Sprawa o błąd w sztuce w niewłaściwym sądzie. Czy przerwano bieg przedawnienia?

Michał Grabiec        05 października 2017        6 komentarzy

Ostatnio zgłosiła się do mnie klientka z roszczeniem dotyczącym nieprawidłowego leczenia swojej matki przez lekarza rodzinnego. Na skutek niewłaściwej diagnozy, pominięcia zgłaszanych przez pacjentkę objawów u pacjentki zbyt późno rozpoznano chorobę nowotworową gruczołu trzustki.

Przez ponad 2 lata trwało leczenie, które nie przyniosło żadnej poprawy. Dopiero zmiana lekarza rodzinnego i skierowanie na specjalistyczne badania diagnostyczne spowodowało wykrycie nowotworu.

Niestety dla pacjentki było już zbyt późno na podjęcie leczenia przedłużającego życie i niedługo po tej diagnozie zmarła. Pogrążona w żałobie klientka nie chciała podejmować żadnych kroków prawnych w kierunku uzyskania zadośćuczynienia za śmierć osoby bliskiej.

Na dwa dni przed upływem terminu przedawnienia klientka zgłosiła się do mnie z prośbą o zajęcie się tą sprawą. Niestety dwa dni to zbyt mało na przeanalizowanie sprawy, wezwanie lekarza POZ do zapłaty, przygotowanie pozwu. Jedyne co pozostało to zwrócenie się do sądu z wnioskiem o zawezwanie do próby ugodowej i przerwanie biegu przedawnienia.

Wczoraj otrzymałem postanowienie o przekazaniu sprawy do innego sądu. Sąd stwierdził, że nie jest właściwy do rozpoznania sprawy. Nie zgadzam się z tym orzeczeniem, ale w tym przypadku nie ma to większego znaczenia. Nie będę składał zażalenia na to postanowienia, gdyż to tylko przedłuży postępowanie – niezależnie od tego czy zażalenie okazałoby się zasadne czy też nie.

Dlaczego? Bo skierowanie wniosku do niewłaściwego sądu także powoduje przerwę w biegu przedawnienia. Znaczy to, że jeżeli skierujesz sprawę do Olsztyna, a okaże się, że sądem właściwym do rozpoznania sprawy jest sąd w Kielcach, wtedy sąd w Olsztynie po prostu przekaże akta do Kielc i tam będzie się sprawa dalej toczyła.

Bez przykrych konsekwencji w postaci w oddalenia roszczenia z powodu przedawnienia roszczenia. A co w tej sprawie? Podejrzewam, że lekarz na posiedzeniu odmówi zawarcia ugody i sprawa trafi do sądu cywilnego.

Ciekawe pytanie, chociaż sam prawdopodobnie bym na nie nie wpadł. Jednak z prośbą o wyjaśnienie właśnie tej kwestii zwróciło się do mnie w ciągu jednego dna aż dwóch klientów. Znaczy to, że poczytny bloger powinien pospieszyć z odpowiedzą na tak postawione pytanie 😉

Jedna ze spraw, którą pokrótce omówię dotyczy prawdopodobnych błędów w sztuce stomatologicznej i protetycznej. W wyniku dokonywanych przez stomatologa (i protetyka zarazem) zabiegów stwierdzono nieprawidłowe  wykonanie  uzupełnienia protetycznego oraz nieszczelność wstawionych pacjentowi koron.

Ponadto w wyniku popełnionych przez dentystę błędów pojawił się brak możliwości prowadzenia prawidłowej higieny jamy ustnej oraz obniżenie zwarcia skutkujące bólami w stawie skroniowo-żuchwowym. Wszystko to okraszone jest  szpecącym defektem kosmetycznym oraz ryzykiem pogłębienia DSSŻ.

W posiadanej przez nas prywatnej opinii (współpracujemy w tym zakresie z biegłymi lekarzami) wskazano, że dalsze leczenie  powinno  obejmować  ekstrakcję kilku  zębów (z  powodu nieszczelności korony, powstałej w jego wyniku kieszeni patologicznej, zniszczenia korony anatomicznej  zęba  oraz  perforacji  korzenia  policzkowo-dystalnego zęba) oraz w zasadzie powtórzenie całego procesu leczniczego trwającego prawie 2 lata.

Klient doznał dużej krzywdy, gdyż cierpienia fizyczne i psychiczne w tym przypadku ciągnie się już od dłuższego czasu. Do tego dochodzą spore koszty leczenia, w tym m.in. koszt prywatnej opinii biegłego.

Z uwagi na wysokie koszty pacjent nie chce od razu angażować wysokich środków pieniężnych i wolałby te sprawy rozdzielić na:

  • postępowanie sądowe o zadośćuczynienie;
  • postępowanie sądowe o odszkodowanie.

Czy może tak uczynić?

Nie ma prawnych przeciwwskazań by w takim przypadku przeprowadzić dwa odrębne procesy.

Bardzo prawdopodobne, że będą potrzebne opinie medyczne w obydwu sprawach, chociaż w praktyce sądowej zdarzają się (bardzo, bardzo rzadko), że sąd cywilny bazuje na opinii wydanej w innej sprawie dotyczącej tego samego pacjenta. Możesz więc rozdzielić te postępowania.

Ale musisz pamiętać o kilku ważnych zasadach dotyczących postępowania cywilnego, takich jak na przykład zmiana właściwości sądu w toku procesu czy przedawnienie każdego z roszczeń.

A właśnie, czy w Twojej sprawie był wniosek o zawezwanie do próby ugodowej? Pamiętaj o przedawnieniu!

Miło usłyszeć wyrazy uznania czyli sprawa o ustalenie płci w toku

Michał Grabiec        25 września 2017        4 komentarze

W powszechnej i dość uproszczonej opinii prawnik jest to dosyć niesympatyczna istota zajęta doprowadzaniem klientów do bankructwa i dobieraniem koloru lakieru do swojej nowej limuzyny. Być może jest to po części prawda, jednak nie do końca.

Niedawno dostałem bardzo fajny e-mail od klientki, u której właśnie rozpoczynamy procedurę sądowego ustalenia płci. Pozwolę sobie zacytować treść wiadomości:

„Jestem w szoku. Tak między nami połowy z tego nie rozumiem (chodzi mi o prawne uzasadnienie pozwu) ale wygląda imponująco. Panie Michale jestem doprawdy zachwycona i zawstydzona moimi wcześniejszymi samodzielnymi pismami w tej sprawie. Jeszcze parę razy przeczytam i jak coś znajdę do uzupełnienia to dam znać. 

Szczerze dziękuję za zaangażowanie (zapłacone czy nie widzę i czuję, że wkłada Pan w to wiedzę i serce).

W razie pytań jestem dostępna cały czas

Pozdrawiam Weronika”

Na rachunku bankowym kancelarii wszystko się zgadza, jednak to nie wszystko.

Dostać taką wiadomość, to dopiero coś.

Jaką kwotę wpisać we wniosku o ustalenie zdarzenia medycznego?

Michał Grabiec        22 września 2017        5 komentarzy

Maksymalne kwoty jakich możesz dochodzić w postępowaniu przed wojewódzkimi komisjami ds. orzekania o zdarzeniach medycznych to:

  • 100.000,00 zł w przypadku uszkodzenia ciała, rozstroju zdrowia lub zakażenia pacjenta
  • 300.000,00 zł w przypadku śmierci pacjenta (kwota wskazywana przez spadkobierców – wnioskodawców)

Wymogiem formalnym wniosku o ustalenie zdarzenia medycznego jest (między innymi) wpisanie kwoty proponowanego odszkodowania i zadośćuczynienia w związku z postulowanym zdarzeniem medycznym. W praktyce, formularze udostępniane na stronach internetowych przez poszczególne wojewódzkie komisje ds. orzekania o zdarzeniach medycznych zawierają rubrykę z miejscem na wpisanie stosownej kwoty.

No dobra, ale jak „wycenić” szkodę i krzywdę i jaką kwotę wpisać w rubryce? Ja zalecam wpisanie kwoty maksymalnej czyli 100.000,00 zł albo 300.000,00 zł.

Pomyślisz po co skoro i tak w większości przypadków taka kwota nie zostanie zaproponowana przez szpital? Masz rację, bo w jednym z postępowań, w których uczestniczę komisja stwierdziła wystąpienie zdarzenia medycznego w postaci ułamania jednego zęba. A w Polsce za uszkodzenie jednego zęba pacjent 100.000,00 zł nie otrzyma, chociaż nie jeden pełnomocnik ucieszyłby się taką perspektywą (success fee).

No więc po co wpisywać zawyżoną kwotę?

Otóż rzadko, bo rzadko, ale zdarza się, że wniosek o ustalenie zdarzenia medycznego „przeleży się” na biurku dyrektora szpitala, ordynatora czy innej osoby. I wtedy szpital może mieć problem, bo nieudzielenie odpowiedzi na wniosek w terminie 30 dni jest w ustawie traktowane jako akceptacja treści wniosku i proponowanej kwoty odszkodowania i zadośćuczynienia.

Jeżeli zatem wpiszesz we wniosku kwotę 10.000,00 zł (bo na tyle wyceniasz swoją krzywdę), wówczas szpital powinien Ci tyle zapłacić. Ale jeżeli wpiszesz kwotę 10 razy większą, wtedy także będziesz miał prawo ją żądać od szpitala lub wyegzekwować za pośrednictwem komornika.

Proste. Szansa na to, że szpital nie odpowie na wniosek nie jest wprawdzie duża, ale zdarzają się takie przypadki. Mnie się zdarzyło – pacjent uzyskał maksymalne możliwe zadośćuczynienie w kwocie 100.000,00 zł.

Napisałeś komentarz i czekasz na odpowiedź? Spokojnie, nie zapomniałem.

Michał Grabiec        21 września 2017        Komentarze (0)

Gdy przeszło 3 lata temu rozpoczynałem redagowanie bloga to miałem pewne postanowienie dotyczące umieszczanych na nim komentarzy czytelników.

Zamysł ten był spowodowany tym, że usiłując dodać komentarz na czyimś blogu trafiałem na nieprzekraczalny mur w postaci filtrowania komentarzy przez autora i twórcę strony. Trochę mnie to irytowało. Nie krytykuję, ale nie jest to mój styl.

Oczywiście filtracja jest potrzebna jeśli idzie o treści wulgarne. Jednak spotykałem się z tym, że próbując wskazać jakiś błąd w myśleniu autora to najczęściej komentarz taki nie przedzierał się niestety przez cenzurę. W ten sposób przedzierałem się przez polukrowane blogi, w których autorzy przedstawiali siebie jako nieomylnych herosów (i heroin) w zgliszcza obracających przyjętą przez przeciwnika linię obrony.

Chciałem zrobić to inaczej i nie usuwać komentarzy. Oczywiście jest to obarczone pewnymi konsekwencjami, gdyż koledzy mecenasi robili sobie niekiedy jaja z autora i pisali komentarze. Przeważnie o treści nie do końca związanej z tematyką strony 🙂

To postanowienie udało się osiągnąć. Filtracja na blogu dotyczy także treści typowo reklamowych w których napisano coś w stylu „Dobry wpis oby takich więcej” z podczepionym linkiem do strony reklamującej suplementy diety czy kolejnego kołcza osobistego. To też trafia do kosza.

Pojawił się inny problem. Rosnąca liczba klientów, rozpraw, posiedzeń i terminów sprawia, że coraz trudniej jest odpisywać na Twoje komentarze. Kiedyś odpowiadałem niezwłocznie, zapewniony był doskonały kontakt między autorem i czytelnikiem.

Teraz musisz czasami poczekać na reakcję. Nie zapominam, ale czasami po prostu brakuje wolnej chwili. I jak tylko czas pozwala – spieszę odpisywać. Tak, tłumaczę się trochę, ale cały ten post jest postem-usprawiedliwieniem, gdyż czytelnicy-klienci czują się niekiedy opuszczeni i dają temu wyraz. I słusznie.

Jeżeli zatem chcesz  zadać mi pytanie, zrobić na złość lub trochę storpedować plany na wolny czas, zapraszam do komentowania treści.

I chwilkę poczekaj. Spiesz się, ale powoli 🙂