokumentacji medycznej.

Zimą w 2010 roku wysiadłem z okazałego wagonu Polskich Linii Kolejowych (lub jakiegoś innego przewoźnika) na dworcu PKP w Katowicach. W historii tej nie ma nic ciekawego, bo po “zalogowaniu się” w akademiku na katowickim Załężu zaczęły się poszukiwania miejsca, gdzie będzie można uczyć się zawodu prawnika. Przy okazji dowiedziałem się co lokalni kibice sądzą o rodzicielkach osób związanych z Ruchem Chorzów i zapewne vice versa. Rodzicielki jednak nie odwzajemniły się równie błyskotliwą ripostą przerywając ciekawie zapowiadającą się polemikę.

Sąd NajwyższyPrzemierzając miejskie śródmieścia zachodziłem do różnych mniej lub bardziej rozpoznawanych kancelarii, poznając nieznanych dotąd mecenasów. Jedna rozmowa zapadła mi szczególnie w pamięć.

Pewien radca prawny powiedzial do mnie, że to jest ciekawy zawód, który może dawać dużą satysfakcję. Akurat dowiedział się, że jego skarga kasacyjna została przyjęta do rozpoznania przez Sąd Najwyższy i, że będzie mógł stawić się przed tym sądem (najwyższym, ale nie ostatecznym) i najtęższe głowy prawnicze przekonywać o swoich racjach polemizując z drugą stroną.

A propos polemiki. Właśnie na rozmowie i wymianie zdań polega ten zawód. Na przekonywaniu i przedstawieniu swoich racji jako bardziej uzasadnionych i…bardziej sprawiedliwych. Bo z grubsza na tym polega istota wymiaru, nomen omen, sprawiedliwości.

Pamiętam, że ta rozmowa wywołała na mnie duże wrażenie i podzielałem w pełni entuzjazm mojego rozmówcy. Sąd Najwyższy kojarzył mi się dotąd z wycieczką zorganizowaną na III roku przez Koło Naukowe Prawników uniwersytetu. Sam nie wiem jak się tam znalazłem, bo koło naukowe niezbyt mnie wówczas zachęcało oferowanymi przez siebie atrakcjami.

No ale nic. Parę lat później otrzymujemy do kancelarii zawiadomienie o rozprawie przed Sądem Najwyższym, która ma być wynikiem złożonej przeze mnie kasacji od orzeczenia Naczelnego Sądu Lekarskiego, która odbędzie się w styczniu 2019 roku. Sprawa dotyczy kwestii przedawnienia przewinienia dyscyplinarnego lekarza. Sprawa o tyle osobliwa, że odbywająca się na gruncie poprzedniego stanu prawnego, czyli dość dawno uchylonej ustawy.

Rozprawa z lekkim poslizgiem została wywołana przez protokolanta. Sędzie sprawozdawca przeprosił za opóźnienie (bardzo kulturalne i coraz częściej spotykane zachowanie sędziów) opisał sprawę i doszło do przedstawienia stanowisk. Zupełnie nie zgadzaliśmy się z Naczelnym Rzecznikiem Odpowiedzialności Zawodowej Lekarzy wspieranym przez radcę prawnego Naczelnej Izby Lekarskiej. Ale w końcu na tym polega rola pełnomocnika czy obrońcy strony procesu. Zresztą ciekawą kasację złożył w tej sprawie także rzecznik.

Sąd NajwyższySąd Najwyższy po naszych wystąpieniach wyprosił nas z sali na około 20 minut, po których mialo dojść do ogłoszenia wyroku. Sąd jednak po dłuższej chwili stwierdził, że sprawa jest nad wyraz skomplikowana i odroczył wydanie orzeczenia o kolejne 7 dni.

Z przeciwnikami podaliśmy sobie na pożegnanie dłonie i z niemałą satysfakcją wymieniliśmy uwagi, że trochę narobiliśmy problemu tak ważnemu skądinąd sądowi.

Sąd kilka dni później ogłosił wyrok, w którym uzasadniał, że należy się przychylić do argumentów podniesionych przez nas w kasacji i ustnym wystąpieniu. Uchylił wyrok NSL i przekazał sprawę do ponownego rozpoznania. Sąd – pisząc najogólniej – potwierdził w jakim zakresie należy stosować Kodeks karny do postępowania z tytułu odpowiedzialności zawodowej lekarzy. Że terminy przedawnienia przewinień są dłuższe niż dotychczas praktykowane przez organy odpowiedzialności zawodowej lekarzy.

Ciekawe i prawdopodobnie dosyć doniosłe orzeczenie. I faktycznie. Praca prawnika potrafi dawać dużą satysfakcję. Nie tylko mnie. Również reprezentowanemu w całym procesie klientowi.

Doktor buntownik, czyli proces o ustalenie płci wbrew rodzicom

Michał Grabiec        30 grudnia 2018        Komentarze (0)

Kilka miesiecy temu zacząłem prowadzić sprawę o ustalenie płci lekarza będącego osobą transseksualną. Doktor na wakacjach podjął decyzję o rozpoczęciu naszej współpracy i aż znad morza pędził Fiatem modelu Pendolino na spotkanie w naszej kancelarii.

Sprawa zarazem podobna i niepodobna do innych. Po kilkudziesięciu minutach rozmowy już wiedziałem, że ten proces należy poprowadzić zgodnie z wypracowanym i przećwiczonym w kancelarii planem. Pozostała zagadka z którą dorosły człowiek decydujący się na ustalenie płci nie powinien mieć żadnego związku – co powiedzą rodzice?

Rodzice – osoby przywiązane do nadmiernie tradycyjnego modelu rodziny i okazujące przywiązanie do osobliwie rozumianych zasad prawa i sprawiedliwości mieli pozostać wielkim znakiem zapytania do czasu zawiśnięcia sprawy przed sądem.

Już mniejsza z tym czy blisko 40-letni człowiek powinien przejmować się w takich przypadkach zdaniem rodziców, których władza rodzicielska wygasła mniej więcej za czasów premiera Leszka Millera. Ważne jest to, że rodzice mają w takim przypadku istotne narzędzia procesowe, którymi mogą namieszać i przeciągnąć całą procedurą o ładnych parę miesięcy, a nawet lat.

ustalenie płciZresztą parę tygodni temu Pani redaktor Aneta Wawrzyńczak z kobiecego portalu hellozdrowie.pl przeprowadzila ze mną dość ciekawy (przynajmniej z mojego punktu widzenia) wywiad, w którym mówiłem o sprawach osób trans. Właśnie tam mówiłem o przypadku, w którym nieodpowiedzialna i sadystyczna postawa ojca osoby transseksualnej przedłużyła niepotrzebnie proces o ustalenie płci i doprowadziła do zwielokrotnienia cierpień psychicznych doznawanych przez własne dziecko.

W sprawie doktora także czekaliśmy na stanowisko procesowe rodziców. I doczekaliśmy się. Kilka dni przed okresem świąteczno-noworocznym z sądu okręgowego nadeszła przesyłka, w której czytamy m.in., że proces sądowy o ustalenie płci jest wyrazem kryzysu wieku średniego, braku dojrzałości i problemów z samym sobą. A zaplanowana operacja efektem zbyt dobrych zarobków i braku pomysłu na wydawanie pieniędzy.

Dołączone do pozwu opinie wysokiej klasy seksuologów i psychologów potwierdające zaburzenia identyfikacji płciowej (ICD 10 – F64) nie przełamały nieco ciasnego widnokręgu pojęciowego rodziców mojego klienta i wnieśli zgodnie o oddalenie powództwa. Inna sprawam, że nie ma to jak przed ważnym dla wielu osób okresem schrzanić sobie stosunki w rodzinie.

Co to znaczy? Wiele i nic.

Wiele, bo sprawa się pewnie przedłuży, być może czeka nas batalia w dwóch instancjach. Może powstać konieczność powoływania większej niż z reguły liczby biegłych.

A dlaczego nic?

Bo i tak zrobię wszystko by tę sprawę wygrać i wierzę, że koniec końców będziemy się cieszyć. Czego sobie i Panu doktorowi (w sumie przeszliśmy na Ty, więc Tobie Marku) w nadchodzącym 2019 roku życzę.

Co to jest prawna zmiana płci?

Michał Grabiec        19 listopada 2018        Komentarze (0)

Prawna zmiana płci to nic innego jak przejście wszystkich etapów formalnych, niezbędnych do uznania, że osoba transseksualna jest innej płci niż ta stwierdzona w akcie urodzenia.

Wprawdzie nie spotkałem się z taką definicją w znanych mi pozycjach ksiażkowych, jednak możemy pokusić się o utworzenie takiego pojęcia  na potrzeby niniejszego tekstu. Zresztą często taka definicja funkcjonuje w środowiskach osób trans, więc możemy się nim jak najbardziej posługiwać.

  • Prawna zmiana płci – etap I (Proces sądowy)prawna zmiana płci

Prowadzimy postępowanie sądowe o ustalenie płci. Piszemy pozew, zbieramy dowody, formułujemy tezy dowodowe. Po uiszczeniu niezbędnej opłaty kierujemu sprawę do sądu okręgowego. Po mniej więcej kilku miesiącach możemy poszczycić się wyrokiem, w którym sąd ustala płeć naszego powoda. Jak wygląda wyrok o ustalenie płci? Bardzo proszę, kliknij w link z artykułem do bloga.

Po wyroku musimy jeszcze poczekać kilka tygodni na jego uprawomocnienie. Tylko prawomocny wyrok stwierdza w świetle prawa, że płeć osoby trans została ustalona sądownie. Prawomocność, stwierdza urzędową pieczęcią sąd.

Zresztą najważniejsze informacje o procesie o ustalenie płci znajdziesz w artykule pt. “Najważniejsze pytania (FAQ) w procesie o ustalenie płci“.

  • Prawna zmiana płci – etap II (Urzędy państwowe)

Sąd przesyła odpis wyroku do właściwego urzędu stanu cywilnego. I tutaj jest różnie. Czasami sądy potrafią wysłać taki wyrok całkiem szybko i nie potrzebują do tego dodatkowej motywacji. Niekiedy jednak warto jest napisać do sądu, żeby przesłał do USC wyrok sądu. Urzęd po otrzymaniu wyroku dokonuje wzmiankę dodatkową do aktu urodzenia. Nie jest sporządzany całkiem nowy akt, ale w tym zaktualizowanym dokumencie mamy już stwierdzone, że jestemy osobą pożądanej przez nas płci.

USC musi przesłać zaktualizowany odpis aktu urodzenia do Ministerstwa Spraw Wewnętrznych i Administracji? Dlaczego? To w ministerstwie nadawany jest nowy numer PESEL. A niektóre cyfry w PESELU łączą się z określoną płcią. Ta informacja musi zatem zostać zaktualizowana.

  • Prawna zmiana płci – etap III (Finał)

Po zakończeniu powyższych etapów, możemy przystąpić do fizycznej wymiany dokumentów – dowodu osobistego, paszportu, prawa jazdy. Można także zmienić w USC imię, na to, którym osoba trans z reguły od dawna się już posługuje. I czekamy na wydanie dokumentów.

W zasadzie to wszystko.

Po etapie prawnej zmiany płci można działać dalej i umawiać się na zgodną z polskim prawem chirurgiczną zmianę płci. Przed tymi formalnościami, nie uda nam się wykonać tych zabiegow z poszanowaniem zasad polskiego prawa (co nie znaczy, że nie można takich operacji wykonać wcześniej w innych krajach).