Cicha i spokojna feministka na bloku porodowym

Michał Grabiec        21 marca 2017        Komentarze (0)

Tytuł trąci oksymoronem, bo w społecznym odbiorze feministki na pewno nie należą do osób spokojnych. O feministkach można powiedzieć wiele. Często są hałaśliwe i ostre w swoich opiniach. Często nie przebierają w słowach przez co są (słusznie bądź niesłusznie – nieważne) odbierane jako osoby wulgarne.

Po wczorajszym spotkaniu w jednym  zaprzyjaźnionych NGO-sów widziałem też, że potrafią pozostawić po sobie niewyobrażalny bałagan. Powstały nota bene po przygotowaniach do niedawnej Manify.

No cóż, faceci posprzątają 😉

Jednak feministki mówią, krzyczą i piszą o sprawach ważnych dla polskich kobiet, przez co ich aktywność należy uznać za społecznie pożyteczną. Wczoraj trafiłem na ciekawy i tekst w portalu Codziennik Feministyczny,  w którym autorka opisała przebieg swojego porodu. Niektórzy mogą być zdziwieni, ale feministki też niekiedy decydują się na macierzyństwo.

Tekst o tytule „Poród polski powszedni” klarownie pokazuje sens walki o pozostawienie w obecnym kształcie standardów opieki okołoporodowej, w których istotną rolę odgrywa prawo do poszanowania godności i intymności rodzącej.

W tekście zwrócono uwagę też na aspekt pozornie drugorzędny, mianowicie o wpisywaniu do dokumentacji medycznej fikcyjnej informacji o pozostawieniu dziecka przy matce bezpośrednio po porodzie. Wpisywanie nieprawdziwych informacji w dokumentacji medycznej często przewija się w sprawach prowadzonych przez kancelarię.

Walka feministek jest więc warta wsparcia. Również z męskiej strony. Dziewczyny, powodzenia.

{ 0 komentarze… dodaj teraz swój }

Dodaj komentarz

Poprzedni wpis:

Następny wpis: