Podniesiony przez szpital zarzut przedawnienia nie zawsze zostanie uwzględniony

Michał Grabiec        04 lutego 2016        4 komentarze

Natrafiłem w dniu dzisiejszym na bardzo ciekawy wyrok Sądu Apelacyjnego w Krakowie (sygn. akt I ACa 632/15), który dotyczył problemu zakażenia gronkowcem złocistym.

temida1

Sytuacja dotyczyła pacjenta, który uległ ciężkiemu wypadkowi, doznał urazu głowy, uda i podudzia prawego. Przez kilkanaście lat pacjent leczył się w jednym szpitalu, gdzie wykonywano szereg operacji, lecząc m.in. ropowicze zapalenie kości pacjenta.

Po którymś z zabiegów pacjentowi wykonano badanie posiewowe z rany pacjenta. Wyhodowano bakterię gronkowca złocistego. W sprawie sądowej (o zadośćuczynienie rentę i ustalenie odpowiedzialności pozwanego na przyszłość) na powołano dwóch biegłych, których opinie nie do końca były zbieżne.

Ostatecznie Sąd Apelacyjny przyznał rację pacjentowi przyjmując, iż pacjent został zarażony kilkanaście lat wcześniej. Szpital podniósł oczywiście zarzut przedawnienia, który z reguły odnosi pożądany skutek – powództwo pacjenta jest oddalane.

W tym przypadku Sąd Apelacyjny uznał, że „podniesienie zarzutu przedawnienia przez stronę powodową stanowi nadużycie prawa podmiotowego a uwzględnienie zarzutu nie może mieć miejsca, gdyż byłoby sprzeczne z zasadami współżycia społecznego„.

Sąd stwierdził, że pacjent nie mógł wcześniej dowiedzieć się, że jest zakażony gronkowcem. Sąd ostatecznie zasądził na rzecz pacjenta kwotę 150 tysięcy złotych tytułem zadośćuczynienia z odsetkami i kosztami procesu. Sąd oddalił natomiast roszczenie pacjenta w zakresie renty.

Sąd ustalił także odpowiedzialność pozwanego szpitala za szkody mogące ujawnić się w przyszłości. Jest to o tyle ciekawe, że w wielu wyrokach  sądy przyjmowały, że zadośćuczynienie powinno uwzględniać całą szkodę pacjenta i z tej przyczyny oddalały wniosek o ustalenie odpowiedzialności za szkody przyszłe.

Więcej o odpowiedzialności za szkody przyszłe przeczytasz w artykule pod tym linkiem.

A’propos zarzutu przedawnienia – sądy najczęściej uwzględniają ten argument szpitala. Dzieje się tak często gdy pacjent wiedząc, że został zakażony (lub została mu wyrządzona inna szkoda) zwlekał z wytoczeniem powództwa.

Wtedy sprawa zainicjowana po upływie 3 lat od zakażenia (wyrządzenia szkody) zostanie najprawdopodobniej przez pacjenta przegrana.

 

{ 4 komentarze… przeczytaj je poniżej albo dodaj swój }

Wojciech Nowak Luty 5, 2016 o 16:49

Wnioski są dwa:
1. warto przedyskutować całe zagadnienie z prawnikiem, by nie zwlekać z wystąpieniem z pozwem.
2. zasadniczo nie było przedawnienia, bo liczy się ono od momentu dowiedzenia się o szkodzie, a nie od momentu nastąpienia szkody.

Nie sądzę, by wniosek o ustalenie odpowiedzialności na przyszłość był zasadniczo konieczny, bo przecież i tak pozostaje termin trzyletni w razie ujawnienia się szkody, także w przyszłości. W istocie nie wiem, co on ustala.

Odpowiedz

Michał Grabiec Luty 5, 2016 o 20:40

No chyba, że doszłoby do szkody, która nie wiązałaby się z zakażeniem, a z późniejszymi zabiegami wykonywanymi u pacjenta. Sprawa jest kasacyjna i może mieć ciąg dalszy, także w zakresie uchylenia części wyroku. Pozdrawiam Panie Wojciechu.

Odpowiedz

Wojciech Nowak Luty 6, 2016 o 10:19

Nie chodzi o to, z czego wynika dana szkoda, ale że termin liczy się od dowiedzenia się o szkodzie. W tym świetle ustalenie odpowiedzialności i tak wymaga wykazania, szkody, działania/zaniechania i związku przyczynowego. Ustalenie odpowiedzialności jest w istocie niczym.
Niezależnie od dyskusji, czy ustalać odpowiedzialność, w każdym przypadku warto przejść się do prawnika od razu, by dowiedzieć się nie tylko o możliwościach dochodzenia swoich praw, ale i o terminach, bo liczenie na to, że sądy będą oddalały podniesiony zarzut przedawnienia może rozczarować. Nie chodzi wyłącznie o dobrą czy złą wolę zobowiązanego do odszkodowania. Podmioty lecznicze również mają terminy możliwości ochrony przez ubezpieczyciela i w tej np. sprawie mogą być zmuszone do poniesienia kosztów odszkodowania z własnych środków. Nie chcę demagogicznie wskazywać, że przez to tracą inni świadczeniobiorcy (bo całkowity budżet jest zmniejszony), ale to także okoliczność, którą sąd powinien brać pod uwagę. Osobną kwestią jest sytuacja, gdy lekarz lub pielęgniarka lub położna są na kontrakcie i również okres ich odpowiedzialności względem podmiotu leczniczego jest krótszy niż podmiotu względem pacjenta.
Ze względu na skomplikowaną materię zawsze warto pójść do prawnika na początku, nie wtedy, gdy są już kłopoty. Osobiście mnie dziwi, że większość ludzi dba o telewizję kablową co miesiąc, a konsultację u prawnika traktuje jako dziwactwo, a nie jako coś normalnego w świecie, w którym liczba przepisów i możliwości prawnych jest ogromna i nawet sami prawnicy specjalizują się w pewnych dziedzinach, by maksymalnie dobrze doradzać.

Odpowiedz

Michał Grabiec Luty 6, 2016 o 15:33

Cytując klasyka: jestem przeciw a nawet za:)

Odpowiedz

Dodaj komentarz

Poprzedni wpis:

Następny wpis: