Szczyt ironii czyli fast food w szpitalu

Michał Grabiec        28 września 2015        2 komentarze

Wiele pomysłów na prawnicze popisy (nazewnicza zbieżność z niedoszłą koalicją przypadkowa) przychodzi mi w trakcie jazdy samochodem. Możesz pomyśleć, że spędzając wiele czasu w trasie można poddać się pewnym twórczym rozmyślaniom, również dotyczącym praw pacjenta.

Prawda jest jednak mniej inspirująca. Najczęściej to wiadomości TOK FM dostarczają mi ciekawych tematów godnych opisania na blogu.

Dzisiaj dziennikarze przekazali wiadomość, że w jednym ze szpitali wprowadzono zakaz (w praktyce dla rodziców) przynoszenia dzieciom posiłków w stylu hot-dogi, frytki, burgery. Możesz zauważyć, że jest to blokowanie pewnych praw pacjentów (prawo do poszanowania prywatności) i myśleć, że nabuzowany prawnik niczym bullterier rzuci się na łamiący kardynalne prawa pacjenta szpital.

Otóż nie. Przedstawiciel szpitala w tym przypadku rozsądnie argumentował, że w wielu przypadku dokarmianie dzieci niezdrowymi przekąskami przeszkadza w prawidłowym leczeniu, a  czasami uniemożliwia podjęcie na czas koniecznej pomocy (zapewne wiesz, że operacji raczej nie przeprowadza się u pacjentów po posiłku).

Jak znalazł pasuje do tej sytuacji jeden z przepisów ustawy o prawach pacjenta i Rzeczniku Praw Pacjenta, zgodnie z którym:

„Kierownik podmiotu udzielającego świadczeń zdrowotnych lub upoważniony przez niego lekarz może ograniczyć korzystanie z praw pacjenta w przypadku wystąpienia zagrożenia epidemicznego lub ze względu na bezpieczeństwo zdrowotne pacjentów, a w przypadku praw, o których mowa w art. 33 ust. 1, także ze względu na możliwości organizacyjne podmiotu”

Wydaje się, że w tym przypadku bezpieczeństwo zdrowotne pacjentów pozwala na przełamanie innych praw.

PS: Poniżej zdjęcie z jednego z prywatnych katowickich szpitali, gdzie duch zdrowego odżywiania pacjentów i personelu został skutecznie przepędzony:)

20150703_170921

{ 2 komentarze… przeczytaj je poniżej albo dodaj swój }

Wojciech Nowak Wrzesień 29, 2015 o 08:52

Przedstawiciel szpitala może i rozsądnie argumentował, ale na blogu prawniczym warto wskazać przepisy. Nie sugeruję, że są to argumenty rozłączne, ale prawo jednak opiera się przede wszystkim na przepisach i jedynie subsydiarnie na zwyczaju itp.

Przywołany przez Pana Mecenasa przepis, a ściślej jego interpretacja, wydaje mi się niewłaściwie zastosowany. Art. 5 ustawy z dnia 6 listopada 2008 r. o prawach pacjenta i Rzeczniku Praw Pacjenta warunkuje ograniczenie praw pacjenta ze względu na innych pacjentów, a nie tego pacjenta, którego dotyczy ograniczenie. Użyta jest wszak liczba mnoga, a nie pojedyncza, poza tym konstrukcja przepisu wskazuje, że chodzi o ochronę osób trzecich.

W stosunku do samego pacjenta można by zastosować art. 29 ust. 1 pkt 3 ustawy z dnia 15 kwietnia 2011 r. o działalności leczniczej, ze względu na naruszenie przebiegu procesu udzielania świadczeń zdrowotnych. Decydujące będzie określenie, czy jest to naruszenie rażące. Wobec argumentu, że spożywanie określonych posiłków utrudnia lub nawet uniemożliwia bezpieczne prowadzenie procesu leczenia, można uznać, że takie naruszenie byłoby rażące.

W zagadnieniu, jak Pan słusznie wskazuje, ścierają się nie tylko racje medyczne i prawne, ale w obrębie samych prawnych mamy do czynienia z wieloma aspektami. Jakkolwiek można podnieść naruszenie prawa pacjenta, ale jako człowieka, o prawie do samostanowienia. W tej sytuacji chodzi zresztą bardziej o prawa przedstawiciela ustawowego. Nie znajduję uzasadnienia do uznania, że zakaz dostarczania określonych posiłków narusza prawo do prywatności, bo to ostatnie dotyczy innego zakresu praw.

Odpowiedz

Michał Grabiec Wrzesień 29, 2015 o 20:28

Dziękuję za okazały komentarz i wartościową polemikę prawniczą. Korzystając z tego, że jestem autorem wpisów pozwolę sobie pozostać przy konwencji bloga w którym numery jednostek redakcyjnych aktów prawnych są podawane jedynie okazjonalnie. Wpływa to na przystępność publikowanych tekstów.

Przedstawiona przez Pana argumentacja jakkolwiek ciekawa, nie podważa mojego zdania na temat zastosowania tego przepisu w omawianym przypadku.

Według mnie, zastosowanie liczby mnogiej służy temu, że zarządzenia kierownika nie odnoszą się do pojedynczego pacjenta, ale właśnie do ogółu pacjentów. Jeżeli jakaś praktyka odnosi się do większej liczby przypadków, wówczas bezpieczeństwo zdrowotne może zostać zachowane poprzez zastosowanie regulacji wewnętrznej w konkretnym szpitalu.

Zresztą termin „bezpieczeństwo zdrowotne” jest pojęciem bardzo nieostrym i mogącym być używanym w szerszych kontekstach znaczeniowych (tak m.in. dr Dorota Karkowska w komentarzu do ustawy). Nie widzę przeszkód by zastosować termin bezpieczeństwa zdrowotnego jako bezpieczeństwa udzielania świadczeń zdrowotnych (z uwagi na nieodpowiednią dietę).

Natomiast prawo do prywatności odnosi się w szerokim znaczeniu do możliwości zachowania osobistych zwyczajów, więzi rodzinnych. Dotyczy również prawa do ochrony życia rodzinnego. Przygotowywanie, podawanie i karmienie posiłkami przynoszonymi przez rodziców jest w mojej opinii emanacją prawa do zachowania życia prywatnego. Prawa dzieci jako pacjentów, a nie przedstawicieli ustawowych.

Jeżeli jednak prawo to jest nadużywane, wówczas kierownik może ograniczyć (nie zabronić) korzystanie z tego prawa. Z tego powodu pozwolę sobie nie zgodzić się z Panem. Pozdrawiam.

Odpowiedz

Dodaj komentarz

Poprzedni wpis:

Następny wpis: