Czy to normalne, że w szpitalu dochodzi do zakażenia?

Michał Grabiec        13 sierpnia 2017        Komentarze (0)

Gdzieś w okolicach wiosny przeczytałem książkę o złowieszczym tytule „Ostatnia zbrodnia Stalina. 1953: Spisek lekarzy kremlowskich”. Lektura opowiada o rzekomym spisku, którego obawiał się przywódca ZSRR. Kilka lat po wojnie światowej Józef Stalin znalazł nowego wroga w postaci zrzeszonych w „syjonistycznym, nacjonalistycznym spisku” lekarzy, których celem miałoby być fizyczne unicestwienie przywódców Związku Radzieckiego.

Oczywiście sama inicjatywa była wymyśloną przez władze bzdurą, jednak zbrodnicze szaleństwo zostało zakończone dopiero wraz ze śmiercią dyktatora w marcu 1953 roku.

Niestety atrakcyjny model prowadzenia polityki polegający na szukaniu wewnętrznego wroga pojawił się ostatnio w naszym kraju. Z tą jedynie różnicą, że miejsce lekarzy zajęli przedstawiciele sędziowskiej „kasty”. Tyle tytułem niezwiązanej z tematem a jednak potrzebnej dygresji.

Autor tej całkiem niezłej książki, profesor Jakow Rapoport był radzieckim patomorfologiem, który na kartach swego dzieła stwierdza, że zakażenia w szpitalach są rzeczą absolutnie normalną i zgon pacjenta w wyniku np. sepsy jest normalnym następstwem operacji.  Pamiętam, że jak przeczytałem to zdanie, początkowo się oburzyłem i zapałałem chwilową niechęcią do autora.

Jednak krótka refleksja i spojrzenie z perspektywy lekarza będącego u szczytu kariery w latach 50 XX wieku pozwoliły mi zrozumieć taki punkt widzenia. Medycyna była przecież na zupełnie innym etapie rozwoju niż teraz.

Jednak nadal pisząc w imieniu moich klientów pisma (wezwania, zaproszenia, polemiki) do szpitali otrzymuję odpowiedzi, z których wynika, że pacjent się zaraził bakterią, ale co z tego? Przecież w szpitalu to normalne.

Otóż w XXI wieku to już nie jest normalne. Fakt, szpital zawsze będzie miejscem, które  obfituje w niebezpieczne bakterie i wirusy. Prawdą jest również to, że w najlepszych i najbardziej sterylnych szpitalach dochodzi do zakażeń. Takich drobnoustrojów jak przeróżne gronkowce, klebsiella pneumoniae czy pałeczki ropy błękitnej szpitale nigdy się nie pozbędą. Będzie jeszcze gorzej, bo te bakterie są coraz mocniejsze, uodparniając się na stosowane powszechnie antybiotyki.

Ale prawdą jest również to, że sam szpital ma ogromny wpływ na to żeby zakażenia się nie rozprzestrzeniały i nie stanowiły zagrożenia dla bezpieczeństwa pacjentów. W wielu procesach sądowych zakażenia  udowadniają, że pielęgniarki niekiedy nie zmieniają rękawiczek przechodząc od jednego do drugiego pacjenta. Zdarzają się przypadki lekceważenia objawów zakażenia przez personel czy nawet próby ukrywania tego faktu przed pacjentem. Niekiedy wirus HCV wniknie do organizmu pacjenta za pośrednictwem szpitalnego sprzętu medycznego

Jednak także często szpital udowodni, że dba o czystość i stosuje (faktycznie) restrykcyjne zasady polityki przeciwzakażeniowej. Wówczas powództwo o zadośćuczynienie, odszkodowanie zostaje oddalone a szpital wygrywa proces z pacjentem. Tak też bywa, o czym pacjenci powinni wiedzieć.

Jednak nie zgodzę się, że zakażenie w szpitalu jest zawsze rzeczą normalną. Czasami jest wynikiem nieszczęśliwego zbiegu okoliczności – wówczas możemy nawet powiedzieć, że zakażenie jest normalnym ryzykiem związanym z pobytem w szpitalu.

Jeżeli jednak zakażenie (np. bakterią clostridium difficile) jest spowodowane zaniechaniami personelu czy złą organizacją pracy, wtedy trudno uznać zakażenie za normalne następstwo hospitalizacji.

{ 0 komentarze… dodaj teraz swój }

Dodaj komentarz

Poprzedni wpis:

Następny wpis: