Po pierwsze…dokumentacja medyczna!

Michał Grabiec        11 kwietnia 2018        5 komentarzy

Uzyskanie dokumentacji medycznej pacjenta szalenie ważnym krokiem na drodze do rozpoczęcia procesu w sprawie o błąd w sztuce medycznej. Jest to bowiem prawie najważniejszy dowód w całym postępowaniu. Jest to także materiał, który pozwala na analizę czy jest sens rozpoczynać długotrwały i trudny proces sądowy o zadośćuczynienie czy odszkodowanie.

Całkiem często zdarza się, że odradzamy klientowi rozpoczynanie procesu. Wiele spraw jest po prostu przedawnionych i nie znajdujemy żadnych argumentów, które mogłyby podważyć zarzut przedawnienia podniesiony przez szpital. W przypadku zakażeń szpitalnych często nie da się ustalić gdzie doszło do zakażenia.

Jednak samo zwrócenie się pacjenta lub jego rodziny o dokumentację z leczenia jest często połączone z pewną podejrzliwością okazywaną przez personel administracyjny szpitala. Często zdarzają się pytania – ” A po co Pani/ Panu ta cała dokumentacja?”

Zresztą szpitalne formularze wniosków o udostępnienie dokumentacji medycznej często zawierają rubrykę, w której należy wypełnić cel żądania dokumentacji medycznej. Przepisy prawa nie przewidują obowiązku udzielania takiej informacji szpitalowi przez wnioskującego (pacjenta lub rodzinę) o dokumenty z leczenia.

W praktyce polskich lecznic kuleje zresztą sam proces udostępniania dokumentacji medycznej. Wprawdzie pacjent z reguły otrzymuje dokumentację,  musi tylko swoje odczekać. Stosunkowo często jest także odsyłany od ordynatora do sekretariatu i od sekretariatu do archiwum szpitalnego, jednak koniec końców dokumentacja jest (najczęściej) udostępniana.

Gorzej jest z udostępnieniem dokumentacji medycznej rodzinie zmarłego pacjenta. Często szpitale zasłaniają się tym, że pacjent nie upoważnił żadnej osoby do uzyskania dotyczącej go dokumentacji medycznej. Jest to zrozumiałe.

Jednak rodzina niekiedy dysponuje upoważnieniem udzielonym w innej placówce. Co wtedy powinien zrobić szpital?

Otóż sądy administracyjne wypowiadają się w sposób następujący:

„Zgodnie z zasadami dotyczącymi udostępniania dokumentacji medycznej (zawartymi w art. 26 ust. 2ustawy z 6.11.2008 r. o prawach pacjenta i Rzeczniku Praw Pacjenta) nie sposób uznać, że celem ustawodawcy było zawężenie uprawnień do udostępnienia dokumentacji jedynie do sytuacji śmierci pacjenta w tej konkretnej placówce medycznej, w której złożył stosowne oświadczenie. Takie ograniczenie uprawnień nie wynika bowiem wprost z żadnych przepisów prawa regulujących prawo dostępu do dokumentacji medycznej ”

Z treści tego uzasadnienia wynika, że nie ma znaczenia gdzie upoważnienie zostało sporządzone i złożone. Ważne jest po prostu legitymowanie się niebudzącym wątpliwości dokumentem, z którego takie upoważnienie wynika.

{ 5 komentarze… przeczytaj je poniżej albo dodaj swój }

GK Kwiecień 16, 2018 o 14:59

Pięć miesiecy starań o kopię dokumentacji. Prowadzona odręcznie, bazgroły nie dające się odczytać. Zwracam się o odpis wybranych kilku wizyt. Odpowiedz kierownika placówki -„oryginał dokumentacji znajduje się w prokuraturze”. Fajnie, ale i ja i prawdopodobnie poradnia mamy kopie tej dokumentacji, moja nawet „potwierdzona za zgodność” Wysyłam kolejne pismo z prośbą o odpis, dołączam kserokopie odnośnych stron i od miesiąca cisza, nie ma odpowiedzi. Co zrobić ?

Odpowiedz

Michał Grabiec Kwiecień 17, 2018 o 14:29

Ale przecież odpisem jest właśnie dokument z adnotacją „za zgodność”. Wtedy mamy potwierdzenie ze strony placówki medycznej, że jest to dokument tożsamy z oryginałem. A może ja nie do końca rozumiem? Jeśli tak, proszę o wyjaśnienie. Pozdrawiam.

Odpowiedz

GK Kwiecień 17, 2018 o 14:51

Co z tego, że wydali mi kopie ksero mej dokumentacji prowadzonej ODRĘCZNIE i to nawet z pieczątką „za zgodność’, skoro nie jestem w stanie tych bazgrołów przeczytać !!

Zwracam się zatem na piśmie po raz kolejny do kierownika poradni I kontaktu, dołączam nawet kopie odnośnych stron (bo nie potrzebny mi odpis całości, wyjdzie za drogo oraz, żeby nie było odpowiedzi, że „nie mają z czego uczytelniać,bo nie dysponują oryginałem’).

Odpowiedz kierownika poradni, ze „oryginal znajduje sie w prokuraturze,ne mamy wpływu na charakter pisma lekarza”, to są wykręty, bo i poradnia zrobiła dla siebie kopię i mnie kopię potwierdzoną wydano.

Wyraźnie napisane, że „zwracam się o ODPIS czyli uczytelnienie pismem komputerowym wpisów z wizyt dnia … i dnia…..”
Bez uczytelnienia (odpisu) nie da się ustalić np. nazw przepisanych leków itd.

Odpowiedz

Michał Grabiec Kwiecień 17, 2018 o 16:05

Kiedyś na rozprawie sąd poprosił lekarza o odczytanie nieczytelnej dokumentacji medycznej. W związku z tym, że nie dało się odszyfrować, sąd pominął dowód z fragmentu tej historii choroby.Podziałało to na korzyść pacjenta, gdyż nieczytelna dokumentacja medyczna jest tak naprawdę dowodem przeciwko szpitalowi.

Odpowiedz

GK Kwiecień 17, 2018 o 16:20

Wolałabym jednak mieć od nich odpis. Ponieważ w dokumentacji wpisano słowo, które nie istnieje, nie ma takiego leku, jak mówi dr. Google.
Zamierzam jeszcze raz iść i osobiscie w godzinach skarg i wniosków złozyć pismo w sprawie sporzadzenia odpisu.
Co dalej ?
Podejrzewam, że po raz kolejny mi odmówia, bo powyzsze swiadczy o wielkiej niedbałości lekarza, a konsekwencje były dla mnie tragiczne.

Odpowiedz

Dodaj komentarz

Poprzedni wpis:

Następny wpis: