Na opinie sądowo-lekarskią strona procesu czeka zbyt długo. Często niepotrzebnie.

Michał Grabiec        02 marca 2017        4 komentarze

Nie ulega wątpliwości, że postępowania sądowe w Polsce trwają zbyt długo.  Nie dotyczy to wszystkich rodzajów postępowań i nie wszystkich sądów, ale jednak reguła pozostaje regułą. Problem jest dostrzegany przez środowisko prawnicze, w tym samorząd i organizacje sędziowskie.

Obecnie wielu polityków usiłuje zbijać kapitał polityczny na niechęci obywateli do wymiaru sprawiedliwości. Tworzone są nieobiektywne przekazy medialne o rzekomej „kaście” sędziów i wszechobecnej demoralizacji środowiska. Są to bzdury, na które niestety wiele osób daje się nabrać.

Jednak sami sędziowie też dają argumenty do budowania niekorzystnego obrazu sądownictwa. Praca sądów wymaga korekty i powrotu na lepiej obrany kurs.

Nie znaczy to wcale, że trzeba wywracać wszystko do góry nogami. Często wystarczyłyby niewielkie zmiany usprawniające pracę i organizację wymiaru sprawiedliwości. Każdy sędzia mógłby wprowadzić takie zmiany w swoim warsztacie orzeczniczym.

W jednej sprawie, którą prowadzimy od mniej więcej roku zostały przez sąd dopuszczone dowody z opinii biegłych trzech specjalności. Lekarzy: ortopedy, neurologa i traumatologa.

Nie są to biegli zrzeszeni w instytucie naukowym czy zakładzie medycyny sądowej. Po prostu wpisani na listę biegłych sądowych lekarze,  którzy otrzymali od sądu dokładnie 60 dni (od dostarczenia akt) na zbadanie pacjenta i wydanie opinii o jego stanie zdrowia.

W efekcie, po ponad roku od wydania przez sąd postanowienia o dopuszczeniu dowodów, właśnie jesteśmy na etapie składania zarzutów do opinii biegłego chirurga (trzecia opinia w kolejności). Pozostałe dwie opinie były korzystne, więc nie zaistniała konieczność ich podważenia.

Schemat postępowania wyglądał następująco:

  1. Wydanie przez sąd postanowienia o dopuszczeniu dowodów z opinii biegłych. Jeden miesiąc przerwy.
  2. Badanie pacjenta + opinia pierwszego biegłego. Dwa miesiące nic się nie dzieje.
  3. Badanie pacjenta + opinia drugiego biegłego. Dwa miesiące nic się nie dzieje.
  4. Badanie pacjenta + opinia trzeciego biegłego + zarzuty do opinii + (prawdopodobnie) opinia uzupełniająca.

W efekcie ponad rok na wydanie 3 opinii (bez opinii uzupełniającej o którą wnosimy obecnie). W sprawie, która nie jest szczególnie skomplikowana pod względem faktycznym.

Klient oczywiście jest zdziwiony kilkomiesięcznymi przerwami pomiędzy wydawaniem opinii przez poszczególnych biegłych. Całkiem słusznie.

Największe wątpliwości budzą  okresy krążenia akt pomiędzy sądem, a biegłymi. Nie istniałyby natomiast przeciwwskazania do zastosowania następującego schematu:

  1. Wydanie przez sąd postanowienia o dopuszczeniu dowodów z opinii biegłych.
  2. Badanie pacjenta przez trzech biegłych + opinie trzech biegłych + ewentualne zarzuty do opinii.

Byłyby to dopuszczalne w świetle Regulaminu urzędowania sądów powszechnych. Rozprawa, wyrok i po postępowaniu w pierwszej instancji. Oczywiście mielibyśmy jako kancelaria więcej pracy, jeżeli musielibyśmy składać zastrzeżenia równocześnie do trzech opinii. Jednak powód uzyskałby wyrok po kilku miesiącach od wniesienia pozwu.

Wystarczyłoby zatem jedno zarządzenie organizacyjne o skierowaniu sprawy równocześnie do wszystkich biegłych. Niewiele pracy (przygotowanie kopii akt) a jednak korzyści ogromne, zarówno jeżeli chodzi o ekonomikę procesową (szybkość procesu) jak również skutki społeczne (poprawa opinii o pracy sądu).

I o jeden polityczny argument mniej.

 

{ 4 komentarze… przeczytaj je poniżej albo dodaj swój }

Daniel Anweiler Marzec 2, 2017 o 14:26

True, true !

Odpowiedz

Daniel Anweiler Marzec 2, 2017 o 14:28

W sprawach wykonawczych też bywa podobnie. Najpierw opinia kardiologa, potem nic. Potem opinia onkologa i nic. Na koniec Sąd stwierdza, że odroczenie kary „faktycznie” już się odbyło.

Odpowiedz

Michał Grabiec Marzec 10, 2017 o 12:39

Dziękuję za komentarz. Podejrzewam, że każdy radca czy adwokat mógłby z marszu wymienić kilka przykładów procesów czy „nieprocesów” w których drobna modyfikacja nastawienia sądu znacznie zmieniłaby sprawność postępowania. Pozdrawiam.

Odpowiedz

józef muniak Marzec 13, 2017 o 21:57

A ja czekałem na opinię z wiodącego ZMS 3 lata. Ja nie jestem lekarzem tym niemniej odniosłem wrażenie, że pisała ją studentka a szanowne grono złożyło tylko swoje podpisy. Po rocznej batalii prokuratura wystąpiła o nową opinię, która miała zostać sporządzona na koniec kwietnia br. Dzisiaj otrzymałem postanowienie o uchyleniu postanowienia o zasięgnięciu tej opinii gdyż w wiodącej, tym razem prywatnej instytucji, stwierdzono , ze jedyny kardiochirurg który jest w niej zatrudniony jest zależny służbowo z lekarzem występującym w postępowaniu . od 2012 roku nie mogę doczekać się na rzetelną opinię a wy panowie marudzicie , że rok to za długo.

Odpowiedz

Dodaj komentarz

Poprzedni wpis:

Następny wpis: