W związku z trudną sytuacją, w jakiej znalazła się polska służba zdrowia, nasza kancelaria pragnie w możliwie najlepszy sposób wspomóc lekarzy, lekarki, pielęgniarki i pielęgniarzy, ratowników i ratowniczki medyczne,osoby zajmujące się diagnostyką laboratoryjną, a także salowe i salowych??‍❤️‍?‍?

Można śmiało powiedzieć, że nasza praca jest w dzisiejszych czasach mniej potrzebna niż służba medyków. Jednak nie chcąc pozostać zupełnie obojętnymi wobec epidemii koronawirusa, pragniemy zaoferować bezpłatną pomoc prawną dla osób bezpośrednio zaangażowanych w batalię z SARS-cov-2.? Wiemy, że to niewiele, ale może w pewnym zakresie komuś pomoże w tej ciężkiej sytuacji.

Bezpłatna pomoc prawna

Na czym jak na czym, ale prawo medyczne to nasza codzienność, więc przynajmniej w tym możemy się przydać. Dzwońcie, piszcie. Jesteśmy dla Was?‍⚕️?‍⚕️

Post ukazał się też na naszym profilu facebook’owym, do śledzenia, którego zachęcam.

Więcej o skutkach prawnych koronawirusa w Polsce przeczytasz w artykule pt. “Czy to już stan klęski żywiołowej w związku z epidemią COVID-19?” oraz “Ograniczenia praw obywatelskich w związku z zagrożeniem epidemicznym COVID 19“.

Czy to już stan klęski żywiołowej w związku z epidemią COVID-19?

Michał Grabiec        21 marca 2020        Komentarze (0)

Od wczoraj mamy w kraju stan epidemii. Nie jest to wyłącznie definicja polityczna wymówiona złotymi ustami premiera Morawieckiego. W ustawie o zapobieganiu oraz zwalczaniu zakażeń i chorób zakaźnych u ludzi, stan epidemii określono jako:

“sytuację prawną wprowadzoną na danym obszarze w związku z wystąpieniem epidemii w celu podjęcia określonych w ustawie działań przeciwepidemicznych i zapobiegawczych dla zminimalizowania skutków epidemii.”

Ustawa zawiera też definicję epidemii i określa ją jako:

“wystąpienie na danym obszarze zakażeń lub zachorowań na chorobę zakaźną w liczbie wyraźnie większej niż we wcześniejszym okresie albo wystąpienie zakażeń lub chorób zakaźnych dotychczas niewystępujących”

Taki stan prawno-epidemiologiczny mamy na dzień dzisiejszy. Powoduje on jednak dalej idące skutki o charakterze ustrojowym czy politycznym. Chodzi oczywiście o przesunięcie terminu wyborów prezydenckich. Jakby nie patrzeć, epidemia pod względem sondażowym jest prezydentowi na rękę. W zasadzie tylko on prowadzi kampanię wyborczą i ma uzasadnienie do wygłaszania orędzi do narodu i chwalenia pracowników ORLEN-u za przestawienie koncernu na produkcję wódki, zwanej nieco na wyrost płynem dezynfekcyjnym.

A Konstytucja RP…

Zgodnie z Konstytucją, wybory (w tym prezydenckie) nie mogą odbyć się w czasie stanu nadzwyczajnego ani w okresie 90 dni po jej ustaniu. Chodzi o zapewnienie możliwości przeprowadzenia sprawiedliwych wyborów, w których nie doszłoby do naruszenia zasad demokratycznej rywalizacji kandydatów ubiegających się o piastowanie ważnych funkcji publicznych. Do stanów nadzwyczajnych zaliczono także stan klęski żywiołowej (oprócz stanu wojennego i stanu wyjątkowego). Stan klęski żywiołowej wprowadza Rada Ministrów w drodze rozporządzenia, z własnej inicjatywy lub na wniosek wojewody.

stan klęski żywiołowej w związku z epidemią

Czy mamy obecnie stan klęski żywiołowej w związku z epidemią COVID-19?

W przepisach mamy definicję stanu klęski żywiołowiej (ustawa o stanie klęski żywiołowej). Definicja ta jest nieco przydługa. Jednak oznacza również katastrofę naturalną rozumianą jako zdarzenie związane z działaniem sił natury powodujące masowe występowanie chorób zakaźnych u ludzi. Oprócz apokalipsy zombie, nasuwa się skojarzenie z obecnym stanem epidemicznym państwa.

Siłą rzeczy pojawia się też pytanie, czy mamy obecnie do czynienia z “masowym” występowaniem COVID-19 powodowanym przez wirusa SARS-cov-2, czyli swojsko już brzmiącym koronawirusem. Zresztą oficjalnie stwierdzony stan epidemii siłą rzeczy kojarzy się raczej z masowym występowaniem zakażeń, a nie incydentalnym występowaniem tej choroby u niektórych jedynie osób.

Na dzień dzisiejszy mamy mniej niż 500 oficjalnie potwierdzonych przypadków zachorowania na COVID-19. Jednak lekarze i naukowcy zgodnie twierdzą, że tak niska liczba zakażonych nie odpowiada rzeczywistości i jest po prostu spowodowana liczbą przeprowadzonych dotąd testów. Jeśli tak, stan klęski żywiołowej w związku z epidemią, jawi się jako oczywistość.

Być może jest to odpowiedź na pytanie, dlaczego testów jest tak mało. Stwierdzenie, że zarażonych jest kilka tysięcy osób wzmocniłoby argumentację, że doszło do “masowego” występowania zakażeń. Nie jesteśmy w stanie tego jednoznacznie potwierdzić, chociaż pytania nasuwają się same.

Artykuł o ograniczeniu niektórych praw obywatelskich w związku z koronawirusem, znajdziesz pod tym linkiem.

Autor ilustracji: Amber Avalona

Czy lekarz może sobie wystawić zwolnienie lekarskie L4?

Michał Grabiec        20 marca 2020        Komentarze (0)

Na pytanie czy lekarz może sam sobie wystawić zwolnienie lekarskie (L4), intuicja podpowiada, że nie. Jednak intuicja to zbyt mało, żeby udzielić odpowiedzi zgodnej z prawem i jeszcze wystawić za to fakturę VAT. Zwłaszcza, że nie jest to zagadnienie czysto teoretyczne. Spotkaliśmy się z nim w naszej praktyce zawodowej 🙂

Z przepisów wynika…

A dokładniej z ustawy o świadczeniach pieniężnych z ubezpieczenia społecznego w razie choroby i macierzyństwa. Czytamy w art. 54 ust. 1 ustawy, że:

“Zakład Ubezpieczeń Społecznych upoważnia do wystawiania zaświadczeń lekarskich o czasowej niezdolności do pracy z powodu choroby, pobytu w szpitalu albo innym zakładzie leczniczym podmiotu leczniczego wykonującego działalność leczniczą w rodzaju stacjonarne i całodobowe świadczenia zdrowotne albo o konieczności osobistego sprawowania opieki nad chorym członkiem rodziny, zwanych dalej “zaświadczeniem lekarskim”, lekarza, lekarza dentystę, felczera lub starszego felczera, zwanych dalej “wystawiającym zaświadczenie lekarskie”

Ten przepis niewiele nam mówi, oprócz tego, że lekarz powinien legitymować się upoważnieniem wydanym przez ZUS i uprawniającym do wystawienia zwolnień lekarskich. Jednak w innej ustawie znajdziemy już informację, że:

“Lekarz orzeka o stanie zdrowia określonej osoby po uprzednim, osobistym jej zbadaniu lub zbadaniu jej za pośrednictwem systemów teleinformatycznych lub systemów łączności, a także po analizie dostępnej dokumentacji medycznej tej osoby.”

Czy lekarz może sam siebie zbadać?

Do historii medycyny wszedł radziecki lekarz Leonid Rogozov, który zasłynął tym, że w 1961 roku wykonał na sobie udaną operację usunięcia wyrostka robaczkowego. Jakże błahą sprawą wydaje się przy tym zdiagnozowanie u siebie gruźlicy czy zapalenia tkanki łącznej.

A tak zupełnie na poważnie – nie ma prawnych przeciwwskazań by lekarz sam sobie wystawił zwolnienie lekarskie. Żaden przepis prawa nie wyłącza takiego uprawnienia. Nie ma też zakazu łączenia roli lekarza i pacjenta, zwłaszcza w kontekście łacińskiej zasady – “lekarzu lecz się sam” (“medice, cura te ipsum”).

lekarz można sobie wystawić zwolnienie lekarskie

Zwolnienie musi być jednak prawdziwe…

Samą łaciną sprawy z ZUS-em lekarz jednak nie wygra. Jak wiadomo, ZUS może skontrolować prawidłowość wystawienia zwolnienia lekarskiego L4. W przypadku kontroli, trudno będzie wykazać, że cierpi się na jakąś chorobę zakaźną (nie mówimy o COVID-19, bo to zupełnie inna bajka, a diagnoza łączy się automatycznie z kwarantanną), w sytuacji braku wykonania badań mikrobiologicznych na obecność bakterii czy wirusa. Taka sprawa od razu wydaje się podejrzana i całkiem słusznie. Chodzi zatem głównie o przypadki, w których dla diagnozy konieczne jest wykonanie badań diagnostycznych.

Jeżeli jednak choroba może zostać autozdiagnozowana przez lekarza i nie budzi to większych wątpliwości medycznych, lekarz można sobie wystawić zwolnienie lekarskie. Pamiętaj jednak, że wystawienie fikcyjnego L4 jest przestępstwem

Ograniczenia praw obywatelskich w związku z zagrożeniem epidemicznym COVID 19

Michał Grabiec        16 marca 2020        Komentarze (0)

Ustawa o zapobieganiu oraz zwalczaniu zakażeń i chorób zakaźnych u ludzi zawiera wiele dziwnych przepisów, które – jak dotychczas mi się wydawało – nie mają najmniejszego zastosowania i powstały mniej więcej w XIV wieku. Zaraz po epidemii Czarnej Śmierci, czyli Dżumy, która zdziesiątkowała Europę za czasów króla Kazimierza Wielkiego.

Ustawa jako jedna z nielicznych nadal posługuje się pojęciem felczera (quasi lekarz – zawód wprowadzony w Polsce Ludowej ustawą z 1950 roku) i nakłada jakże praktyczny obowiązek usuwania “padłych zwierząt” przez właścicieli, posiadaczy i zarządzających nieruchomością.

zagrożenie epidemiczne

Ustawa ta w praktyce naszej kancelarii przydawała się dotychczas do wykazania w trakcie procesów sądowych o zakażenia szpitalne, że konkretna bakteria (clostridium difficile, gronkowiec złocisty MRSA czy pałeczka ropy błękitnej) jest lub nie jest typowo szpitalna, co ma znaczenie w wielu postępowaniach. Pozostałe zapisy ustawy były dosyć egzotyczne i spotykane tak często jak kapibary w Sosnowcu.

Aż do dzisiaj, kiedy mamy w Polsce zagrożenie epidemiczne * COVID 19 i coraz częściej słyszymy o ograniczaniu praw obywateli, stanach zagrożenia epidemicznego czy przymusowych kwarantannach. Ustawa nabiera realnego kształtu i zaczyna być w praktyce stosowana. A jest całkiem ciekawie, bo wszystkie osoby przebywające na terytorium Polski (nie tylko obywatele) mogą zostać poddane całkiem różnorodnym torturom związanym z zapobieganiem i zwalczaniem zakażeń wirusem Sars-cov, czyli koranowirusem.

Do obostrzeń, które mogą zostać nałożone na obywateli należą obowiązek poddania się:

a) zabiegom sanitarnym,

b) szczepieniom ochronnym (warto poprosić lekarza o te nieco droższe, ale niepowodujące autyzmu 😉 )

c) poekspozycyjnemu profilaktycznemu stosowaniu leków,

d) badaniom sanitarno-epidemiologicznym, w tym również postępowaniu mającemu na celu pobranie lub dostarczenie materiału do tych badań,

e) nadzorowi epidemiologicznemu,

f) kwarantannie,

g) leczeniu (isotny wyjątek od zasady autonomii pacjenta),

h) hospitalizacji (j.w.),

i) izolacji.

Ponadto w obliczu epidemii, istnieje możliwość de facto zakazania wykonywania określonych prac, przy wykonywaniu których istnieje możliwość przeniesienia zakażenia lub choroby zakaźnej (zamknięcie restauracji co właśnie ma miejsce) czy stosowania się do innych zakazów i nakazów Państwowej Inspekcji Sanitarnej (zabawny skrót swoją drogą).

Klamrę zakresu przymusowego obcowania obywateli z państwem polskim w związku z zagrożeniem epidemicznym domyka obowiązek udzielania danych i informacji określonym organizacjom państwowym, takim jak Państwowa Inspekcja Sanitarna, Wojskowa Inspekcja Weterynaryjna, instytuty badawcze, ośrodki referencyjne.

Jeżeli chcesz jeszcze bardziej zepsuć sobie nastrój, zapraszam serdecznie do przeczytania artykułu w Wikipedii o historii Czarnej śmierci w XIV wiecznej Europie. Z kolei więcej o ograniczeniu praw pacjenta w związku z zaistniałą sytuacją, przeczytasz tutaj.

*Zgodnie z ustawą, za zagrożenie epidemiczne uznaje się zaistnienie na danym obszarze warunków lub przesłanek wskazujących na ryzyko wystąpienia epidemii

Ograniczenie praw pacjenta w związku z koronawirusem SARS-cov 2

Michał Grabiec        11 marca 2020        Komentarze (0)

Kilka dni temu, do naszego kraju przybył długo wyczekiwany gość z kraju na krańcu Jedwabnego Szlaku. Ten jegomość zwany zupełnie nie po chińsku SARC-cov 2 powoduje niezbyt przyjemną chorobę pod nic nie mówiącą nazwą COVID- 19. Mowa oczywiście o koronawirusie.

Swoją drogą to kiedyś choroby nazywały się jakoś bardziej przyjaźnie. Przecież zupełnie inaczej musi czuć się pacjent cierpiący na swojsko brzmiącą kiłę, niż na jakąś naukowo nazwaną i niezrozumiałą dolegliwość. Ale to nie koniec. Przecież dosłownie kwitnąco brzmi nazwa choroby o nazwie różyczka. Podobnie jest z rzeżączką, durem brzusznym (przynajmniej wiadomo co ma boleć) czy niezwykle niegdyś popularną u polskich artystów gruźlicą. Nawet malaria jest jakoś bliższa naszemu europejskiemu sercu, chociaż jest to choroba tropikalna. Musimy przyznać, że kiedyś naukowcy mieli po prostu większą fantazję, aniżeli współcześni badacze. Te czasy pewnie bezpowrotnie minęły i zostaje nam toczyć walkę z brzydko nazwanymi jednostkami zaszeregowanymi w Międzynarodowej Klasyfikacji Chorób ICD-10 (niebawem ICD-11).

Słyszymy ostatnio o zamykaniu oddziałów szpitalnych dla odwiedzających, podobnie ze szkołami czy innymi miejscami publicznymi. Ma to się przysłużyć ograniczaniu liczby zakażeń i rozprzestrzenianiu wirusa. Skoro fachowcy od epidemiologii tak mówią, to tak pewnie jest.

Pojawia się jednak problem prawny. Czy ograniczenie praw pacjenta w związku z koronawirusem jest zgodne z prawem? Czy można odmówić rodzinie pacjenta odwiedzenie go w niezbyt przecież przyjemnej chwili jaką jest pobyt w szpitalu?

Otóż jak najbardziej i nie trzeba specjalnie daleko szukać. Wystarczy sięgnąć do naszej ulubionej ustawy z dnia 9 listopada 2008 roku o prawach pacjenta i Rzeczniku Praw Pacjenta, gdzie w jednym z artykułów wskazano, że:

“Kierownik podmiotu udzielającego świadczeń zdrowotnych lub upoważniony przez niego lekarz może ograniczyć korzystanie z praw pacjenta w przypadku wystąpienia zagrożenia epidemicznego lub ze względu na bezpieczeństwo zdrowotne pacjentów(…).

Właśnie zagrożenie epidemiczne może być przyczyną ograniczenia praw pacjenta i jakiekolwiek dochodzenie zadośćuczynienia za naruszenie praw pacjenta może okazać się po prostu nieskuteczne.

O jakie sytuacje może chodzić?

Na przykład – pacjent był hospitalizowany w szpitalu, obecnie złożył wniosek o wydanie mu odpisów dokumentacji medycznej w formie papierowej, chciałby dokumenty odebrać w sekretariacie szpitala i przy okazji porozmawiać z przebywającym w izolatce lekarzem-ordynatorem o swoim stanie zdrowia. Lekarz-ordynator nie może podpisać dokumentacji, bo jest w izolatce, a obieg przedmiotów w tym miejscu jest dość restrykcyjny. Pacjent nie może porozmawiać z lekarzem, bo nikt nie jest do niego dopuszczany (tak istnieją telefony komórkowe, ale lekarz wcale nie ma obowiązku podawać swojego prywatnego numeru pacjentowi). Możliwych wariantów jest oczywiście więcej. Ograniczenie praw pacjenta ma w takiej sytuacji uzasadnienie.

ograniczenie praw pacjenta

Kierownik podmiotu (dyrektor szpitala, kierownik przychodni) powinien wydać dokument uzasadniający ograniczenie praw pacjenta. W znanych mi przypadkach, faktycznie dyrektor jednego ze śląskich szpitali krążył po oddziałach szpitalnych i komunikował lekarzom, że zostało wydane zarządzenie ograniczające niektóre z praw pacjenta.

Również inny przepis pozwala na ograniczenie praw pacjenta w związku z zagrożeniem epidemiologicznym. Mowa o prawie pacjenta do obecności osoby bliskiej przy udzielaniu temu pacjentowi świadczeń medycznych.

W tym przypadku, osoba wykonująca zawód medyczny udzielająca świadczeń zdrowotnych pacjentowi (czyli lekarz, pielęgniarka) może odmówić obecności osoby bliskiej przy udzielaniu świadczeń zdrowotnych, w przypadku istnienia prawdopodobieństwa wystąpienia zagrożenia epidemicznego lub ze względu na bezpieczeństwo zdrowotne pacjenta. Odmowę taką należy odnotować w dokumentacji medycznej.

Więcej o koronawirusie w Polsce, znajdziesz na stronie Ministerstwa Zdrowia (o ile z powodu przeciążenia lub ataku wirusa 😉 nie padnie serwer ministerstwa).