Zadośćuczynienie za naruszenie prawa pacjenta do poszanowania intymności i godności

Michał Grabiec        26 lipca 2016        2 komentarze

Ostatnio niektóre media obiegła informacja o tym, że w jednym ze szpitali odmówiono pacjentowi wykonania operacji z powodu zbyt dużej wagi pacjenta. Szpital przekazał pacjentowi informację, że stół operacyjny nie wytrzyma obciążenia i odesłał pacjenta z kwitkiem do domu.

Pacjent będzie się starał się o zadośćuczynienie za doznaną krzywdę.

Na kilku portalach znalazłem bardzo negatywne komentarze oceniające pacjenta, w szczególności jego tuszę i roszczeniowość względem szpitala. Niektóre wpisy pewnie wynikają ze zwykłego hejterstwa, niektóre mogą jednak wynikać ze zwykłej niewiedzy.

doctor-161345_640Prawdopodobnie niektórzy powstrzymaliby się od negatywnej oceny gdyby wiedzieli, że otyłość może wynikać z innych przyczyn niż nadmierne łakomstwo. Wiele przypadków otyłości wynika np. z problemów hormonalnych, tarczycowych czy np. zespół Cushinga.  Czyli raczej niezależnych od pacjenta. Być może tak było jest w tym przypadku.

Czy pacjent jest nadmiernie roszczeniowy?

Pacjent ma prawo do „do poszanowania intymności i godności, w szczególności w czasie udzielania mu świadczeń zdrowotnych„. Wynika to wprost z ustawy o prawach pacjenta i Rzeczniku Praw Pacjenta.

Intymność w tym znaczeniu oznacza m.in. takie odnoszenie się do pacjenta żeby nie odczuwał on niepotrzebnego i nadmiernego wstydu, który i tak w pewnym zakresie objawia się w stresującym zetknięciu ze służbą zdrowia.

Z kolei za zachowanie naruszające godność może zostać uznane nieprzyjemne i lekceważące zwracanie się do pacjenta, traktowanie go z góry czy dokonywanie ocen samego pacjenta i jego stylu życia.

Z informacji do których udało mi się dotrzeć, wynika, że personel szpitala na sali pełnej chorych (potencjalnych świadków w procesie) powiedział pacjentowi, że jest za gruby na operację, co mogło wzbudzić uzasadnione poczucie wstydu u tej osoby. Podobno lekarze już wcześniej mieli też wiedzę o tuszy pacjenta i mimo tego nie poinformowali go, że operacja nie będzie mogła się z tej przyczyny odbyć.

Można w tym doszukać się naruszenia prawa pacjenta do zachowania godności. Pacjent nie został bowiem potraktowany jak wymagający szacunku podmiot i pełnoprawny uczestnik procesu leczenia.

Prowadziłem kiedyś zakończoną sukcesem sprawę w której pacjentka doznała niepotrzebnego  upokorzenia, gdyż w jej badaniu na fotelu ginekologicznym (oraz badaniu USG) uczestniczyła dowolna liczba osób wchodzących do gabinetu. Sytuacja byłą analogiczna – personel nie potraktował pacjentki z należytym szacunkiem.

Pacjent będzie dochodził zadośćuczynienia za krzywdę spowodowaną naruszeniem praw pacjenta. Procesy takie nie są proste, ale są do wygrania. Pacjent musi przede wszystkim wykazać to, że  zawinione zachowanie personelu spowodowało u niego poczucie krzywdy. Ma na to duże szanse.

Więcej o zadośćuczynieniu za naruszenie praw pacjenta przeczytasz w jednym z wiekowych, ale wciąż aktualnych artykułów z bloga.

 

{ 2 komentarze… przeczytaj je poniżej albo dodaj swój }

Wojciech Lipiec 27, 2016 o 08:38

Rozumiem, że roszczenie wynika z rzekomego naruszenia godności. Do rozważenia roszczenie o naruszenie prawa pacjenta do leczenia, bo to w istocie odmowa leczenia. Ale…
No właśnie, jest ale. Powiedzenie, że ktoś jest zbyt otyły i dlatego nie mieści się na stole operacyjnym (przewidzianym bodaj do 150 kg) to jednak przekazanie informacji. To, że lekarz zaznaczył przy tym, że ktoś jest zbyt gruby mogło mieć znaczenie także motywujące („weź człowieku trochę się za siebie, to inni też będą mogli Ci pomóc”). To nie jest hejt. To jest zdrowy rozsądek.
Naruszenie intymności zasadniczo nie wchodzi w grę, bo to, że ktoś jest otyły, a pewnie nawet otyły skrajnie (skoro przewidziano operację), to widać. Przyczyna otyłości nie ma większego znaczenia. Na marginesie zaznaczę, że osoby te powołują się, że są chore, ale przypadków z. Cushinga wśród otyłych jest poniżej 1%. To, że ktoś ma cukrzycę, to zwykle jest rezultatem otyłości, a nie jej przyczyną.

Gdyby lekarz nie podał przyczyny, to byłoby roszczenie o nieprzekazanie informacji?

Trochę żartuję, ale tutaj jest troszku smieszno, troszku straszno. Bo jeśli skrępujemy lekarzy takim stosowaniem praw pacjentów, to spowodujemy, że nie będą leczyć, ale wykonywać czynności przede wszystkim ich chroniące przed zarzutami. To nie o to chodzi w stosowaniu praw pacjenta.
PS. ładna broda, ale wytłuszczenie fragmentu „potencjalnych świadków w procesie” już nie.

Odpowiedz

Michał Grabiec Lipiec 27, 2016 o 09:32

Myślałem też o naruszeniu prawa do leczenia, ale mam za mało informacji by zbadać tę kwestię. Ale w pełni się zgadzam, że też możnaby rozważyć takie żądanie pozwu.

Oczywiście w sądach jest cała masa pozwów pacjentów, które sprowadzają się do zarzutu „lekarz się na mnie krzywo popatrzył”. Ale też znam przypadki, gdy faktycznie pacjenta potraktowano jak przedmiot do pokrojenia, a nie jak istotę godną szacunku. Jak zawsze najważniejszy jest zdrowy rozsądek i pewne wyważenie. Ze strony leczącego i leczonego.

P.S. Nie zgadzam się z Panem, ale ze względu na starą blogową znajomość usuwam to wytłuszczenie:)

Odpowiedz

Dodaj komentarz

Poprzedni wpis:

Następny wpis: