Odpowiedzialność cywilna za szkodę z tytułu wrongful birth (tzw. „złe urodzenie”)

Michał Grabiec        07 stycznia 2015        20 komentarzy

W Polskim systemie prawnym ustawa dopuszcza w pewnych sytuacjach możliwość przerwania ciąży i dokonania tym samym legalnej aborcji.  Nie chciałbym wchodzić w spory ideologiczne i udowadniać czy jest to rozwiązanie prawidłowe czy też nie.

Bezspornym jest jednak to, że art. 4a ustawy o planowaniu rodziny, ochronie płodu ludzkiego i warunkach dopuszczalności przerywania ciąży, przewiduje możliwość dokonania zabiegu przerwania ciąży, chociażby wtedy gdy badania prenatalne lub inne przesłanki medyczne wskazują na duże prawdopodobieństwo ciężkiego i nieodwracalnego upośledzenia płodu albo nieuleczalnej choroby zagrażającej jego życiu. Tak mówią przepisy.

Lekarz ma obowiązek poinformowania pacjentki o możliwości dokonania legalnego zabiegu przerwania ciąży (nie musi tego dokonywać osobiście – wystarczy, że wskaże pacjentce inne miejsce wykonania tego zabiegu). Jeżeli zatem kobieta dowie się, że ciąża będzie skutkowała urodzeniem dziecka dotkniętego ciężkim uszkodzeniem fizycznym, ma prawo taką ciążę przerwać.

Jeżeli pacjentka nie została o powyższym poinformowana i wbrew swej woli (nie mogąc legalnie przerwać ciąży) urodziła chore dziecko, może w celu przynajmniej częściowego wyrównania wyrządzonej szkody żądać odszkodowania, które obejmowałoby koszty utrzymania dziecka chorego, oraz zadośćuczynienia.

Sąd Najwyższy w kilku słynnych wyrokach stwierdził, że prawo do przerwania ciąży (prawo do planowania rodziny) stanowi dobro osobiste kobiety i na podstawie naruszenia tychże dóbr uzasadnione jest dochodzenie zadośćuczynienia na podstawie kodeksu cywilnego.

Z kolei w innym wyroku z kolei Sąd Najwyższy zmodyfikował swoje stanowisko i wskazał zupełnie inne podstawy prawne dochodzenia roszczeń. Nie chcę zanudzać Cię prawniczym wywodem i uzasadnieniem zastosowania tych czy innych przepisów.

Faktem jest natomiast to, że jeżeli prawo kobiety do legalnego przerwania ciąży zostało naruszone i jest ona zobowiązana wychowywać ciężko chore dziecko, wówczas istnieją podstawy prawne do dochodzenia zarówno odszkodowania (szkoda materialna będąca wynikiem ponoszenia kosztów urodzenia ciężko chorego potomstwa) jak i zadośćuczynienia (czy to na podstawie przepisów regulujących naruszenie dóbr osobistych czy po prostu jako deliktowe naruszenie obowiązków lekarza lub placówki służby zdrowia).

W Polsce istotnym wyrokiem dotyczącym roszczeń rodziców, którzy nie mogli legalnie przerwać ciąży była tzw. sprawa łomżyńska. W sprawie tej odmówiono ciężarnej pacjentce wykonania badań prenatalnych. Kobieta urodziła dziecko dotknięte hypochondroplazją (ciężkim schorzeniem kończyn i stawów).

W efekcie, po kilkuletniej batalii sądowej sąd uwzględnił powództwo o odszkodowanie i zadośćuczynienie od szpitala. Sąd Najwyższy stwierdził w uzasadnieniu wyroku, że „rodzice dziecka są legitymowani do dochodzenia roszczeń odszkodowawczych za szkodę majątkową obejmującą zwiększenie kosztów utrzymania upośledzonego dziecka, ponoszone przez nich w wyniku zawinionego naruszenia przez lekarzy prawa rodziców do planowania rodziny i przerywania ciąży.”

Gwoli niejako uzupełnienia tematu (który niebawem rozwinę o roszczenia z tytułu wrongful life i wrongful conception) chciałbym przedstawić dość oryginalne rozwiązanie legislacyjne jednego z europejskich krajów. Otóż we Francji wprowadzono w 2002 roku ustawę na podstawie której znacznie ograniczono możliwość dochodzenia rodzicom roszczeń z tytułu wrongful birth.

Zamiast tego, państwo francuskie jest ustawowym gwarantem wypłaty części kwot związanych z urodzeniem ciężko niepełnosprawnego dziecka. Wyłączono równocześnie możliwość dochodzenia części roszczeń przez rodziców. Jak zawsze, jednym takie rozwiązanie się podoba, innym nie.

{ 20 komentarze… przeczytaj je poniżej albo dodaj swój }

Kasia Kwiecień 14, 2015 o 23:00

Witam

A jak sa traktowane koszty utrzymania dziecka całe koszty są ponoszone czy jak? jak wyglada naprawienie szkody?

Odpowiedz

Michał Grabiec Kwiecień 14, 2015 o 23:58

Szkoda majątkową obejmuje zwiększenie kosztów utrzymania upośledzonego dziecka. Znaczy to, że szkodą nie jest cały koszt utrzymania dziecka, ale większe koszty związane z tym, że dziecko jest upośledzone. Naprawienie szkody zależy od konkretnej sytuacji – może to być odszkodowanie w formie pieniężnej lub okresowa renta. Pozdrawiam.

Odpowiedz

Eleonora Kwiecień 16, 2015 o 16:24

Witam,
bardzo interesujące zagadnienia porusza Pan.
Czy pod podjęcie wrongful birth można także dopasować każde porody źle przeprowadzone , w wyniku których dochodzi do obniżenia sprawności np. motorycznych noworodka ? Rozumiem, że przedstawia pan kwestię dzieci urodzonych z dużą niepełnosprawnością, niewynikająca z porodu, tylko z podłoża genetycznych uwarunkowań, a co w przypadku np. niedotlenienia okołoporodowego i obniżonych zdolności psychomotorycznych czy w takich sytuacjach pacjenci także mogą się powoływać na „złe urodzenie” ?
Pozdrawiam,

Odpowiedz

Kasia Kwiecień 19, 2015 o 16:26

Według mnie należy to podciągnąć pod bład i zaniedbanie medyczne zwiazane ze sposobem przeprowadzenia porodu.

Odpowiedz

Kasia Kwiecień 19, 2015 o 16:19

Dziekuje za odpowiedz. niby logiczne, ze bierze się pod uwage róznice miedzy „normalnym”kosztem utrzymania zdrowego dziecka a zwiększonego z powodu niepełnosprawności.
Moje zdanie jest takie, że jakby lekarz prawidłowo poinformował rodziców, ze istnieje duze prawdopodobieństwo ze dziecko jest chore, rodzice mieliby mozliwosc podjecia decyzji o usunięciu ciazy- i jakby tak sie stało to nie ponieśli by żadnych kosztów związanych z utrzymaniem dziecka. czyli sady przyjmują wylacznie róznice miedzy zwyklmym a zwiekszonym kosztem utrzymania dziecka?
jak tu wyznaczyc zakres szkody ktora podlega naprawieniu?
kto jest uprawniony dlo tego?

Odpowiedz

Michał Grabiec Kwiecień 19, 2015 o 19:11

Pani, Kasiu, szkodą są zwiększone koszty utrzymania dziecka upośledzonego, a nie koszty generalnie utrzymania dziecka. Legitymowani do takiego procesu są rodzice. Wyliczenie takiej szkody jest zróżnicowane i zależy od przypadku.

Pani Eleonoro, w takim przypadku nie mamy do czynienia ze „złym urodzeniem”, ale błędem z tytułu nienależycie przeprowadzonego porodu. Rację ma Pani Kasia.

Pozdrawiam i dziękuję.

Odpowiedz

beata Czerwiec 29, 2015 o 02:27

Witam w przypadku wrongful birth na jakiej zasadzie odpowiada lekarz ex contractu czy delicto?

jakie przepisy wchodza w gre?

Odpowiedz

Michał Grabiec Czerwiec 29, 2015 o 22:08

Najczęściej będzie to odpowiedzialność deliktowa, chociaż nie można wykluczyć zbiegu obydwu podstaw odpowiedzialności. Naruszeniem może być np. art. 4a ustawy o planowaniu rodziny, ochronie płodu ludzkiego i warunkach dopuszczalności przerywania ciąży. Pozdrawiam.

Odpowiedz

beata Czerwiec 29, 2015 o 22:19

to moze być odpowiedzialnosc ex conrtact, jak mozna to uzasadnic?

Odpowiedz

Michał Grabiec Czerwiec 29, 2015 o 23:12

Jeżeli legalny zabieg przerwania ciąży będzie miał zostać wykonany w prywatnej placówce, to może dojść do zawarcia umowy, której przedmiotem będzie właśnie zabieg przerwania ciąży. Naruszenie tej umowy może powodować odpowiedzialność kontraktową.

Odpowiedz

karolina Luty 10, 2017 o 17:26

A odszkodowanie za nieudany zabieg aborcji ? Niedopatrzenie, że były bliźniaki ? Jest mozliwość dochodzic odszkodowania od lekarza ?

Odpowiedz

Michał Grabiec Luty 10, 2017 o 19:44

Szanowna Pani Karolino, poproszę o więcej szczegółów.

Odpowiedz

Piotr Marzec 24, 2017 o 11:12

A ja chciałem od innej strony na ten problem spojrzeć: Jak czuje się takie dziecko, gdy dowiaduje się, że jego urodzenie, czyli de facto jego życie zostało potraktowane jako szkoda? Właśnie nie choroba jest tu szkodą, ale życie dziecka. Dlaczego? Ponieważ jedynym aspektem tych spraw jest to, że dziecko dożyło „złego” porodu i żyje, a nie poniosło śmierci w procedurze aborcji. Takie postawienie sprawy jest głęboko niehumanitarne. Nie rozumiem, jak prawnicy mogą nie rozumieć tak delikatnej materii, jak życie dziecka. Wiele chorych dzieci, pomimo choroby ciała, nie ma problemów z intelektem. I kiedy dowiadują się, że ich życie jest szkodą, bo nie umarły, to jak się mają czuć? Czy naprawdę tak trudno wczuć się w emocje dziecka, które słyszy, że jest „źle urodzone”, czyli lepiej, by go nie było? Ja jestem wielkim orędownikiem tezy, że rodzinom z dziećmi i osobami chorymi należy okazywać wszelkie wsparcie, tak państwowe, jak i pozarządowe. Ale takim wsparciem nie jest uznanie życia dziecka za szkodę! Bo jeśli życie jest szkodą, to na tej kanwie już nie ma problemu, by uzasadnić i wprowadzić eutanazję, która będzie obejmować również dzieci chore.
Nawet gdyby wykluczyć tutaj kwestie etyczne, to ze względów czysto humanitarnych humanitarnych mówienie dziecku, że jego życie jest czymś złym, jest robieniem temu dziecku gigantycznej krzywdy i dokładaniem do cierpienia choroby, jeszcze gorszego cierpienia, czyli poczucia gorszości i odrzucenia.
Bardzo proszę o rozważenie tych argumentów, bo dziecko naprawdę nie jest z plastiku, czy żelaza. To żywy człowiek, który czuje i myśli!

Odpowiedz

Wojciech Nowak Marzec 25, 2017 o 09:49

Myli się Pan co do istoty problemu. Pisząc ” Właśnie nie choroba jest tu szkodą, ale życie dziecka. Dlaczego? Ponieważ jedynym aspektem tych spraw jest to, że dziecko dożyło „złego” porodu i żyje, a nie poniosło śmierci w procedurze aborcji” dokonuje Pan manipulacji, przenosząc przesłankę roszczenia z choroby na życie. Nawet choroba nie jest tu przesłanką, gdyż odszkodowanie nie jest bezpośrednio za chorobę jako taką (bo trudno byłoby winić np. lekarza, że płód nosi taki czy inny gen), ale za brak badań prenatalnych i pozbawienie możliwości podjęcia decyzji co do aborcji. Do tego rodzice mają prawo.
Chora osoba (bo nie tylko dziecko) może się poczuć gorzej, ale to wynik podejścia społeczeństwa i obiektywnych trudności w życiu, a nie działań prawników. Równie dobrze można argumentować (skądinąd były kiedyś takie kierunki), że kara więzienia jest niehumanitarna, w ogóle karanie jest niehumanitarne, więc nie należy karać przestępców, bo się źle poczują, bo poczują się gorszymi niż inni ludzie.

Odpowiedz

Piotr Kwiecień 3, 2017 o 15:07

Po pierwsze, jestem świadom tego, że w prawie są dwa rozróżnienia: proces o „złe urodzenie” i proces o „złe życie”; lecz moim zdaniem to rozróżnienie ma charakter czysto formalny. Tak naprawdę proces o „złe urodzenie” w swej wymowie jest daniem sygnału chorej osobie, że jest niepożądana. Dlaczego? Bo nie da się oderwać urodzenia człowieka, od całości jego życia. Po prostu się nie da. Pan wyraźnie mówi, że istotą tych procesów jest to, że ktoś nie dokonał aborcji. Czy wyobraża Pan sobie jak czuje się takie dziecko, któremu ktoś otwarcie mówi: „chcieliśmy dokonać na Tobie aborcji”? Przecież nie trzeba być nawet wierzącym, religijnym człowiekiem, by dojść do wniosku, że taki sygnał wobec dziecka może wywołać u niego poczucie odrzucenia. I o tej stronie psychologicznej piszę.
A co do manipulacji, to właśnie Pan dokonał niesamowitej manipulacji porównując chorobę do… sankcji za przestępstwa. Naprawdę dawno nie widziałem tak „pięknej” manipulacji. Sprowadzając ją do absurdu, ciekaw jestem, jakie przestępstwa popełniłem, że urodziłem się chory? Jakie przestępstwo popełniło dziecko, że jest chore?
Proszę Pana otóż sankcje karne dotyczą świadomych czynów, zaś choroba nie wybiera! Dziś dotyka mnie, a jutro może dotknąć Pana, lub kogoś z Pana rodziny. I jaki w tym mamy wybór? Dla mnie jedyny wybór jest taki: przeżyć swoje życie z godnością i być człowiekiem, okazywać serce potrzebującym, a nie poniżanie ich.

Odpowiedz

Michał Grabiec Kwiecień 5, 2017 o 11:17

Panie Piotrze, rozróżnienie nie ma charakteru wyłącznie formalnego, gdyż:

– roszczenie wrongful life (złe życie) – jest to roszczenie dziecka. Pozew składa w takim przypadku dziecko lub ewentualnie rodzice jako przedstawiciele ustawowi.
– roszczenie wrongful conception i wrongful birth – są to roszczenia rodziców.

Mimo wszystko są to istotne różnice. Ja rozumiem, że można mieć negatywny stosunek do tego typu roszczeń, ale trudno wymagać również by kobieta, która nie chce mieć dziecka (czyli może decydować o swoim życiu prywatnym zgodnie z art. 47 Konstytucji) nie mogła domagać się od sprawcy deliktu (lekarza, szpitala, aptekarza) by nie partycypowali w kosztach utrzymania dziecka czy nie wynagrodzili matce tej ingerencji w jej prywatność.

Materia niezwykle delikatna i na pewno nie zerojedynkowa. Pozdrawiam.

Odpowiedz

Piotr Kwiecień 3, 2017 o 15:31

Dopowiadając do tego co napisałem powyżej, chcę to podkreślić z całą mocą, że twierdzenie, że ktoś jest „źle urodzony” jest głębokim poniżeniem godności człowieka! Kiedyś pojęcie „źle urodzonego” dotyczyło osób uznanych za „bękartów”, lub pochodzących z chłopskiej rodziny. Wydawało się, że te czasy już dawno minęły, a tymczasem haniebne pojęcie „złego urodzenia” przejęli do swojego języka prawnicy, co jest wprost niebywałe. To tak jak by ktoś do medycyny przywrócił pojęcia „idiotyzm”, „imbecylizm”, czy „debilizm” – te pojęcia były kiedyś określeniami medycznymi stopnia upośledzenia umysłowego, a dzisiaj nie do pomyślenia jest ich używanie w medycynie. Dlaczego? Bo są to obecnie pojęcia pejoratywne. Dlaczego więc prawo używa pojęcia pejoratywnego jakim jest pojęcie „złego urodzenia”??? To mnie nurtuje, bo nie widzę logicznego wytłumaczenia.

Odpowiedz

Piotr Matuszewski Czerwiec 6, 2017 o 13:46

Dlatego Panie Mecenasie uważam, że pomoc należy się każdej matce, podkreślam każdej, której urodzi się chore dziecko, lub przed przynajmniej osiągnięciem pełnoletności ulegnie uszczerbku w postaci poważnej choroby, czy niepełnosprawności. Niedopuszczalne jest, że pomoc dajemy wyłącznie tym kobietom, które zadeklarują iż żałują urodzenia swojego dziecka. Jest to nie tylko demoralizujące, ale wręcz niesprawiedliwe! Argument jest prosty: Dlaczego mamy dyskryminować te matki, które nigdy nie deklarowały, że żałują urodzenia dziecka chorego? Te matki są pozostawione same sobie! W imię czego? Ponieważ kochają swoje chore dziecko? Oczywiście, w pewien sposób, jakiś postęp w tej materii daje program „Za Życiem”, choć niestety nie jest on idealny.
Na pewno pomoc dla rodziców dzieci chorych powinna być dobierana indywidualnie w zależności od potrzeb chorego dziecka / dzieci, rodzaju schorzenia, kosztów leczenia itd.
Pan panie Mecenasie jest prawnikiem i rozumiem, że porusza się Pan w ramach istniejących przepisów. Jednak proszę zauważyć, że przepisy prawa to nie wszystko. Jest jeszcze etyka, prawa człowieka, zasady współżycia społecznego. I w imię tego nie wolno odbierać dzieciom chorym prawa do godnego traktowania. A uznanie pojawienia się dziecka trudno pogodzić z godnym jego traktowaniem (szczerze: któż chciałby zostać uznany za czyjąś „szkodę”?) Poza tym jest to też problem tego, jak traktujemy osoby niepełnosprawne. Czy traktujemy je jak ludzi, czy traktujemy je jako osoby gorsze, ponieważ czegoś im brak. Ponieważ, że nie jestem prawnikiem, a magistrem Nauk o Rodzinie przedstawiam tu punkt widzenia dotyczący etyki oraz szacunku do osoby, jako do osoby, niezależnie od jej stanu zdrowia. Poza tym, jak pisałem sam jestem osobą niepełnosprawną, w dzieciństwie walczyłem z chorobą i nie wyobrażam sobie, żeby ktoś mówił, że jestem z tego tytułu kimś gorszym i nie godzę się na to by tak traktować inne osoby niepełnosprawne. Kiedyś u pewnego niepełnosprawnego Blogera przeczytałem piękne zdanie: „Rozszczep kręgosłupa to choroba, którą mam, a nie choroba, którą jestem”
Dziękuję Panie Mecenasie za zaangażowanie w dyskusję pomimo różnicy zdań. Wierzę, że moje spojrzenie na sprawę jest cenne i że zdanie to nie jest odosobnione. Wierzę, że w przyszłości wypracujemy odpowiednie standardy ochrony i wsparcia osób niepełnosprawnych, bez wszczynania roszczeń, kto jest „szkodą”, a kto „przeszkodą”.
Dziękuję. Pozdrawiam.

Odpowiedz

Piotr Matuszewski Czerwiec 6, 2017 o 13:56

Edit:
Jedno ze zdań w moim wpisie powinno brzmieć tak: „A uznanie pojawienia się dziecka ZA SZKODĘ trudno pogodzić z godnym jego traktowaniem” – Dużą czcionką napisałem brakujące słowa. Dziękuję

Michał Grabiec Marzec 26, 2017 o 18:35

Myślę, że idzie Pan za daleko. Zarówno aborcja jak i eutanazja są bardzo ciężkimi zagadnieniami z zakresu prawa medycznego, jednak nie łączyłbym ich tak jak Pan to zrobił.

Przede wszystkim mamy ustawę zgodnie z którą ciężarnej przysługuje prawo do skorzystania z przerwania ciąży jeżeli zajdą ku temu przesłanki. Nie może być tak, że za utrudnienie skorzystania z tego uprawnienia sprawca naruszenia (lekarz, szpital) nie będą odpowiadali, bo jest to niezgodne z czyimś światopoglądem. Można krytykować prawo aborcyjne, ale ono obowiązuje i za jego naruszenie powinna być ponoszona odpowiedzialność. Również cywilna.

Nikt nie mówi o tym, że dziecko jest traktowane jako szkoda. Urodzenie dziecka jest wynikiem naruszenia praw konkretnych osób i w związku z tym roszczenia są uzasadnione. Oczywiście można rozważyć wspomniany w artykule model francuski. Wówczas nie byłoby sporu wokół otoczki ideologicznej dochodzenia roszczeń z tytułu wrongful birth.

Odpowiedz

Dodaj komentarz

Poprzedni wpis:

Następny wpis: