Kontrola NFZ w szpitalu

Michał Grabiec        25 sierpnia 2014        2 komentarze

Przeczytałem kilka tygodni temu najnowsze doniesienia prasowe o głośnej sprawie. W szpitalu z powodu zbyt późno przeprowadzonego cesarskiego cięcia dwójka dzieci urodziła się niestety martwa.

Kontrolę w szpitalu wszczął jeden z oddziałów NFZ. W wyniku kontroli ustalono, że na oddziale ginekologiczno-położniczym szpitala popełniono szereg zaniedbań, które mogły mieć wpływ na to wydarzenie. Ustalono między innymi, że część posiadanego sprzętu (aparaty KTG) nie była wówczas wykorzystywana na oddziale oraz, że nie zapewniono niezbędnej obsady białego personelu na dyżurze.

Oddział NFZ nałożył na szpital karę w wysokości 1,7 mln zł czyli 2% całego kontraktu dla szpitala. W wyniku odwołania od tej kary, Prezes NFZ skierował sprawę do ponownego rozpoznania przez oddział regionalny NFZ. Prawdopodobnie dojdzie do zmniejszenia kary do kilkudziesięciu tysięcy złotych. Kwota ta stanowiła bowiem 2% kontraktu, ale w odniesieniu tylko do oddziału ginekologiczno-położniczego.

Dotychczas zwolniony został ordynator oddziału ginekologiczno-położniczego. W sprawie popełnienia błędu medycznego w szpitalu postępowanie przygotowawcze prowadzi Prokuratura Okręgowa.

W takich przypadkach rodzi się pytanie dlaczego kontrola wykonywania kontraktu ma miejsce dopiero po tragedii. Przecież uchybienia organizacyjne szpitala musiały mieć miejsce już wcześniej, a przecież ustawa o świadczeniach opieki zdrowotnej (art. 64 ust. 1 ) wyraźnie stanowi, że NFZ „może przeprowadzić kontrolę udzielania świadczeń świadczeniobiorcom, a w szczególności kontrolę organizacji i sposobu udzielania świadczeń opieki zdrowotnej oraz ich dostępności”.

Jeżeli NFZ ma podstawy prawne do sprawdzenia jak są wydatkowane środki publiczne, to powinien reagować nie tylko tam gdzie już miało miejsce traumatyczne wydarzenie, ale również w miejscach gdzie ryzyko popełnienia błędu jest największe. Fundusz publikuje okresowe sprawozdania z kontroli u świadczeniodawców.

Niekiedy jednak dobór kontrolowanego świadczeniodawcy (szpitala, lekarza) jest nader przypadkowy i niepoprzedzony obiektywnymi przyczynami.

{ 2 komentarze… przeczytaj je poniżej albo dodaj swój }

Gabriela Sierpień 26, 2014 o 10:29

Kontrola NFZ, najczęściej planowa, ogranicza się do weryfikacji dokumentacji medycznej i sprawdzania czy jest sprzęt zadeklarowany w ofercie, personel pracuje zgodnie z harmonogramem i czy wiszą tabliczki. Są też kontrole doraźne, wszczynane po uzyskaniu informacji np. z prasy czy od pacjenta i ta o której Pan pisze, to była właśnie kontrola doraźna.
Wcale tak być nie musi, bo Fundusz ma naprawdę szerokie uprawnienia kontrolne, co wynika z art. 64 ustawy o świadczeniach, ale odkąd pamiętam, czyli od 1999 roku – jest jak jest.
W opisywanym przypadku wyniki kontroli NFZ mogą być dowodem w ewentualnym procesie o odszkodowanie, co być może skróci postępowanie.

Odpowiedz

Michał Grabiec Sierpień 26, 2014 o 15:40

Dziękuję bardzo, przyznaję, że liczyłem na Pani komentarz w sprawie. Zgadzam się w pełni z wnioskami, nawiązanie do art. 64 ustawy o świadczeniach znajduje się także we wpisie. Brak działań Funduszu wynika chyba z samej specyfiki tego podmiotu.

Ja przypominam sobie liczną korespodencję z Funduszem, który zarzucał klientowi bezpodstawne wydanie ze środków publicznych kwoty rzędu 7 zł, przy czym same koszty korespondencji przekroczyły tę wartość. Tak to już jest z NFZ, nie wszystko da się racjonalnie wytłumaczyć. Pozdrawiam.

Odpowiedz

Dodaj komentarz

Poprzedni wpis:

Następny wpis: