Procesy związane z nierozpoznaniem objawów zapalenia otrzewnej u pacjenta

Michał Grabiec        12 lipca 2016        12 komentarzy

Klienci często zgłaszają do mnie ze sprawą wynikającą z błędu medycznego popełnionego w wyniku niedostatecznego zbadania objawów zgłaszanych przez pacjenta. Niestety zdarza się, że pacjent umiera w wyniku błędu diagnostycznego i sprawa sądowa prowadzona jest z inicjatywy rodziny zmarłego.

Jednym z takich przypadków jest błędna diagnostyka w szpitalu polegająca na nierozpoznania rozlanego zapalenia otrzewnej (pierwotnego lub wynikającego np. z perforacji żołądka czy jelita).

Literatura medyczna jednoznacznie wskazuje, że w przypadku wystąpienia tego schorzenia najważniejsza jest właściwa diagnostyka i jak najszybsze otwarcie i wypłukanie jamy brzusznej. Skutkiem zwłoki w wykonaniu operacji jest często uszkodzenie organów wewnętrznych, posocznica (sepsa) w organizmie pacjenta i w efekcie śmierć.

2015-03-07 20.42.14W kilku procesach, które prowadzę osią sporu jest właśnie to czy konsultujący pacjenta chirurg w sposób prawidłowy wykonał czynności diagnostyczne.

Do podręcznikowych objawów zapalenia otrzewnej należą m.in. silny ból brzucha, nudności, wymioty, wysoka gorączka.  Medycyna jest jednak na tyle nieszablonową nauką, że nawet brak któregoś z objawów nie może uśpić czujności personelu diagnozującego pacjenta.

Wśród czynności diagnostycznych bardzo ważne jest sprawdzenie czy u pacjenta nie występuje zespół „ostrego brzucha„, zbadanie objawu Blumberga, wykonanie RTG, USG jamy brzusznej, zbadanie poziomu CRP we krwi.

Oczywiście każda sytuacja jest inna i czasami nie ma po prostu czasu na wykonanie wszystkich badań. Ważne jest to żeby lekarz podjął wszelkie możliwe w danej chwili działania zmierzające do niesienia pomocy choremu. W procesie porównuje się zachowanie lekarza z hipotetycznym, wzorcowym zachowaniem „dobrego i starannego lekarza„.

Jeżeli zachowanie lekarza odbiega od tego modelu, wówczas można mówić o podstawach do stwierdzenia błędu medycznego. W prowadzonych przeze mnie sprawach stoję na stanowisku, że diagnostyka mogła zostać wykonana znacznie lepiej.

Pacjenci zmarli, gdyż diagnostyka zmierzała w zupełnie innym kierunku. Nikt nawet nie podejrzewał, że mogło dojść do zapalenia otrzewnej i nie podjęto starań zmierzających do przygotowania pacjenta do operacji. Sprawy rozstrzygają sądy.

Kluczowym dowodem będzie zapewne opinia biegłego lub biegłych. Przyznam, że dotychczas nie miałem styczności z sytuacją by rodzina zmarłego pacjenta nie wygrała w tego typu postępowaniu.

 

{ 12 komentarze… przeczytaj je poniżej albo dodaj swój }

rafal Lipiec 13, 2016 o 02:14

na bank Pan by wykonał diagnostykę znacznie lepiej …

Odpowiedz

Michał Grabiec Lipiec 13, 2016 o 09:18

Podejrzewam, że nie. Nie zmienia to jednak faktu, że w szpitalach zdarzają się błędy spowodowane błędną diagnostyką. Pozdrawiam.

Odpowiedz

Wojciech Lipiec 13, 2016 o 12:03

Rzeczywiście po zdarzeniu łatwiej mówić, że coś należało zrobić, a piszę to także dlatego, że jest coś, co nie daje mi spokoju w tym opisie. Skoro objawy były tak oczywiste, to bez informacji, dlaczego lekarz nie poszedł w kierunku ostrego brzucha trudno ferować wyrok. Nie znam akt, w tym dokumentacji medycznej, ale prawdopodobnie było coś, może nawet wynikające z badania podmiotowego, że lekarz nie poszedł tym narzucającym się tropem, a nie sądzę, by ktoś był na dyżurze bez takiej wiedzy, bo to naprawdę podstawy. Sprawa wcale nie jest tak jednoznaczna. Na marginesie zaznaczę, że odczuwam swoisty niepokój z przewagi informacji medycznych nad prawnymi na blogu jednak poświęconemu kwestiom prawnym. Co lekarskie lekarzom, co prawnicze prawnikom.

Odpowiedz

Michał Grabiec Lipiec 13, 2016 o 12:31

Panie Wojciechu, nie ma tutaj opisu konkretnego przypadku, więc trudno w tym zakresie dyskutować. Błędy się zdarzają i biegli często potrafią krytycznie spojrzeć na działania kolegów po fachu wykazując zaniedbania czy rutynę. Zresztą na tym polegają procesy medyczne, że prawnik pełnomocnik powoda/oskarżyciela posiłkowego wykazuje na wystąpienie błędu, a pełnomocnik/obrońca lekarza czy szpitala usiłują wykazać coś przeciwnego.

Trudno przy tym iść na rozprawę bez jakiejkolwiek wiedzy medycznej. To tak jakby procesować się o nienależyte wybudowanie domu i nie wiedzieć co to jest więźba dachowa. Dziękuję za komentarz.

Odpowiedz

Zośka Lipiec 13, 2016 o 13:04

A może lekarz nie poszedł dobrym tropem bo zbagatelizował stan pacjenta. O wielu takich przypadkach słyszy się w mediach (odsyłanie dzieci z wysoką gorączką, które potem umierają na sepsę na rekach rodziców, itp)

W tym przypadku nie można chyba stwierdzić, że nie myli się tylko ten co nic nie robi. Od lekarza na SOR czy izbie przyjęć oczekuje się diagnozy i szybkiej decyzji o leczeniu bo chodzi o wartość najwyższą. Ja bym oczekiwała, że nikt nie zbagatelizuje mojego stanu i wybierze właściwą ścieżkę leczenia.

Odpowiedz

Michał Grabiec Lipiec 13, 2016 o 13:27

Media często informują o takich przypadkach. Zdarza się, że przyczyną błędu jest ignorowanie i bagatelizowanie objawów zgłaszanych przez pacjenta. Moim zdaniem nie ma sensu twierdzić, że jest inaczej.

W jednej z prowadzonych przeze mnie spraw lekarz stwierdził, że olbrzymi ból odczuwany przez pacjenta pochodzi od choroby podstawowej (nowotwór). Okazało się jednak, że pacjent 2 tygodnie funkcjonował z perforacją jelita.

Odpowiedz

rafal Lipiec 13, 2016 o 15:08

najlepiej całkowicie sprywatyzować całą opiekę zdrowotną w Polsce i będzie taka diagnostyka i takie badania na jakie pozwoli kieszeń pacjenta

Odpowiedz

Zośka Lipiec 13, 2016 o 15:26

Panie Rafale,
Pan jakiś sfrustrowany jest chyba. Chce Pan powiedzieć, że w państwowych placówkach można się mylić bo jest finansowana z budżetu. Na Boga. Tu chodzi o ludzkie zdrowie. Jak się lekarz bierze za leczenie to nawet jakby złamanego grosza za to nie dostał to ma swoje obowiązki wykonywać sumiennie bo odpowiada za ludzie życie. A jak komuś malo pieniędzy to niech zmieni zawód- nie ma przymusu pracy w służbie zdrowia.

Odpowiedz

rafal Lipiec 13, 2016 o 18:06

tylko oczywiście winą lekarza jest, że nie wykonał rezonansu czy tomografii, bo nfz nie chce czegos zrefundowac

Odpowiedz

Michał Grabiec Lipiec 13, 2016 o 19:51

Panie Rafale, nie słyszałem o przypadku kwestionowania takich badań w przypadku podejrzenia schorzenia o którym napisane jest w artykule. Czy Pan miał do czynienia z takim zjawiskiem?

Odpowiedz

rafal Lipiec 14, 2016 o 02:58

niestety tak, i później lekarz płaci z własnej kieszeni za badanie zlecone pacjentowi, w imię jak to ” Zośka” napisała wykonywania obowiązków- odpowiadania za życie ludzkie, bo kontrolerzy mają zupełnie inne zdanie na ten temat, bo skoro pacjentowi nic nie wyszło to badanie zrobione niezasadnie, sytuacje coraz częstsze, przez to popiera całkowitą prywatyzacje „służby zdrowia”

Odpowiedz

Michał Grabiec Lipiec 14, 2016 o 09:32

No to mamy impas systemowy, przy czym nie uważam żeby prywatyzacja była właściwym rozwiązaniem. Proszę zauważyć, że nawet w modelowej na skalę europejską służbie zdrowia (Holandia) prywatna jest jedynie część świadczeń. Kwestia leży chyba po stronie niskich nakładów finansowych na służbę zdrowia i braku pozostającego w kraju białego personelu. Pozdrawiam.

Odpowiedz

Dodaj komentarz

Poprzedni wpis:

Następny wpis: